Wielu kibiców było przekonanych, iż z chwilą oddania ostatniego skoku w Planicy, Kamil Stoch automatycznie zaczął otrzymywać zasłużone świadczenie od państwa. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Choć nasz trzykrotny mistrz olimpijski oficjalnie zamknął sportowy rozdział swojego życia, na jego konto nie wpłynęła jeszcze ani jedna złotówka z tytułu emerytury olimpijskiej. Wszystko przez jeden twardy przepis, który zablokował wypłatę środków.