Jak wyjść ze spółki z o.o., gdy wspólnicy nie chcą wykupić udziałów?

4 dni temu
Zdjęcie: jak wyjść ze spółki z o.o.


Chcę wyjść ze spółki, ale pozostali wspólnicy nie chcą mnie wykupić. Czy wspólnik może zostać „uwięziony” w spółce z o.o.? Jak wyjść ze spółki z o.o., gdy wspólnicy nie chcą mnie wykupić? Wspólnicy zakładający spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością zwykle dużo uwagi poświęcają temu, jak do niej wejść, kto obejmie ile udziałów i jak będą podejmowane najważniejsze decyzje. Znacznie rzadziej równie precyzyjnie ustalają, w jaki sposób któryś z nich będzie mógł ze spółki wyjść. Problem ujawnia się zwykle dopiero kilka lat później, kiedy interesy wspólników zaczynają się rozchodzić, a jeden z nich chce zamienić posiadany pakiet na pieniądze. Wtedy może się okazać, iż udział mający znaczną wartość ekonomiczną jest jednocześnie aktywem bardzo mało płynnym. Polski Kodeks spółek handlowych nie ustanawia bowiem generalnego prawa wspólnika spółki z o.o. do jednostronnego wypowiedzenia swojego uczestnictwa w spółce i zażądania od niej albo od pozostałych wspólników zapłaty równowartości udziałów. Sam fakt, iż wspólnik nie chce już uczestniczyć w przedsięwzięciu, nie powoduje powstania po stronie innych wspólników obowiązku jego wykupienia. To zasadniczo odróżnia decyzję o wyjściu ze spółki od zwykłego wycofania kapitału z płynnej inwestycji. Wspólnik może być właścicielem 10, 25 czy 40 proc. dobrze prosperującej spółki, a mimo to nie dysponować prostym instrumentem prawnym pozwalającym mu odzyskać odpowiadającą temu pakietowi część wartości przedsiębiorstwa. Naturalnym rozwiązaniem wydaje się sprzedaż udziałów. Zgodnie z art. 180 k.s.h. zbycie udziału powinno zostać dokonane w formie pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi. Sama możliwość zawarcia umowy sprzedaży nie oznacza jednak jeszcze istnienia realnego rynku na taki pakiet. Problem ma dwa wymiary. Pierwszym jest znalezienie nabywcy. Udział mniejszościowy w niepublicznej spółce może być dla inwestora zewnętrznego mało atrakcyjny, szczególnie o ile nie zapewnia istotnego wpływu na najważniejsze decyzje, dostępu do organów spółki ani możliwości przeprowadzenia w przyszłości własnego exitu. Wartość całego przedsiębiorstwa nie przekłada się więc automatycznie na cenę, którą rynek zaoferuje za konkretny pakiet udziałów. Drugim problemem mogą być ograniczenia wynikające z umowy spółki. Art. 182 § 1 k.s.h. pozwala uzależnić zbycie udziału od zgody spółki albo w inny sposób ograniczyć jego zbycie. Rozwiązania tego rodzaju są racjonalne. Chronią wspólników przed niekontrolowanym pojawieniem się w spółce osoby trzeciej i pozwalają zachować określoną strukturę właścicielską. Ta sama konstrukcja, która na początku wspólnego przedsięwzięcia zabezpiecza wspólników, może jednak po kilku latach stać się poważnym ograniczeniem dla osoby zamierzającej z niego wyjść. Kodeks przewiduje w takim przypadku mechanizm ochronny. o ile umowa spółki uzależnia zbycie udziału od zgody spółki, a zgody odmówiono, sąd rejestrowy może – stosownie do art. 182 § 3 k.s.h. – zezwolić na zbycie, o ile istnieją ważne powody. Nie jest to jednak ustawowe prawo do wykupu udziałów. Sąd nie nakazuje pozostałym wspólnikom ich nabycia. Mechanizm ten może usunąć określoną barierę prawną w sprzedaży, ale nie tworzy nabywcy ani nie gwarantuje wspólnikowi ceny odpowiadającej jego oczekiwaniom. I właśnie tutaj problem prawny spotyka się z ekonomicznym. Wspólnik może twierdzić, iż skoro spółka jest warta 20 mln zł, to jego 25-procentowy pakiet jest wart 5 mln zł. Takie rozumowanie nie musi jednak odpowiadać wartości transakcyjnej tego pakietu. Potencjalny inwestor będzie brał pod uwagę nie tylko kondycję przedsiębiorstwa, ale również zakres praw korporacyjnych związanych z udziałami, możliwość