Czy państwo rzeczywiście zapewnia obywatelom bezpieczeństwo, czy jedynie tworzy jego pozory? Dlaczego władza – niezależnie od intencji konkretnych ludzi – dąży do rozszerzania swoich wpływów? I czy możliwe jest społeczeństwo oparte nie na systemowym przymusie, ale na dobrowolnej współpracy? Odpowiedzi na te pytania udzielał Przemysław Sierzycki, autor wydanej przez Warsaw Enterprise Institute książki „Logika wolnego świata”, w wywiadzie dla Roberta Czepielewskiego z kanału ZachodniaTV.
Rozmowa dotyczyła nie tylko najważniejszych tez publikacji, ale przede wszystkim współczesnego rozumienia wolności, relacji między państwem a społeczeństwem oraz konsekwencji stopniowego rozszerzania systemowego przymusu.
Sierzycki opowiadał, iż jego zainteresowanie problematyką wolności rozpoczęło się od ekonomii. Zastanawiał się, dlaczego wiele stosunkowo dobrze opisanych mechanizmów gospodarczych pozostaje niezrozumianych w debacie publicznej, a działalność państwowa – liczba regulacji, podatków i obszarów objętych odgórnym zarządzaniem – niemal na całym świecie nieustannie się rozrasta.
Z czasem doszedł jednak do wniosku, iż ekonomia jest tylko jednym z wymiarów znacznie szerszego problemu. Dlatego podczas rozmowy odwoływał się także do etyki, teorii systemów, cybernetyki, ewolucji oraz filozofii nauki.
Konflikt interesów między władzą a społeczeństwem
Jednym z najważniejszych tematów wywiadu był konflikt interesów pomiędzy aparatem władzy a społeczeństwem. Zdaniem Sierzyckiego obywatele często ulegają przekonaniu, iż wystarczy wybrać odpowiednich, uczciwych i kompetentnych ludzi, aby państwo zaczęło działać w interesie społeczeństwa.
Problem ma jednak charakter systemowy. Każda władza dąży do zwiększania swoich kompetencji, wpływów podatkowych, liczby kontrolowanych instytucji i zatrudnianych urzędników. Jej rozrost musi natomiast odbywać się kosztem zasobów pozostających w rękach obywateli oraz sektora prywatnego.
– Między aparatem władzy a społeczeństwem istnieje nierozerwalny konflikt interesów – przekonywał autor.
Nie oznacza to, iż każda osoba sprawująca władzę kieruje się złymi intencjami. Według Sierzyckiego choćby najbardziej szlachetni ludzie funkcjonują w ramach mechanizmu, który skłania ich do ochrony własnej pozycji, interesów najbliższego otoczenia oraz instytucji, którą reprezentują.
Używamy tych samych słów, ale rozumiemy je inaczej
Rozmówcy poruszyli również problem chaosu semantycznego. Pojęcia takie jak wolność, sprawiedliwość, bezpieczeństwo, przymus czy władza są często używane w debacie publicznej, ale poszczególne osoby przypisują im zupełnie odmienne znaczenia.
Zdaniem Sierzyckiego prowadzi to do sytuacji, w której uczestnicy sporu pozornie rozmawiają o tym samym, choć w rzeczywistości posługują się innymi definicjami. Znaczenie podstawowych pojęć społecznych może być także stopniowo rozmywane przez język polityki, mediów i instytucji państwowych.
Autor zwrócił uwagę, iż nauki społeczne opisują wyjątkowo złożone zjawiska – człowieka, gospodarkę i całe społeczeństwa. Używane w nich pojęcia nie są więc tak jednoznaczne jak terminy obecne w fizyce czy chemii. Rozmowa o wolności wymaga zatem szczególnej precyzji i świadomości własnych ograniczeń poznawczych.
Czy społeczeństwo bez rządu jest utopią?
W wywiadzie pojawiło się również pytanie o jeden z najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów książki – poświęcony społeczeństwu bez rządu. Sierzycki rozważa w nim możliwość funkcjonowania prywatnych sądów, policji, dróg i innych usług, które w tej chwili pozostają przede wszystkim domeną państwa.
Podkreślił jednak, iż nie próbuje stworzyć szczegółowego projektu przyszłego ustroju. Wolnego społeczeństwa nie można bowiem zaplanować przy biurku. Jego kształt byłby wynikiem niezliczonych decyzji podejmowanych przez ludzi, konkurencji między rozwiązaniami, dobrowolnej współpracy oraz ciągłego dostosowywania się do zmieniających się warunków.
– To, jak dokładnie wyglądałaby taka rzeczywistość, wymyka się jakiemukolwiek planowaniu – zaznaczył.
Można natomiast – jego zdaniem – przewidywać, iż w poszczególnych obszarach zaczęłyby działać podobne mechanizmy, które już dziś obserwujemy w stosunkowo wolnych i konkurencyjnych częściach gospodarki.
