Podatek od nadzwyczajnych zysków. Co Polska może zyskać, a co stracić?

liderzyinnowacyjnosci.com 7 godzin temu

Rząd argumentuje, iż w sytuacji nadzwyczajnego wzrostu cen paliw część przedsiębiorstw osiąga ponadprzeciętne korzyści, dlatego powinny one w większym stopniu uczestniczyć w finansowaniu potrzeb państwa. Z punktu widzenia finansów publicznych dodatkowe wpływy budżetowe mogą pomóc ograniczyć deficyt i sfinansować wydatki związane z bezpieczeństwem, transformacją energetyczną czy wsparciem społecznym.

Problem polega jednak na tym, iż gospodarka rzadko reaguje w sposób prosty i liniowy.

Branża paliwowa zwraca uwagę, iż projektowany podatek nie dotyczy rzeczywistych zysków, ale wzrostu przychodów, co może oznaczać dodatkowe obciążenia choćby dla firm ponoszących wysokie koszty zakupu paliw, logistyki i utrzymania infrastruktury. o ile rzeczywiście tak jest, część przedsiębiorstw może ograniczyć inwestycje lub przesunąć je w czasie.

A właśnie inwestycje są dziś jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Polska od lat zwiększa zużycie paliw, natomiast rozwój infrastruktury magazynowej i logistycznej nie zawsze nadąża za rosnącym popytem. Branża przypomina, iż kraj przez cały czas w znacznym stopniu korzysta z importu paliw, a utrzymanie odpowiednich zapasów wymaga kosztownych inwestycji w terminale, magazyny i systemy logistyczne.

Spowolnienie tempa rozwoju

Nie można również ignorować argumentu dotyczącego transformacji energetycznej. Paradoks współczesnej gospodarki polega na tym, iż to właśnie sektor paliwowy ma współfinansować przejście do gospodarki niskoemisyjnej. o ile firmy zostaną pozbawione części środków inwestycyjnych, tempo tej transformacji może ulec spowolnieniu.

Z drugiej strony trudno oczekiwać, aby państwo w sytuacji kryzysowej całkowicie rezygnowało z poszukiwania dodatkowych źródeł dochodów. Społeczeństwo oczekuje bowiem stabilnych finansów publicznych, sprawnego systemu obronnego, inwestycji infrastrukturalnych oraz ochrony obywateli przed skutkami kryzysów gospodarczych.

Istota sporu nie dotyczy więc samego podatku, ale sposobu jego skonstruowania.

Jeżeli podatek będzie postrzegany jako nadzwyczajne, jednorazowe rozwiązanie oparte na przejrzystych zasadach, gospodarka prawdopodobnie go udźwignie. jeżeli jednak przedsiębiorcy uznają, iż państwo może w dowolnym momencie sięgać po dodatkowe środki poprzez przepisy działające wstecz lub nieprzewidywalne regulacje, może to osłabić zaufanie inwestorów do stabilności otoczenia prawnego. Branża właśnie na ten aspekt zwraca szczególną uwagę.

Co możemy zyskać?

dodatkowe wpływy do budżetu państwa, częściowe ograniczenie skutków wzrostu deficytu, większy udział największych podmiotów gospodarczych w finansowaniu wydatków publicznych, możliwość przeznaczenia środków na bezpieczeństwo, transformację energetyczną lub cele społeczne.

Co możemy stracić?

część inwestycji w infrastrukturę paliwową i logistyczną, tempo modernizacji sektora energetycznego, atrakcyjność inwestycyjną Polski w oczach przedsiębiorców, przewidywalność systemu prawnego, jeżeli potwierdzą się zarzuty dotyczące działania przepisów z mocą wsteczną.

Najważniejsze pytanie brzmi więc nie: czy opodatkować sektor paliwowy, ale jak zrobić to w sposób, który nie osłabi bezpieczeństwa energetycznego i zdolności inwestycyjnych gospodarki.

To właśnie od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy nowa danina okaże się rozsądnym narzędziem fiskalnym, czy też krótkoterminowym rozwiązaniem, którego koszty ujawnią się dopiero za kilka lat.

Komentarz powstał w związku ze stanowiskiem Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego krytykującym projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego.

Redakcja Liderzy Innowacyjności

Idź do oryginalnego materiału