Biurokratyczny chaos w polskich portach. Hamburg odprawia towary w 1 okienku, w Gdańsku: 4 służby, 4 kolejki i kontener, który czeka dniami i nocami. A wszędzie obowiązują te same przepisy UE

3 godzin temu
Graniczny lekarz weterynarii w polskim porcie loguje się do sześciu niezależnych systemów informatycznych, by zwolnić jeden kontener z mrożonym towarem. W Hamburgu i Rotterdamie ten sam proces obsługuje jedna platforma. Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb wskazuje, iż budowany w Porcie Gdańsk Zintegrowany Punkt Kontroli Granicznej skróci odprawy tylko wtedy, gdy razem z budynkiem powstanie jedna skoordynowana kontrola. – Problemem nie jest liczba kontroli wszystkich przesyłek, tylko liczba instytucji kontrolnych w procesie kontrolnym. Numer kontenera, masa, kod towaru i nadawca trafiają do systemów kilka razy: w agencji celnej, u lekarza weterynarii, w terminalu. Każde przepisanie to czas i ryzyko pomyłki, a kontener w tym czasie stoi na nabrzeżu, za co naliczane są opłaty – mówi Joanna Porath, prezes agencji celnej AC Porath i członkini Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.
Idź do oryginalnego materiału