O zachowku napisałam już wiele artkułów. Ale teraz pora na autentyczne życiowe historie – takie właśnie „z życia wzięte” – tak aby jeszcze lepiej wytłumaczyć, jak to wszystko działa. I dziś właśnie jedna z takich historii. Czy podobnych historii widziałam w mojej praktyce wiele? No cóż, całkiem sporo, dlatego dobrze wiem jak to działa. Wiem, jakie błędy popełniają ludzie, którzy nie zastanawiają się nad konsekwencjami prawnymi działań, I wiem, iż często działają oni w dobrej wierze. Wiem też, jak – w dość prosty sposób – unikać takich błędów. Mówi się, iż „nieznajomość prawa szkodzi” – i niestety często tak jest. Prześledźmy historię od początku.
Prawo to nie tylko paragrafy, to konkretne historie konkretnych ludzi. Myślisz, iż to Ciebie nie dotyczy?
Historia z życia wzięta
Babcia Halinka była dla mnie najbliższą osobą. Po śmierci dziadka to ja we wszystkim pomagałem. Syn babci – mój wujek nie kiwnął choćby palcem aby pomóc babci w remoncie czy w zakupach. pomimo bardzo wielu obowiązków na studiach to tylko ja pomagałem babci, woziłem do lekarza i zajmowałem się domem. Kilka lat temu babcia podarowała mi dom. To był praktycznie cały jej majątek. Dom był dość stary i wymagał remontu. Zrobiłem ten remont sam – ze swoich pieniędzy. Babcia cały czas tam mieszkała. Wujek choćby nie chciał słyszeć o czymkolwiek – nigdy nie interesował się tym, w jakich warunkach żyje babcia. Babcia zmarła kilka miesięcy temu. No i co? Teraz to wujek się odezwał! Ale nie po to, aby zapytać czy może mi w czymś pomóc. Co to, to nie… Odezwał się, bo chce ode mnie pieniędzy. Mówi, iż to z tytułu zachowku… Ale to bardzo duża kwota. Niedawno skończyłem studia, nie wiem skąd mam wziąć takie pieniądze. Chyba musiałbym sprzedać ten dom, a tak bardzo się do niego przywiązałem… Czy wujek może teraz podważać darowiznę? No i wydałem tyle pieniędzy na remont. Czy sąd to w ogóle weźmie pod uwagę? Co ja mam teraz zrobić?
Naprawdę będę musiał coś temu wujkowi płacić? Przecież nie było testamentu… A wujek nigdy nie interesował się sytuacją babci.
Zachowek jak nie było testamentu – czy to w ogóle możliwe?
Może to Ci się wydać nieintuicyjne czy wręcz bezsensowne, no ale… tak, jak najbardziej jest to możliwe.
Nie było testamentu – bo przecież oprócz domu nie było już majątku. Więc… po co testament, prawda? Dom stanowił praktycznie cały majątek babci. I ten dom babcia podarowała wnukowi – właśnie w oparciu o umowę darowizny. Myślałeś może: nie ma testamentu, to nie będzie zachowku?
Niestety, nie do końca tak to działa. Przepisy prawa spadkowego przewidują doliczanie darowizn do masy spadkowej.
Czy wujek może podważyć umowę darowizny?
Raczej nie, umowa miała formę aktu notarialnego, nie ma żadnych błędów formalnych, a babcia była w pełni świadoma gdy podpisywała umowę.
Czy w takim razie wujek ma do czegoś prawo?
Na to pytanie już odpowiedź brzmi: tak, ma prawo! Przepisy przewidują coś takiego jak zachowek i właśnie do tego zachowku wujek – syn babci – ma prawo.
Czy muszę płacić ten zachowek wujkowi już teraz?
Teraz nie musisz – sama prośba czy wezwanie do zapłaty to tylko prośba czy wezwanie do zapłaty. Ale tak – jest możliwe, iż ten wujek wniesie pozew o zachowek. A jak sprawa będzie w sądzie to już inna historia- wtedy trzeba działać.
Co ma wpływ na wysokość zachowku?
jest kilka takich czynników:
Na pewno trzeba będzie ustalić, czy wujek dostał od babci jakieś znaczące darowizny – jeszcze za jej życia. jeżeli tak: takie darowizny dla wujka miałyby wpływ na wysokość zachowku.
Może były jakieś długi – to też może być istotne.
No i w takiej sytuacji istotna kwestią pozostają nakłady na nieruchomość – w końcu znacząco zwiększyły wartość nieruchomości.
Jest też możliwe, iż sąd obniży wysokość zachowku ze względu na tzw. zasady współżycia społecznego. Ale tu inicjatywa należy do Ciebie – jako pozwanego.
Czy sąd zasądzi wujkowi kwotę, którą wujek wskaże w treści pozwu?
To możliwe, ale… dość często sąd zasądza kwotę niższą. Jest tak choćby dlatego, iż często powód w pozwie wskazuje mocno zawyżoną kwotę tytułem zachowku. W razie sporu w tym zakresie sąd dopuści dowód z opinii biegłego.
Ten kto wnosi pozew musi wskazać konkretna kwotę i ją uzasadnić.
Są też dalsze okoliczności – właśnie np. taka, iż pozwany może wnosić o obniżenie zachowku ze względu na zasady współżycia społecznego.
Tu jest jednak kwestia inicjatywy ze strony pozwanego. jeżeli pozwany powoła się na takie zasady i będzie domagać się obniżenia zachowku: powstanie konieczność udowodnienia swoich twierdzeń. Nie wystarczy, iż jako pozwany napiszesz w piśmie procesowym, iż wnosisz o obniżenie zachowku, bo ten powód to jednak zachowywał się w sposób sprzeczny z ogólnie przyjętymi normami. To obniżanie wysokości zachowku to dość złożone zagadnienie- ponieważ nie ma w żadnym przepisie katalogu takich zasad współżycia społecznego.
