więcej w nim prokuratora
niż admiratora. Wnika w kościelny świat na tyle, ile może, bo nie jest autorem, z którym współpracują duchowni (chyba iż w sekrecie!). Lata zaangażowania w krytykę Kościoła wyrobiło w autorze przekonanie, iż to „system zamknięty, samowystarczalny, odporny na wstyd”. Jednocześnie system prężny, samonapędzający się, autorytarny i spełniający się w sprawowaniu władzy, wymagający wcale nie mistycznej kontemplacji, ale całkiem świeckiej przedsiębiorczości. Wymaga tego „infrastruktura władzy, którą trzeba utrzymać. Kuria, budynki, rezydencje, kancelarie, ceremoniał, ochrona, otoczenie – to kosztuje miliony i opłacane jest z kieszeni wiernych. W świecie, w którym każda sprzedaż i niemal każda usługa obłożone są VAT-em i opatrzone fakturą, Kościół wciąż żyje w sferze «Bóg zapłać»: w jego krwiobiegu krążą gotówka, ofiary, intencje, darowizny. To idealne środowisko dla patologii, bo gotówka nie zostawia śladów, a sekretność ma rangę cnoty”.
Artur Nowak zastosował w „Tacy”, czwartej części swej tetralogii kościelnej („Plebania”, „Zakrystia”, „Kuria”), metodę publicystyczną, sięgając po przykłady mniej lub bardziej znane tego, jak Kościół i jego aparat radziły sobie z pozyskiwaniem kasy od wiernych, instytucji państwa czy Unii Europejskiej. „Sam tylko areał ziemi przekazanej Kościołowi przez państwo po 1989 roku liczy dziesiątki tysięcy hektarów: według danych KOWR i analiz cytowanych w debacie publicznej chodzi o ponad 76 tys. hektarów gruntów rolnych przekazanych w jednym tylko trybie prawnym, a według nowszych szacunków dotyczących różnych kanałów transferu – o blisko 150 tys. hektarów odzyskanych lub otrzymanych od państwa łącznie”.

1 godzina temu





