
Administracja Donalda Trumpa nakłada 100% ceł na niektóre importowane leki, ale zawarła też porozumienia z 16 dużymi firmami farmaceutycznymi mające na celu zrównanie cen leków na receptę w USA z cenami w innych krajach rozwiniętych. W zamian zadeklarowała trzyletnie zwolnienie z ceł na import leków tych firm. Analitycy twierdzą wprost, iż to „ręczne sterowanie branżą farmaceutyczną”.
W zamian za porozumienie w kwestii ceł na główne firmowe blockbustery, najważniejsi producenci leków: Pfizer, AstraZeneca, Johnson&Johnson, Novo Nordisk, Eli Lilly, Bristol Myers Squibb, Abbvie, Gilead Sciences, Merck, Amgen, EMD Serono, Novartis, Roche, GSK, Sanofi, Regeneron i Boehringer Ingelheim zobowiązali się do zastosowania zasady najwyższego uprzywilejowania cenowego oraz sprzedaży leków bezpośrednio konsumentom za pośrednictwem nowej rządowej platformy TrumpRx.gov. Powtórzyli też swoje zobowiązania do zainwestowania łącznie „setek miliardów” dolarów w produkcję leków w USA.
Nowe cła, które już zatwierdził prezydent Donald Trump, mają zastosowanie do leków opatentowanych produkowanych w krajach, które nie mają umów celnych z USA i przez firmy, które nie są stroną w obecnym porozumieniu z administracją. Cła te mają być efektem dochodzenia wszczętego w kwietniu 2025 r. na podstawie art. 232 ustawy o ekspansji handlu (Trade Expansion Act). Pozwala ona prezydentowi na jednostronne nakładanie ceł na taki import, który jest uznawany za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Jest to kolejny ruch Trumpa odbierany jako powrót do protekcjonizmu w przełomu XIX i XX wieku, okresy który prezydent uważa za „najlepszy dla USA”. Ta polityka już poniosła klęskę w lutym w Sądzie Najwyższym, który uznał ze globalne „cła Trumpa” naruszają Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Jednak można je przez cały czas nakładać na mocy art.232 ustawy o ekspansji handlu.
Cła na leki największych firm zaczną obowiązywać za 120 dni, natomiast na terapeutyki średniej wielkości producentów po 180 dniach. Cła na import z gospodarek, które mają podpisane umowy z Białym Domem zostaną ograniczone do 15%, ale nie obowiązuje to wszystkich kategorii leków. To ustalenie dotyczy Unii Europejskiej, Korei Południowej, Japonii, Szwajcarii i Liechtensteinu. W przypadku Wlk. Brytanii, według Białego Domu, stawka celna Wielkiej Brytanii będzie w tej chwili wynosić 10%, ale spadnie do zera, jeżeli GSK sfinalizuje umowę z rządem USA o produkcji w Stanach Zjednoczonych.
Leki wytwarzane przez firmy, które zobowiążą się do częściowej produkcji w Stanach Zjednoczonych będą opodatkowane 20% stawką, a w przypadku osobnej umowy zawartej z Białym Domem stawka spadnie do zerwa. Zwolnienie to ma obowiązywać do 20 stycznia 2029 r.
Jak stwierdzili analitycy rynku zapytywani przez AFP, takie działanie oznacza, iż administracja Trumpa manualnie steruje największym na świecie amerykańskim rynkiem farmaceutycznym i usiłuje to samo zrobić z rynkiem światowym. Efektem tak pomyślanych ceł będzie bowiem, iż na tę samą kategorię leków farmaceutycznych mogą być choćby cztery różne stawki celne zależnie od tego, gdzie są produkowane i kto je produkuje. Spowoduje to „chaos na rynku, który gwałtownie przełoży się na ceny u odbiorców”.
