Autor: Marcela Jankowska
Program regulowanych cen paliw, potocznie nazywany CPN, dobiega końca. W rozmowie z Markiem Klapą prezes Fundacji Wolności Gospodarczej podsumował jego korzyści i koszty.

Odnosząc się do gwałtownego wzrostu cen na stacjach po zakończeniu programu, Marek Tatała zauważył, iż konsumenci odczuli jego korzyści w portfelach, a niższe ceny przyczyniły się do ograniczenia inflacji, która w czerwcu wyniosła 2,5 proc. Jednocześnie cena paliwa była utrzymywana na nienaturalnie niskim poziomie w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej.
– To przypomina popularne w ekonomii powiedzenie, iż nie ma darmowych obiadów. Niższe ceny także niosą za sobą koszty – podkreślił.
Według eksperta obecny skok cen jest odłożonym w czasie rachunkiem za program. Właściciele stacji próbują odrobić straty poniesione w okresie obowiązywania regulowanych cen, a koszt programu dla finansów publicznych przekroczył 4,7 mld zł.
W rozmowie pojawił się także szerszy kontekst międzynarodowy. Prezes FWG zwrócił uwagę, iż w najbliższych miesiącach znaczenie może mieć kalendarz polityczny w Stanach Zjednoczonych. Administracja w Waszyngtonie będzie zainteresowana stabilizacją cen paliw przed listopadowymi wyborami, co może pośrednio wpłynąć również na sytuację w Polsce.
Tatała wskazał także na typowe konsekwencje interwencji państwa w gospodarkę, przywołując gwałtowny spadek kursu akcji Orlenu po zapowiedzi wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków.
Poruszono również kwestię zasadności interwencjonizmu państwowego w obliczu kryzysów geopolitycznych. Pytany o to, czy w sytuacjach nadzwyczajnych państwo musi przejmować kontrolę nad rynkiem, Tatała rozgraniczył dwa rodzaje działań. O ile czasową obniżkę podatków uznał za krok w pewnym stopniu uzasadniony, o tyle samą ideę odgórnego regulowania cen ocenił krytycznie.
Ekspert podkreślił, iż mechanizmy rynkowe są najważniejsze dla bezpieczeństwa i stabilności dostaw. Sztuczne zaniżanie cen zwiększa popyt i w skrajnych przypadkach może prowadzić do niedoborów paliwa na stacjach. Zbyt tanie paliwo mogłoby więc oznaczać jego brak dla polskich kierowców, co miałoby poważne konsekwencje dla całej gospodarki.
Zdaniem prezesa FWG należy zachować dużą ostrożność wobec propozycji wprowadzania kolejnych mechanizmów regulacyjnych. To konkurencja i swobodne kształtowanie cen lepiej chronią rynek przed niedoborami.
Więcej w rozmowie w audycji „Saldo – Magazyn Gospodarczy” na stronie Polskiego Radia 24: TUTAJ >>
ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI
-
-
- Model nordycki: mniej mitów, więcej faktów
- Polski cud gospodarczy. Tatała na łamach GB News
- Europa nie obroni się bez silnej gospodarki. Tatała w „Rz” o irlandzkiej prezydencji
-

1 tydzień temu





