Gdyby Polacy szli do urn w najbliższą niedzielę, obecna większość rządowa rozpadłaby się jak domek z kart. Prawica jednoczy siły, a proste przeliczenie wskazuje na brak 17 głosów potrzebnych do samodzielnego rządzenia. Donald Tusk i jego formacja, choć na prowadzeniu, pozostaliby daleko od władzy.