Podpisane z 16 koncernami farmaceutycznymi umowy są kontynuacją zapowiadanej polityki celnej prezydenta USA, który jesienią zeszłego roku zaczął wspominać o nałożeniu 100% ceł na leki markowe lub opatentowane, chyba iż firmy przeniosą produkcję do Stanów Zjednoczonych. Trump od dawna bowiem postrzegał produkcję leków poza USA jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Jednak długa lista wyjątków w tej „nowej pięknej regule”, jak nazwał te cła Trump na Truth Social, świadczy o tym, iż firmy farmaceutyczne ominęły sankcje zawierając porozumienia z administracją. Już latem ubiegłego roku prezydent wysłał do 17 firm listę żądań zawierającą obniżki cen w programie Medicaid dla osób o niskich dochodach, konieczność sprzedaży bezpośredniej konsumentom w USA przez „specjalną platformę” oraz wprowadzenie nowych leków po tych samych cenach, co w innych krajach rozwiniętych, w zamian za ulgę celną.
Jednak wskutek nowej polityki cła uderzą nie tylko w mniejszych producentów leków, ale i producentów substancji czynnych. W efekcie, jak zauważa analityk Veda Partners, Spencer Perlman, oszacował, iż pełne cło w wysokości 100% obejmie jedynie towary o wartości około 12 mld dolarów z 274 mld dolarów całkowitego importu produktów farmaceutycznych w 2025 roku. Tyle tylko, iż owe 12 mld dolarów obejmie też produkcje substancji czynnych do leków podstawowych i antybiotyków co znacznie podniesie ich ceny.
Grupy branżowe wyraziły obawy, iż cła mogą spowodować spustoszenie w łańcuchach dostaw, pogłębić niedobory i podnieść koszty dla Amerykanów. Grupa BIO obejmująca firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne ostro skrytykowała decyzję Trumpa.
„Wszelkie cła na amerykańskie leki podniosą koszty, utrudnią krajową produkcję i opóźnią rozwój nowych terapii – a wszystko to nie przyczyni się do poprawy naszego bezpieczeństwa narodowego” – powiedział w oświadczeniu John Crowley, dyrektor generalny w BIO. Jak dodał, cła spowodują, iż wystąpi ryzyko finansowe dla mniejszych firm biotechnologicznych, którym często brakuje kapitału na budowę dedykowanych zakładów produkcyjnych. Oznacza to, według BIO, iż w rzeczywistości ta polityka uprzywilejowuje największe koncerny farmaceutyczne, które będą tanio wykupywały mniejsze firmy biotechnologiczne nie mające środków na wybudowanie linii produkcyjnych dla swoich innowacyjnych leków.
Nowe cła mają nie obejmować leków generycznych, ale ustawa podpisana przez Trumpa nakazuje Departamentowi Handlu ponowną ich ocenę, co otwiera drogę do przyszłych ceł w zależności od tego, ile produkcji zostanie przeniesione do USA. Dodatkowo leki specjalistyczne, takie jak leki na rzadkie choroby lub leki dla zwierząt, również będą zwolnione z cła, jeżeli pochodzą z krajów, które zawarły umowy handlowe lub zaspokajają pilną potrzebę zdrowia publicznego. Ta ostatnia interpretacja została przez stowarzyszenia branżowe z przekąsem nazwana „gumową”.
Jak stwierdził Stephen Ubl, prezes i dyrektor generalny Pharmaceutical Research and Manufacturers of America nowe cła „zwiększą koszty i mogą zagrozić miliardowym inwestycjom USA ogłoszonym w zeszłym roku”. Interpharma, szwajcarska organizacja branżowa, wezwała swój rząd do wynegocjowania umowy podobnej do tej zawartej przez Wielką Brytanię.
W swojej analizie stwierdziła, iż Amerykanie i tak odczują negatywne skutki nowej ustawy, choć już w tej chwili płacą za leki więcej niż ktokolwiek inny na świecie. Przyczyną jest, iż ceny leków są często ustalane w ramach skomplikowanych negocjacji między firmami ubezpieczeniowymi, podmiotami zarządzającymi świadczeniami farmaceutycznymi i producentami, co podnosi koszty, przerzucane wtedy na ostatecznego odbiorcę. W rezultacie amerykańscy pacjenci mogą ostatecznie stanąć w obliczu wyższych cen z powodu rosnących dopłat lub droższych polis ubezpieczeniowych.

3 godzin temu





