Polski elektryk mieszkający na stałe w kraju i pracujący w Norwegii nie zamierza składać broni w walki z piłkarską gwiazdą. Po dwóch niekorzystnych wyrokach sprawa batalii o nazwisko „Haaland” trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu – informuje norweski dziennik „VG”. Polak twierdzi, iż nie miał pojęcia, kim jest snajper Manchesteru City, a nazwę marki wyinterpretował z połączenia słów „hala” oraz „land”.