Podanie realnej kwoty w pozwie to ważna kwestia. I w sytuacji gdy reprezentuję powoda: przywiązuję do tego dużą wagę.
Co więc mogę zrobić w takiej sytuacji – jak wujek wniesie jednak pozew o zachowek?
Na pewno w zakreślonym przez sąd terminie wnosić odpowiedź na pozew. Przemyśl swoje stanowisko. Prawdopodobnie jakąś kwotę będziesz musiał zapłacić. ALE:
1/ jeżeli robiłeś znaczące nakłady na tę nieruchomość – zwłaszcza już po dacie darowizny: zbierz wszystkie dowody, które to potwierdzą.
2/ zbierz dowody potwierdzające okoliczność, iż to Ty opiekowałeś się babcią; mogą to być także zeznania świadków. jeżeli będziesz wnosił o obniżenie zachowku z uwagi na wspomniane wcześniej zasady współżycia społecznego: to Ty musisz to wykazać. Tak, powtarzam to dość często, ale to naprawdę istotne.
3/ możesz w treści odpowiedzi na pozew wnosić o rozłożenie płatności zachowku na raty – to temat do przemyślenia, co realnie będzie możliwe z Twojej strony. I tak, to jest możliwość – opcja dla Ciebie, co nie oznacza iż sąd na pewno tak zasądzi. Wiadomo, taki wniosek też trzeba uzasadnić!
Tak więc: choćby jeżeli roszczenie wujka ma podstawy prawne: dalej jest coś, co możesz zrobić!
Jako strona w procesie sądowym musisz być aktywny. Nie licz na to, iż :”sąd wie”, „sąd się domyśli” czy na to, iż sąd będzie sam szukać za Ciebie dowodów.
Czy w takiej sytuacji warto zdecydować się na ugodę?
Ugoda to często dobry pomysł, pozostaje tylko pytanie na jakich warunkach? Ugoda za wszelką cenę, ugoda tylko po to, aby uniknąć sądu, ugoda dla tzw. „świętego spokoju” to nie będzie najlepszy pomysł. Ugoda na niekorzystnych warunkach, ugoda tylko na tzw. świętego spokoju – to nie jest coś, co chciałabym doradzić. W ugodzie można określić nie tylko samą wysokość zachowku, ale też sposób płatności tej kwoty. Dobrze jest porozmawiać o ugodzie z adwokatem – ugoda musi zabezpieczać Twoje interesy, a adwokat wytłumaczy też konsekwencje ugody – i co będzie jak jednak nie zapłacisz tej kwoty w terminie określonym w ugodzie.
Czyli: sprawa sądowa generuje koszty i mogą być to spore koszty. Między innymi dlatego warto rozważyć ugodę. Ale ugoda musi zabezpieczać też twoje interesy – nie warto godzić się na cokolwiek dla świętego spokoju.
Mediacja – czyli szukanie rozwiązań
Może w takiej sytuacji mediacja będzie rozwiązaniem? Może być, iż tak! jeżeli mediatorem jest doświadczony prawnuk – mediacja może być dobrym pomysł. choćby przed decyzją o mediacji dobrze jest porozmawiać z adwokatem. Mediator to osoba bezstronna, nie będzie mieć na względzie Twojego interesu.
Czy można było coś zrobić lepiej?
Można było! Można było np. rozważyć umowę dożywocia. Tak, w kodeksie cywilnym jest coś takiego. Nie w każdej sytuacji jest to dobry pomysł, ale są takie sytuacje kiedy taka forma przekazania nieruchomości naprawdę może się sprawdzić.
Umowa dożywocia – o co w tym chodzi?
Umowa dożywocia to coś innego, niż umowa darowizny. Pisałam już o tym wiele razy, ale wrócę do tematu – jeżeli będą pytania w tym zakresie. W dużym skrócie chodzi o to, iż ktoś przekazuje nieruchomość innej osobie w zamian za dożywotnią opiekę. To taki bardzo skrótowy opis – ale taki jest sens tej umowy. Tak więc: ktoś nie otrzymuje tej nieruchomości za darmo, ma określone w umowie obowiązki wobec osoby, która nieruchomość przekazała.
Tak, zdaję sobie sprawę iż to dość kontrowersyjna umowa, iż może budzić wiele kontrowersji i emocji. Ale… są sytuacje, kiedy taka umowa naprawdę się sprawdza.
I sytuacja opisana w tym artykule może być właśnie jedną z takich sytuacji.
Podsumowanie:
- przekazanie majątku za życia to nie zawsze najlepszy pomysł – z wielu względów
- czynność prawna ma duże znaczenie – darowizna a dożywocie to dwie różne umowy
- domaganie się zachowku jest możliwe choćby w sytuacji gdy nie było testamentu
- każda czynność prawna ma swoje konsekwencje – darowizna też
- na wysokość zachowku ma wpływ wiele czynników, w tym darowizny dokonane przez spadkodawcę
- jako pozwany w sprawie o zachowek masz pewne możliwości działania, możesz wnioskować dowody
- sąd może np. obniżyć wysokość zachowku ze względu na tzw. zasady współżycia społecznego- i takie sytuacje naprawdę mają miejsce
- ale jeżeli wnosisz o to obniżenie wysokości zachowku: to Ty jako pozwany musisz te okoliczności wykazać
- w sprawie o zachowek można i często warto zawrzeć ugodę, ale nie warto godzić się na wszystko.
Wiedziałeś o tym? Daj znać w komentarzach. Nie wiedziałeś? Też daj znać!
A jeżeli potrzebujesz mojej pomocy w sprawie spadkowej – napisz do mnie wiadomość!






