Autor: Marcela Jankowska
Czy jednolite regulacje UE zawsze przynoszą korzyści? Na łamach „Brussels Morning” prezes FWG Marek Tatała omawia badania naukowczyń z SGH dotyczące ETS i TPD oraz wskazuje na potrzebę większej elastyczności unijnego prawa i uwzględniania różnic między państwami członkowskimi.

Integracja europejska nie musi oznaczać identycznych przepisów we wszystkich państwach członkowskich. Unia Europejska powinna uważniej rozstrzygać, co harmonizować i na jakim poziomie. W niektórych obszarach potrzebne są jednolite standardy, w innych wystarczą wspólne cele i swoboda doboru krajowych narzędzi.
„Europa przez cały czas cierpi z powodu fragmentacji, zawiłości prawnej oraz barier krajowych, które uniemożliwiają firmom skalowanie działalności poza granicami państw. Harmonizacja jest cenna, gdy usuwa te bariery. Może jednak również generować koszty. jeżeli centralizacja ignoruje lokalne uwarunkowania lub tłumi przydatne eksperymenty regulacyjne, koszty te mogą przewyższyć korzyści” – pisze Tatała w artykule opublikowanym w „Brussels Morning”.
Co pokazują badania naukowe?
Tatała omawia badanie Katarzyny Byszek-Stevens i Barbary Więckowskiej ze Szkoły Głównej Handlowej, poświęcone ekonomicznym skutkom harmonizacji unijnych regulacji. Autorki analizują dwa obszary: system handlu uprawnieniami do emisji (ETS) oraz dyrektywę dotyczącą wyrobów tytoniowych (TPD).
Badanie nie kwestionuje znaczenia ochrony klimatu ani zdrowia publicznego. Stawia inne pytanie: czy jednolite instrumenty regulacyjne są równie skuteczne i proporcjonalne w państwach o różnych uwarunkowaniach gospodarczych i społecznych?
Ze względu na wysokoemisyjny miks energetyczny i duży udział przemysłu Polska może silniej odczuwać koszty ETS niż inne państwa. W analizowanym przez autorki scenariuszu bazowym model wskazuje na PKB niższy w 2030 r. o 4,79 mld euro, zatrudnienie mniejsze o około 70 tys. miejsc pracy oraz inwestycje niższe o 850 mln euro. To wyniki symulacji zależne od przyjętych założeń, a nie prognozy nieuchronnych skutków regulacji.
W przypadku regulacji rynku tytoniowego znaczenie mają różnice między produktami nikotynowymi, krajowe wzorce konsumpcji oraz ryzyko rozwoju szarej strefy. Niewystarczające uwzględnienie tych czynników może prowadzić do niezamierzonych skutków, w tym osłabienia zachęt do odchodzenia od tradycyjnych papierosów na rzecz produktów o potencjalnie mniejszej szkodliwości.
Wniosek nie polega na odrzuceniu celów klimatycznych czy zdrowotnych, ale na potrzebie doboru skutecznych i proporcjonalnych narzędzi. Polityki publiczne powinny opierać się na wynikach badań, analizie kosztów i korzyści oraz ocenie możliwych niezamierzonych konsekwencji.
Harmonizacja podatków – kolejny przykład
Podobny problem pojawia się w propozycji Marine Le Pen dotyczącej finansowania budżetu UE. Francuska polityczka proponuje, by część składek państw członkowskich zastąpić wpływami ze zharmonizowanych podatków od alkoholu i tytoniu.
Takie rozwiązanie rodzi pytania o stabilność dochodów budżetowych. Wpływy z tych podatków zależą od konsumpcji, reakcji na zmiany cen oraz skali nielegalnego handlu. Ich wysokość może być zatem trudniejsza do przewidzenia niż składek powiązanych z poziomem zamożności państw.
Harmonizacja mogłaby również oznaczać podwyżki podatków w krajach o niższych stawkach, w tym w Polsce. Koszty ponosiliby konsumenci i przedsiębiorcy, a wyższe obciążenia mogłyby dodatkowo sprzyjać rozwojowi szarej strefy.
Tatała zwraca też uwagę na niekonsekwencję Marine Le Pen, która we Francji opowiadała się za zatrzymaniem podwyżek podatków od tytoniu, choć jej propozycja unijna mogłaby zwiększać presję na ich podnoszenie w innych państwach.
Wspólne cele nie zawsze wymagają identycznych przepisów
Skuteczna integracja europejska wymaga nie tylko wspólnych zasad, ale także uwzględniania różnic między państwami członkowskimi. Tatała postuluje bardziej rygorystyczne oceny skutków regulacji, poszanowanie zasady subsydiarności, wzajemne uznawanie krajowych rozwiązań i większą przestrzeń do testowania różnych podejść regulacyjnych.
„Nie każda wspólna polityka musi oznaczać takie same przepisy dla wszystkich. Unia może uzgadniać cele, a jednocześnie pozwalać państwom dobierać narzędzia do własnych warunków. Więcej elastyczności i poszanowania zasady subsydiarności nie osłabia współpracy. Może sprawić, iż będzie skuteczniejsza” – podsumowuje prezes FWG.
Przeczytaj cały artykuł „Why EU Harmonisation Needs More Flexibility” w „Brussels Morning”.
Artykuł dostępny jest również po niemiecku w „Berlin Morgen” oraz francusku w „Le Parisien Matin”.
ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI
-
-
- Innowacje nie lubią niepewności prawnej. Nowy wideopodcast Marka Tatały
- Nie dajmy się kupić za pieniądze, których politycy nie mają. Tatała o stanie finansów publicznych
- Europa jest najsilniejsza wtedy, gdy usuwa bariery
-

4 dni temu




