
Jeden samolot, kilka rejsów jednego dnia i problem, który uruchamia efekt domina. Opóźnienie pierwszego lotu często przekłada się na kolejne połączenia wykonywane w ramach tej samej rotacji. Czy w takiej sytuacji przewoźnik może odmówić wypłaty odszkodowania, wskazując, iż źródłem opóźnienia była nadzwyczajna okoliczność występująca podczas wcześniejszego rejsu?
Nie zawsze. najważniejsze znaczenie ma bowiem to, co rzeczywiście było decydującą przyczyną opóźnienia późniejszego lotu. o ile przewoźnik samodzielnie zdecydował się na rozwiązanie, które pogłębiło opóźnienie – na przykład postanowił czekać na pasażerów, którzy nie zdążyli przejść kontroli bezpieczeństwa – może utracić możliwość powoływania się na nadzwyczajne okoliczności. Do takiego wniosku doszedł Sąd Unii Europejskiej w wyroku z 4 marca 2026 r. w sprawie T-656/24, European Air Charter. Orzeczenie ma istotne znaczenie dla pasażerów, ponieważ potwierdza, iż przewoźnik nie może automatycznie przenosić skutków zakłócenia występującego podczas wcześniejszego lotu na wszystkie kolejne rejsy wykonywane tym samym samolotem. o ile to niezależna decyzja linii lotniczej była decydującą przyczyną opóźnienia, pasażerowie późniejszego lotu mogą zachować prawo do odszkodowania.
Co wydarzyło się w tej sprawie?
Dwoje pasażerów miało odbyć lot z Düsseldorfu do Warny. Ich rejs był trzecim połączeniem zaplanowanym tego dnia w ramach rotacji tego samego samolotu. Problemy pojawiły się już przy pierwszym locie. Na lotnisku Kolonia-Bonn doszło do poważnych zakłóceń w kontroli bezpieczeństwa, spowodowanych przeciążeniem personelu. W rezultacie pasażerowie nie zdążyli dotrzeć do bramki przed planowaną godziną odlotu. Choć samolot był gotowy do startu, przewoźnik zdecydował się poczekać na osoby, które przez cały czas znajdowały się w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. W konsekwencji pierwszy lot wystartował z opóźnieniem przekraczającym pięć godzin.
Aby ograniczyć skutki tego opóźnienia dla pasażerów kolejnych rejsów, linia lotnicza zmieniła organizację dalszych połączeń i wykorzystała samolot zastępczy. Mimo podjętej reorganizacji pasażerowie lecący z Düsseldorfu do Warny dotarli do miejsca docelowego ponad trzy godziny po planowanym czasie. Wystąpili więc o wypłatę po 400 euro odszkodowania.
Przewoźnik odmówił zapłaty, powołując się na zakłócenia kontroli bezpieczeństwa jako nadzwyczajną okoliczność. Zasadnicze pytanie dotyczyło jednak tego, czy rzeczywistą przyczyną opóźnienia późniejszego lotu były same problemy na lotnisku, czy też samodzielna decyzja linii o oczekiwaniu na pasażerów wcześniejszego rejsu.
Kiedy linia lotnicza może uniknąć wypłaty odszkodowania?
Zgodnie z Rozporządzeniem (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 11 lutego 2004 r., interpretowanym w świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, pasażerowie, którzy docierają do miejsca docelowego co najmniej trzy godziny po pierwotnie planowanej godzinie przylotu, mogą co do zasady domagać się od przewoźnika odszkodowania. Jego wysokość zależy od m.in. od długości trasy i wynosi od 250-600 EUR.
Przewoźnik może uwolnić się od obowiązku zapłaty, o ile udowodni łącznie, że:
- opóźnienie zostało spowodowane nadzwyczajną okolicznością,
- okoliczności tej nie można było uniknąć mimo podjęcia wszelkich racjonalnych środków,
- między nadzwyczajną okolicznością a opóźnieniem konkretnego lotu istniał bezpośredni związek przyczynowy.
To właśnie ostatnia z tych przesłanek miała najważniejsze znaczenie w sprawie European Air Charter.
Czy linia miała obowiązek czekać na pasażerów?
W rozpatrywanej sprawie samolot był gotowy do odlotu, ale przewoźnik postanowił poczekać na pasażerów, którzy nie zakończyli kontroli bezpieczeństwa. Sąd UE uznał, iż taka decyzja może stanowić decydującą przyczynę opóźnienia późniejszego lotu i tym samym pozbawić linię możliwości powołania się na nadzwyczajne okoliczności.
Istotne jest jednak zastrzeżenie: sąd krajowy musi sprawdzić, czy przewoźnik nie był prawnie zobowiązany do oczekiwania. o ile linia nie miała takiego obowiązku i samodzielnie zdecydowała się opóźnić odlot, ryzyko skutków tej decyzji może obciążać przewoźnika. Sąd UE podkreślił również, iż linia lotnicza nie może usprawiedliwiać odmowy wypłaty odszkodowania koniecznością wyważenia interesów różnych grup pasażerów. Dążenie do przewiezienia pasażerów wcześniejszego rejsu w rozsądnym terminie nie może automatycznie pozbawiać ochrony osób podróżujących kolejnym lotem w tej samej rotacji.
Co zrobić, gdy przewoźnik odmawia zapłaty?
W odpowiedzi na reklamację linie lotnicze często wskazują jedynie ogólnie na „nadzwyczajne okoliczności”, takie jak problemy z kontrolą bezpieczeństwa, pogodą, pracą lotniska albo ograniczeniami kontroli ruchu lotniczego. Taka informacja nie przesądza jeszcze, iż odmowa jest uzasadniona. Przewoźnik powinien wykazać nie tylko samo wystąpienie nadzwyczajnego zdarzenia, ale także jego bezpośredni wpływ na konkretny lot oraz podjęcie racjonalnych działań zmierzających do ograniczenia opóźnienia. o ile opóźnienie wynikało ostatecznie z późniejszej decyzji organizacyjnej linii, powołanie się na pierwotną nadzwyczajną okoliczność może okazać się nieskuteczne.
Podsumowanie
Wyrok Sądu UE z 4 marca 2026 r. wzmacnia ochronę pasażerów podróżujących lotami realizowanymi w ramach rotacji samolotu. Przewoźnik nie może automatycznie powołać się na zakłócenie, które wystąpiło na wcześniejszym rejsie, o ile decydującą przyczyną opóźnienia kolejnego lotu była jego własna, niezależna decyzja.
Jeżeli zatem linia czekała na pasażerów wcześniejszego lotu, a w rezultacie kolejny rejs dotarł do celu z opóźnieniem wynoszącym co najmniej trzy godziny, warto dokładnie zweryfikować podstawę odmowy wypłaty odszkodowania. Ostateczna ocena zależy jednak od przebiegu konkretnej rotacji, przyczyn opóźnienia oraz działań podjętych przez przewoźnika.
Autor: apl. radc. Natalia Andrysiak

8 godzin temu











