Przed nami najważniejsze miesiące. To właśnie teraz rozstrzygnie się, ile Polacy i polskie firmy zapłacą w 2027 r.
Jak zaznacza w komentarzu Warsaw Enterprise Institute (WEI) premier zapowiedział podwyższenie drugiego progu podatkowego PIT do 130 tys, zł. Do Sejmu trafia projekt budżetu, rady gmin ustalają stawki lokalne, a do gry wracają podatki wcześniej zablokowane prezydenckimi wetami. Co więcej, sam minister finansów i gospodarki przyznał, iż ogłoszony 19 sierpnia pakiet zmian jest dla budżetu państwa neutralny. W praktyce oznacza to jednak, iż ulga w postaci podniesienia progu podatkowego dla jednej grupy została z góry opłacona podwyżką dla innych.
Co dokładnie zdrożeje w jesienno-zimowym pakiecie?
- Akcyza na wyroby tytoniowe. Od 1 stycznia 2027 r. wzrośnie akcyza na papierosy, tytoń i e – papierosy w wyniku czego paczka papierosów podrożeje z około 23,85 zł do 26 zł. Z kolei buteleczka liquidu (10 ml) zostanie obciążona akcyzą wyższą o 3,60 zł.
- Opłata od małpek. Opłata od tzw. „małpki” (100 ml alkoholu ) wzrośnie z 1 zł do 4 zł. Przy obecnej cenie w okolicach 11 zł, oznacza to wzrost o blisko jedną trzecią, i to jeszcze przed doliczeniem VAT – u i marży sklepu. Dodatkowo sama akcyza spowoduje wzrost od 1 do 2 zł do ceny półlitrowej butelki wódki.
- Opłata cukrowa obejmie również w napoje bez cukru. Stawka stała rośnie z 0,50 do 0,70 zł za litr, a zmienna z 0,05 do 0,10 zł za każdy gram cukru powyżej progu. Największy skok to jednak opłata za kofeinę lub taurynę, która rośnie dziesięciokrotnie: z 10 groszy aż do 1 złotego. Sam dodatek kofeiny podnosi cenę półlitrowej puszki o 45 groszy, niezależnie od tego, czy ma w sobie cukier. Napój zero ze słodzikiem i kofeiną, który dziś jest obciążony kwotą 30 groszy od półlitrowej butelki, docelowo zapłaci 85 groszy (prawie trzy razy więcej). Półlitrowe piwo bezalkoholowe, do tej pory zwolnione z opłaty, zostanie obciążone kwotą 35 groszy, a butelka syropu (0,43 l) zapłaci dodatkowe 1,29 zł.
- Ryczałt, czyli koniec prostych rozliczeń dla części firm. Limit przychodów uprawniający do ryczałtu drastycznie spada: z 2 mln euro do zaledwie 250 tys. euro (około 1,1 mln zł). To powrót do surowych zasad sprzed 2021 r. jeżeli firma usługowa ma przychód rzędu 1,3 mln zł i rozlicza się dziś ryczałtem 8,5 proc., płaci około 110 tys. zł podatku. Gdy straci to prawo i przejdzie na podatek liniowy (zakładając koszty na poziomie 20 proc.), zapłaci około 198 tys. zł. To blisko 90 tys. zł więcej w skali roku. Do tego trzeba doliczyć wyższą składkę zdrowotną liczoną od dochodu, konieczność prowadzenia księgi przychodów i rozchodów oraz uciążliwą biurokrację przy dokumentowaniu każdego kosztu.
- CIT i danina solidarnościowa. Stawka CIT rośnie z 19 do 22 proc. dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro oraz dla podatkowych grup kapitałowych. Z kolei danina solidarnościowa wzrasta z 4 do 5 proc. Każde 10 mln zł zysku dużej firmy to dodatkowe 300 tys. zł odprowadzonego podatku rocznie. Z kolei mniejszy podatnik, wykazujący dochód rzędu 2 mln zł, zapłaci daninę solidarnościową w wysokości 50 tys. zł zamiast dotychczasowych 40 tys. zł.