wpływania na podział zysku, skład organów, ryzyko konfliktu z większością, ograniczenia zbywalności i własną możliwość wyjścia z inwestycji. Dlatego w sporach dotyczących exitu wartość udziałów staje się często jednym z głównych obszarów konfliktu. Wspólnik wychodzący patrzy na część wartości przedsiębiorstwa, którą ekonomicznie współtworzył. Pozostali wspólnicy mogą natomiast patrzeć na wartość konkretnego pakietu mniejszościowego i ryzyka związane z jego nabyciem. Różnica między tymi perspektywami potrafi być bardzo duża. Inną drogą może być umorzenie udziałów. Zgodnie z art. 199 § 1 k.s.h. udział może zostać umorzony po wpisie spółki do rejestru, o ile umowa spółki tak stanowi. Umorzenie dobrowolne następuje za zgodą wspólnika w drodze nabycia udziału przez spółkę. Wymaga ono jednak spełnienia przesłanek ustawowych i korporacyjnych, a przede wszystkim współdziałania stron. Nie jest więc instrumentem, dzięki którego wspólnik może samodzielnie zmusić spółkę do wykupienia jego udziałów. W praktyce najkorzystniejszy exit jest dlatego zwykle rezultatem porozumienia: udziały nabywa inny wspólnik, osoba trzecia albo – w prawnie dopuszczalnej konstrukcji – sama spółka w celu ich umorzenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy porozumienia nie ma. W skrajnych sytuacjach konflikt może prowadzić do sięgnięcia po art. 271 pkt 1 k.s.h. Przepis ten pozwala wspólnikowi lub członkowi organu spółki żądać jej rozwiązania przez sąd, o ile osiągnięcie celu spółki stało się niemożliwe albo zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki. Nie należy jednak traktować powództwa o rozwiązanie spółki jako zwykłego mechanizmu wyjścia niezadowolonego wspólnika. Jego przedmiotem nie jest wykup pakietu powoda, ale rozwiązanie całej spółki. Ingerencja jest więc nieporównywalnie dalej idąca, a istnienie poważnego konfliktu między wspólnikami nie oznacza jeszcze automatycznie spełnienia ustawowych przesłanek rozwiązania spółki. Szczególnego znaczenia nabiera to w przedsiębiorstwie, które mimo konfliktu właścicielskiego przez cały czas prowadzi działalność i osiąga swoje cele gospodarcze. W określonych konfiguracjach wspólnik mniejszościowy może również dysponować innymi instrumentami ochrony swoich praw – dotyczącymi dostępu do informacji, kontroli działalności spółki, kwestionowania uchwał czy odpowiedzialności osób działających na szkodę spółki. Ich znaczenie może być istotne w istniejącym konflikcie korporacyjnym. Nie należy jednak mylić ochrony praw wspólnika z prawem do exitu. Sam fakt dysponowania silnymi uprawnieniami korporacyjnymi przez cały czas nie oznacza, iż pozostali wspólnicy mają obowiązek odkupić jego udziały. To prowadzi do szerszego wniosku. W spółkach zamkniętych kwestia wyjścia wspólnika powinna być projektowana z taką samą starannością jak zasady wejścia inwestora, podział udziałów czy sposób podejmowania kluczowych decyzji. Mechanizmy takie jak prawo pierwszeństwa lub pierwokupu, tag along, drag along, opcje call i put, precyzyjne zasady ustalania ceny, procedura wyceny czy rozwiązania dotyczące sytuacji trwałego impasu właścicielskiego mogą zostać odpowiednio skonstruowane w umowie spółki lub umowie wspólników. Nie wszystkie z nich mają ten sam charakter prawny i nie wszystkie powinny być regulowane w ten sam sposób. Ich wspólną funkcją jest jednak ograniczenie ryzyka, iż dopiero w momencie konfliktu strony zaczną negocjować podstawowe warunki rozstania. Wtedy ich pozycje są już zwykle przeciwstawne. Wspólnik wychodzący chce maksymalizować wartość swojego pakietu i odzyskać zainwestowany kapitał. Pozostali mogą nie mieć ani ekonomicznego interesu, ani środków, aby dokonać wykupu. o ile dodatkowo umowa spółki ogranicza możliwość sprzedaży udziałów osobie trzeciej, powstaje

Idź do oryginalnego materiału