Dlaczego tak trudno pociągnąć Metę do odpowiedzialności za oszukańcze reklamy? Choć platforma zarabia na reklamach, zatwierdza je i decyduje o ich dystrybucji, prawo często traktuje ją jako pośrednika, a nie wydawcę treści. O tym jak z tym walczyć opowiedział adw. Maciej Zaborowski, Partner Zarządzający w wywiadzie dla „Pulsu Biznesu”.
Ekspert KKZ wyjaśnił, iż poszkodowany musi udowodnić nie tylko, iż reklama była oszustwem, ale również, iż Meta wiedziała o naruszeniu, nie zareagowała adekwatnie lub aktywnie wpływała na treść i kierowanie reklam. Wskazuje, iż problemem jest też asymetria dowodowa, czyli najważniejsze informacje o reklamodawcach, targetowaniu i działaniach algorytmów znajdują się w systemach Mety. Na potwierdzenie przywołał przypadek Andrew Forresta.
Mec. Zaborowski podkreśla, iż dla zwykłych poszkodowanych najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie dowodów: zapisanie reklamy, jej adresu, identyfikatora, daty i informacji o reklamodawcy oraz formalne zgłoszenie naruszenia platformie. Można również korzystać z zabezpieczenia sądowego, UODO, organów ścigania, KNF i CERT Polska. Pomocne są RODO i unijny DSA, które nakładają na platformy obowiązki dotyczące nielegalnych treści i reklam, ale ich egzekwowanie jest często zbyt wolne. Przykład Rafała Brzoski pokazuje, iż RODO może umożliwić szybką interwencję, jednak nie rozwiązuje całego problemu, a postępowania cywilne i regulacyjne mogą trwać latami.
Po więcej ciekawych spostrzeżeń zapraszamy do całości wywiadu: https://www.pb.pl/dlaczego-tak-trudno-wygrac-w-sadzie-z-meta-1266134