- Nieruchomości i składki ZUS. Górne granice stawek lokalnych na 2027 r. rosną o 2,7 proc. Oznacza to maksymalnie 36,49 zł za mkw. budynku firmowego i 1,29 zł za mkw. mieszkania. Równolegle wyższa płaca minimalna i prognozowane przeciętne wynagrodzenie automatycznie ciągną w górę minimalną składkę zdrowotną oraz podstawę składek ZUS. Obywatele odczują to nieznacznie (właściciel 60 – metrowego mieszkania dopłaci do podatku maksymalnie 2,40 zł rocznie), ale koszty firm wzrosną zauważalnie. Przedsiębiorca za 500 – metrową halę dopłaci 480 zł. Co więcej, właściciel firmy opłacający pełny ZUS odda państwu około 113 zł miesięcznie więcej, co daje blisko 1350 zł dodatkowych kosztów w skali roku.
Eksperci WEI ostrzegają przed skutkami
– Rząd mówi o sprawiedliwszym systemie, ale arytmetyka jest prosta. Podniesienie CIT do 22 proc. uderza w firmy, które odpowiadają za większość prywatnych inwestycji i polskiego eksportu. Robimy to w momencie, gdy o kapitał musimy konkurować z sąsiadami, którzy mają niższe podatki. Drastyczne cięcie limitu ryczałtu to cios w małe firmy usługowe, dla których była to jedyna szansa na rozliczenia bez opłacania zewnętrznej księgowości. Osobny niepokój budzi opłata cukrowa. Choć rząd tłumaczy ją troską o zdrowie publiczne, nakłada ją również na piwo bezalkoholowe. Tymczasem z naszych badań wynika, iż 89 proc. osób po spożyciu piwa 0, nie ma ochoty sięgać po alkohol. Podwyżki akcyzy i opłat konsumpcyjnych mają też to do siebie, iż powyżej pewnego progu po prostu przestają przynosić wpływy, bo handel przenosi się do szarej strefy – twierdzi Andrzej Strojny, Główny Analityk WEI.
– Największym brakiem [przedstawionego przez Ministerstwo Finansów] projektu reformy podatkowej jest całkowity brak planów dotyczących ograniczenia wydatków państwa. Polska wydaje w tej chwili na sektor publiczny więcej niż Szwecja, dotychczasowy symbol państwa opiekuńczego. Problem w tym, iż za tymi ogromnymi nakładami nie idzie jakość. Jakość usług publicznych, takich jak ochrona zdrowia czy edukacja, pozostaje na drastycznie niższym poziomie. Wydajemy dużo i nieefektywnie, a w projektach rządowych wciąż brakuje jakiejkolwiek refleksji nad zbilansowaniem strony wydatkowej – mówi Piotr Palutkiewicz, prezes WEI w programie Punkt widzenia Jankowskiego w Polsat News.
Palutkiewicz: Deklarowanej obniżce podatków dla części obywateli musi towarzyszyć szukanie dochodów w innym miejscu
– Zapowiedź podwyższenia drugiego progu podatkowego cieszy, ale po głębszej analizie okazuje się, iż ta zmiana wcale nie jest tak jednoznaczna. Rząd przedstawia ten projekt jako neutralny dla budżetu państwa. W praktyce oznacza to jednak, iż deklarowanej obniżce podatków dla części obywateli musi towarzyszyć szukanie dochodów w innym miejscu. Choć ulga będzie miłym gestem wobec około 3,5 miliona podatników, koszty tej reformy poniosą inni, a konkretnie przedsiębiorstwa. Projekt zakłada podniesienie stawki CIT z 19% do 22% dla firm o przychodach przekraczających 50 milionów euro. Pojawia się jednak pytanie, na ile te prognozy są realne. CIT jest w Polsce podatkiem o dużej elastyczności, a duże korporacje wyspecjalizowały się w optymalizacji podatkowej. Widząc wzrost stawki, najprawdopodobniej podejmą działania, by uniknąć wyższych obciążeń. Trudno więc zakładać, iż Ministerstwo Finansów rzeczywiście uzyska z tego tytułu oczekiwane wpływy.

1 dzień temu







