Pruszków nie zginął. Co dziś robią dawni bossowie polskiej mafii? | Polska Mafia #11

4 godzin temu
18 sierpnia 2025 roku, hol jednego z warszawskich hoteli. Trzech mężczyzn czeka na kopertę z 50 tysiącami złotych – pierwszą ratę rzekomego długu wymuszanego groźbami wobec rodziny i majątku pokrzywdzonego. Kiedy dochodzi do przekazania pieniędzy, do akcji wkraczają policjanci z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Jeden z zatrzymanych to ponad 60-letni Andrzej Z. ps. „Słowik” – dawny członek osławionego zarządu Pruszkowa. W tej scenie kryje się jednak coś, co w latach 90. byłoby nie do pomyślenia. Zapomnijcie o latach 90. jako o epoce, która skończyła się raz na zawsze. Choć gang pruszkowski jako scentralizowana struktura został rozbity ponad ćwierć wieku temu, jego metody nie umarły – jedynie zmieniły maskę. Współczesna przestępczość zorganizowana to zmutowane DNA Pruszkowa, oparte na trzech narzędziach wykutych przed laty: mundurze, informatorze i strachu. W najnowszym odcinku serii „Polska Mafia” Sylwester Latkowski prześwietla dziedzictwo największego gangu w historii Polski: Jak zarząd Pruszkowa zbudował potęgę na napadach metodą „na policjanta” i dlaczego grupa rozpadła się od środka po zabójstwach „Kiełbasy” oraz „Pershinga”? Dlaczego metoda na fałszywego policjanta wciąż działa w latach 2024–2026 – od napadów na tiry z papierosami na trasie S19 po szturmy uzbrojonych komand na nielegalne fabryki w Belgii? Jak zmieniła się rola policyjnych i celnych informatorów oraz za co pierwszy świadek koronny „Masa” usłyszał nieprawomocny wyrok 6 lat więzienia. Co dziś dzieje się z dawnymi bossami Pruszkowa („Słowikiem”, „Wańką”, „Malizną”, „Parasolem”, „Kajtkiem”) oraz Ryszardem Boguckim i dlaczego ludzie po sześćdziesiątce wciąż wracają na ławę oskarżonych zamiast żyć na emeryturze?
Idź do oryginalnego materiału