Będzie jeszcze drożej

7 godzin temu
Kolejki na stacjach paliw, przepychanki między tankującymi, a na niektórych dystrybutorach kartki informujące o awarii albo braku paliwa. Taki obraz – dokumentowany zdjęciami i filmikami wrzucanymi na media społecznościowe przez klientów – ujrzało w miniony poniedziałek wielu zmotoryzowanych, którzy usiłowali zatankować auto. Poniedziałek był ostatnim dniem obowiązywania urzędowych cen paliw i obniżonego podatku VAT wprowadzonych przez rząd na ostatnie dwa tygodnie sierpnia. Podatki od paliw stanowią blisko 50 proc. ostatecznej ceny na stacji. I chociaż rezygnacja przez państwo z pobierania części z nich obowiązywała zaledwie przez ostatnie 2 tygodnie sierpnia – a więc w czasie, gdy większość osób zdążyła już wrócić z urlopów, i w konsekwencji zapotrzebowanie na benzynę i olej napędowy było mniejsze – to ich ceny wystrzeliły wcześniej do takiego poziomu, iż każda zniżka może ratować domowy budżet. Od 1 września, po powrocie do opodatkowania paliw podstawową stawką VAT 23 proc., ceny skokowo poszybowały od 60 do 80 gr za litr, a choćby o złotówkę, w zależności od stacji. w tej chwili kierowcy muszą się liczyć, iż za benzynę trzeba zapłacić ponad 7,6 zł za litr, a za olej napędowy już wyraźnie powyżej 8 zł, czyli 8,4-8,5 zł.
Idź do oryginalnego materiału