Bezpieczeństwo oferowane przez państwo może być pozorne
Ważną część rozmowy poświęcono napięciu pomiędzy wolnością a bezpieczeństwem. Społeczeństwa chętnie deklarują przywiązanie do wolności, ale w praktyce często rezygnują z części swoich praw w zamian za obietnicę stabilności i ochrony.
Zdaniem Sierzyckiego bezpieczeństwo oferowane przez państwo jest jednak często krótkotrwałe i pozorne. Centralne zarządzanie może przez pewien czas tłumić mniejsze problemy i ukrywać skutki błędnych decyzji. Jednocześnie prowadzi do kumulowania się napięć, które z czasem mogą wywołać znacznie poważniejszy kryzys.
Jako przykład wskazał gospodarkę i system finansowy. Odgórne sterowanie przepływem pieniądza czy stopami procentowymi może sprawiać wrażenie stabilności, ale jednocześnie utrudnia bieżące korygowanie błędów. Gdy problemy stają się niemożliwe do ukrycia, ich skala okazuje się znacznie większa.
– W długim terminie największe bezpieczeństwo daje wolność, bo wolność sprawia, iż społeczeństwo staje się antykruche – mówił autor, odwołując się do koncepcji Nassima Nicholasa Taleba.
Wolne społeczeństwo może popełniać błędy, ale ma także możliwość szybkiego uczenia się, eksperymentowania i dostosowywania do nowych warunków. Państwowa kontrola ogranicza natomiast liczbę dostępnych rozwiązań i utrudnia naturalne procesy adaptacyjne.
Wolność w czasach sztucznej inteligencji
Rozmowa dotyczyła również znaczenia wolności w świecie cyfryzacji, internetu i sztucznej inteligencji. Zdaniem Sierzyckiego rozwój technologiczny nie musi prowadzić do ograniczenia wolności. Przeciwnie – tworzy nowe możliwości wyboru, zdobywania wiedzy, pracy i komunikowania się.
Te same narzędzia mogą jednak służyć biernej konsumpcji, uzależniającym bodźcom, manipulacji lub kontroli. Internet może zapewniać dostęp do ogromnej części dorobku ludzkości, ale może także sprowadzać się do niekończącego się przeglądania krótkich materiałów i poszukiwania „taniej dopaminy”.
Wolność przejawia się właśnie w możliwości dokonania wyboru pomiędzy tymi sposobami korzystania z technologii. Państwowy przymus odbiera natomiast ten wybór, ponieważ wychodzi z założenia, iż władza potrafi z góry ustalić, które zachowania są dla ludzi adekwatne.
Ograniczenie dostępu do określonego narzędzia w celu ochrony osób wykorzystujących je nieodpowiedzialnie uderza również w tych, którzy chcą używać go do nauki, pracy i rozwoju.
Między determinizmem a pełną kontrolą nad własnym losem
W wywiadzie pojawił się także temat wolnej woli oraz tez Roberta Sapolsky’ego, zgodnie z którymi ludzkie decyzje są w dużej mierze rezultatem biologii, genów i warunków środowiskowych.
Sierzycki odrzucił zarówno skrajny determinizm, według którego całe życie człowieka jest z góry przesądzone, jak i przekonanie, iż jednostka posiada pełną kontrolę nad swoim losem. Człowiek funkcjonuje w ramach wielu ograniczeń, ale nie oznacza to, iż jego wybory są całkowicie pozbawione znaczenia.
Wolność jest w tym ujęciu przestrzenią, która pozwala jednostce podejmować decyzje i realizować swój potencjał w sposób możliwie najbardziej zgodny z jej potrzebami, zdolnościami i przekonaniami.
Od ograniczania przymusu do samoregulującego się społeczeństwa
Sierzycki przyznał, iż aparat państwowy był historycznie naturalnym etapem rozwoju cywilizacji. W prymitywnych społecznościach, otoczonych przez wrogie plemiona i funkcjonujących w warunkach niedostatku wiedzy, organizacja oparta na przymusie mogła być najskuteczniejszą metodą zapewnienia przetrwania.
Rozwój wiedzy, technologii i społecznych mechanizmów współpracy sprawia jednak, iż ludzkość może stopniowo ograniczać rolę tej „protezy”. Zdaniem autora należy dążyć do minimalizowania wpływu systemowego przymusu i pozostawiania coraz większej przestrzeni spontanicznym, samoregulującym się procesom.
Rozmowa z Przemysławem Sierzyckim była próbą odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście pragniemy wolności, czy jedynie odwołujemy się do niej jako atrakcyjnego hasła. Czy jesteśmy gotowi ponosić odpowiedzialność za własne decyzje, czy też wolimy przekazać ją państwu w zamian za obietnicę bezpieczeństwa?

1 dzień temu





