Iga Świątek, Ewa Woydyłło i granice publicznej oceny. Czy ekspert może diagnozować człowieka w mediach? Słowa potrafią wywołać większe emocje niż sam wynik sportowy. Przekonała się o tym opinia publiczna po głośnej wypowiedzi Ewy Woydyłło na temat Igi Świątek. W mediach błyskawicznie rozpoczęła się dyskusja nie tylko o samej tenisistce, ale również o granicach dopuszczalnej krytyki oraz odpowiedzialności osób publicznych za wypowiadane słowa. W obronie zawodniczki stanął m.in. dziennikarz Jacek Hołub, wskazując, iż tego rodzaju określenia nie powinny paść pod adresem jednej z najwybitniejszych polskich sportsmenek.Nie zamierzam rozstrzygać, kto w tym sporze miał rację. Znacznie ciekawsze jest pytanie, jakie standardy prawne obowiązują dziś publiczne wypowiedzi o osobach znanych oraz czy autorytet eksperta zmienia ocenę takich słów. To problem, który wykracza daleko poza świat sportu. Dotyczy przedsiębiorców, artystów, polityków, influencerów i wszystkich osób, których życie zawodowe odbywa się pod nieustanną obserwacją opinii publicznej.W demokratycznym państwie prawnym wolność słowa należy do podstawowych wartości. Chroniona jest zarówno przez Konstytucję RP, jak i Europejską Konwencję Praw Człowieka. Nie ma jednak charakteru absolutnego. Już od wielu lat zarówno polskie sądy, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślają, iż wolność wypowiedzi musi pozostawać w odpowiedniej równowadze z ochroną godności, dobrego imienia oraz innych dóbr osobistych.W praktyce często słyszymy argument, iż osoby publiczne „muszą mieć grubszą skórę”. Jest w tym sporo prawdy. Sportowiec odnoszący sukcesy powinien liczyć się z oceną swojej gry, przygotowania fizycznego, taktyki czy zachowania podczas zawodów. Dziennikarze, kibice i eksperci mają pełne prawo analizować jego decyzje oraz wyniki. Tego wymaga istota debaty publicznej. Nie oznacza to jednak, iż wraz z popularnością człowiek traci prawo do ochrony swojej godności.Prawo odróżnia bowiem ocenę działalności publicznej od przypisywania konkretnej osobie cech, które mogą wpływać na jej odbiór społeczny. To właśnie w tym miejscu pojawia się problem znacznie ciekawszy niż sama krytyka sportowej formy. Czy publiczne przypisywanie określonych cech psychicznych lub intelektualnych konkretnej osobie może naruszać jej dobra osobiste, choćby o ile wypowiada się uznany ekspert? Moim zdaniem jest to pytanie, na które warto spojrzeć z perspektywy prawa cywilnego.Dobra osobiste człowieka obejmują nie tylko cześć i dobre imię, ale również godność oraz prawo do kształtowania własnego wizerunku społecznego. Publiczne wypowiedzi przypisujące określone cechy charakteru, poziom inteligencji czy sposób funkcjonowania psychicznego mogą oddziaływać znacznie silniej niż zwykła krytyka zachowania, szczególnie wtedy, gdy ich autorem jest osoba postrzegana jako ekspert.Autorytet nie tworzy odrębnego reżimu odpowiedzialności prawnej. Paradoksalnie jednak może zwiększać społeczną siłę oddziaływania wypowiedzi. o ile przeciętny odbiorca zakłada, iż dana osoba posiada wiedzę specjalistyczną, łatwiej uzna jej słowa za obiektywną diagnozę niż za subiektywną opinię. W konsekwencji wpływ takiej wypowiedzi na reputację ocenianej osoby może być znacznie większy.W sporach dotyczących dóbr osobistych sądy nie ograniczają się do analizy pojedynczego zdania. Oceniają cały kontekst. Badają, czy wypowiedź miała oparcie w faktach, czy służyła realizacji społecznie uzasadnionego celu, czy jej forma była proporcjonalna oraz jak mogła zostać odebrana przez przeciętnego odbiorcę. Inaczej oceniana będzie rzeczowa analiza zachowania sportowca, a inaczej wypowiedź, której głównym efektem jest deprecjonowanie konkretnej osoby.Coraz częściej pojawia się również zjawisko, które można określić jako „publiczne diagnozowanie”. Dotyczy ono nie tylko sportowców. W przestrzeni medialnej obserwujemy sytuacje, w których psychologowie, psychiatrzy, trenerzy mentalni czy inni eksperci wypowiadają się o cechach psychicznych osób, których nigdy nie badali i z którymi nie pozostawali w relacji zawodowej. Niezależnie od intencji rodzi to pytanie, gdzie przebiega granica między komentarzem eksperckim a formułowaniem ocen mogących ingerować w dobra osobiste drugiego człowieka.Warto pamiętać, iż sąd nie będzie oceniał wyłącznie tego, co autor wypowiedzi miał na myśli. Istotne znaczenie ma również sposób, w jaki słowa zostały odebrane przez odbiorców oraz jaki wpływ mogły wywrzeć na reputację osoby, której dotyczą. W epoce mediów społecznościowych pojedynczy cytat potrafi w ciągu kilku godzin dotrzeć do milionów osób, często już całkowicie oderwany od pierwotnego kontekstu.Sprawa Igi Świątek pokazuje więc problem znacznie szerszy niż jednorazowy medialny spór. Pokazuje, iż granica między dopuszczalną krytyką a ingerencją w dobra osobiste staje się coraz trudniejsza do uchwycenia. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy wypowiedzi formułowane są przez osoby cieszące się społecznym autorytetem.Nie chodzi o to, aby ograniczać wolność debaty. Wręcz przeciwnie – rzetelna krytyka jest jednym z fundamentów demokratycznego społeczeństwa. Warto jednak pamiętać, iż autorytet nie zwalnia z odpowiedzialności za słowo. Czasami wręcz ją zwiększa.Osoby publiczne rzeczywiście powinny godzić się na dalej idącą ocenę niż osoby prywatne. Nie oznacza to jednak, iż sukces zawodowy pozbawia je prawa do ochrony godności i dobrego imienia. Prawo od lat stara się zachować równowagę pomiędzy wolnością wypowiedzi a ochroną reputacji. Każdy medialny spór przypomina jedynie, jak cienka bywa granica między odważną opinią a wypowiedzią, która może prowadzić do odpowiedzialności prawnej. Być może właśnie dlatego warto dyskutować nie tylko o tym, co wolno powiedzieć, ale również jak i z jaką odpowiedzialnością należy korzystać z siły własnego autorytetu. Autor: Jarosław Chałas Partner Zarządzający Radca PrawnyKancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy Dowiedz się więcej: prawo sportowe
Iga Świątek, Ewa Woydyłło i granice publicznej oceny. Czy ekspert może diagnozować człowieka w mediach?
1 godzina temu
Zdjęcie: Iga Świątek, Ewa Woydyłło i granice publicznej oceny. Czy ekspert może diagnozować człowieka w mediach?
- Strona główna
- Prawo
- Iga Świątek, Ewa Woydyłło i granice publicznej oceny. Czy ekspert może diagnozować człowieka w mediach?
Powiązane
Polecane
ZEMBACZYŃSKI O UŁASKAWIENIACH NAWROCKIEGO
1 godzina temu
"Jeśli złamał prawo, jest out". Tusk o Giertychu
1 godzina temu
Seniorka wyrzuciła oszustom 32 tysiące złotych
1 godzina temu
Hrubieszów: Seniorka wyrzuciła oszustom 32 tysiące złotych
1 godzina temu





