Presja na podwyżki cen paliw może się utrzymać

3 godzin temu

Zgodnie z najnowszymi danymi rynkowymi średnia cena benzyny 95-oktanowej w Polsce wynosi w tej chwili ok. 7,29–7,42 zł za litr, a olej napędowy zbliża się do bariery 8 zł i kosztuje już ok. 7,64–7,99 zł za litr. To najwyższe poziomy od marca tego roku roku.

Za gwałtownym wzrostem cen diesla nie stoi jednak wyłącznie droższa ropa naftowa, ale także rekordowo wysokie marże rafineryjne po tym, jak Rosja 8 lipca zakazała eksportu oleju napędowego. Rafinerie mierzą się z ograniczoną podażą diesla na światowym rynku, co pozwala im zwiększać tzw. marże rafineryjne. W Polsce dodatkowym czynnikiem było wygaśnięcie z końcem czerwca rządowego programu osłonowego „Ceny Paliw Niżej” (CPN) — jeszcze 30 czerwca diesel kosztował ok. 6,19 zł/l, a już następnego dnia na wielu stacjach przekraczał 7 zł/l. Połączenie kilku negatywnych czynników może w najbliższych tygodniach prowadzić do dalszego wzrostu cen, a niewykluczone, iż przekroczą one poziomy obserwowane w pierwszej połowie roku.

W porównaniu z krajami sąsiednimi benzyna jest droższa na Węgrzech (1,64 €/l), Słowacji (1,71 €/l), w Czechach (1,72 €/l) i Austrii (1,83 €/l). W przypadku oleju napędowego sytuacja wygląda podobnie — kraje sąsiednie notują zbliżone lub wyższe ceny niż wynikałoby to z samego kursu przeliczeniowego: olej napędowy kosztuje 1,67 €/l na Słowacji, 1,69 €/l na Węgrzech, 1,71 €/l w Czechach, podczas gdy w Austrii diesel kosztuje już 1,93 €/l.

Choć benzyna w Polsce w ujęciu tygodniowym nie zdrożała szczególnie mocno w porównaniu z niektórymi rynkami regionu, olej napędowy odnotował znacznie większy wzrost w ciągu tygodnia o ok. 26–45 groszy na litrze. Różnica w tempie wzrostu cen obu paliw wynika przede wszystkim z napiętej sytuacji na światowym rynku diesla, na którą wpływ miał rosyjski zakaz eksportu.

Państwa sąsiednie odnotowały przy tym jeszcze silniejsze podwyżki cen diesla. Największy wzrost zanotowano w Czechach, gdzie cena oleju napędowego wzrosła w porównaniu z poprzednim tygodniem o niemal 13%, co było najwyższym wynikiem spośród wszystkich państw Unii Europejskiej.

Warto przypomnieć, iż na ostateczną cenę paliw wpływają nie tylko światowe ceny ropy, ale także różnice w podatkach akcyzowych i stawkach VAT, które stanowią niemal połowę ceny płaconej na stacjach paliw.

Jeśli konflikty geopolityczne nie osłabną, ceny mogą przekroczyć poziomy z marca

Wzrost cen paliw odbywa się w tle pogarszającej się sytuacji geopolitycznej. Cena ropy Brent wzrosła do ok. 94–98 dolarów za baryłkę po atakach jemeńskich rebeliantów Huti na saudyjskie tankowce. Konflikt zwiększył również napięcia w rejonie Cieśniny Ormuz oraz Morza Czerwonego, które należą do najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.

Sytuację na rynku dodatkowo pogorszyła Rosja drugi największy światowy eksporter oleju napędowego która 8 lipca ogłosiła zakaz jego eksportu. W efekcie globalna podaż diesla znacząco się zmniejszyła, co wywiera dodatkową presję na wzrost cen światowych, a w konsekwencji także krajowych.

Dla polskich kierowców oznacza to, iż presja na dalszy wzrost cen paliw, szczególnie oleju napędowego, prawdopodobnie utrzyma się w najbliższych tygodniach. Premier Donald Tusk wykluczył już powrót do niższych stawek paliw, powołując się na ograniczenia budżetowe po wydaniu 4,7 mld zł na programy osłonowe. jeżeli konflikty geopolityczne będą się przez cały czas zaostrzać, ceny paliw mogą wzrosnąć choćby powyżej poziomów notowanych w marcu i kwietniu bieżącego roku.

Źródło: Finax / Dominik Baldowski

Idź do oryginalnego materiału