Sprawa pewnej rodziny – matki tymczasowo aresztowanej na blisko 11 miesięcy oraz jej syna ściganego europejskim nakazem aresztowania mimo prawomocnego umorzenia postępowania w Niemczech – rzuca światło na sposób, w jaki polska prokuratura korzysta ze środków przymusu procesowego.
Jak zwraca uwagę adw. Maciej Zaborowski, pełnomocnik syna poszkodowanej, w sprawie widać stosowanie aresztu w celach wydobywczych oraz przewlekłość postępowania trudną do wytłumaczenia logiką prowadzenia śledztwa – od opóźniania rozpoznawania wniosków po zwlekanie z przekazywaniem zażaleń do sądów. Zdaniem mecenasa to nadużywanie instrumentów procedury karnej, które pozostaje bez konsekwencji dla organów je stosujących.
Kluczowy jest jednak kontekst międzynarodowy sprawy. Postępowanie wobec klienta mec. Zaborowskiego zostało prawomocnie umorzone przez prokuraturę w Bochum po zapłaceniu 6 tys. euro na rzecz niemieckiego skarbu państwa, a Wyższy Sąd Krajowy w Hamm odmówił wydania go Polsce, uznając, iż zachodzi przeszkoda ekstradycyjna wynikająca z zasady ne bis in idem.
Mimo to polska prokuratura kontynuuje ściganie. Adw. Zaborowski nie pozostawia wątpliwości: jeżeli prokuratura nie zrewiduje swojego stanowiska, sprawa trafi do sądów europejskich, a wysokie zadośćuczynienie za rażące błędy postępowania zapłacą ostatecznie polscy podatnicy.
Całość artykułu dostępna tutaj: https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/rok-w-areszcie-za-brak-koncesji-na-fajerwerki-dali-mnie-do-celi-z-dzieciobojczyniami/mt7njr4,79cfc278



