Błyskawiczna akcja służb uratowała setki morskich organizmów

5 godzin temu
Zdjęcie: koralowce


Ponad tysiąc żywych koralowców, zamkniętych w przesyłce ważącej prawie półtorej tony, trafiło z Indonezji do Polski. Dzięki szybkiej reakcji służb i ekspertów udało się uratować większość z nich. Ta sytuacja jest częścią większego problemu – nielegalnego handlu, który przyczynia się do zanikania raf koralowych na świecie.

Przemyt, który mógł zakończyć się tragedią

Na warszawskim lotnisku Chopina służby celno-skarbowe natrafiły na transport, który od początku budził ich wątpliwości. W przesyłce o wadze 1460 kilogramów znajdowało się ponad tysiąc żywych koralowców sprowadzonych z Indonezji. Wśród nich były gatunki rafotwórcze, czyli tzw. koralowce twarde – konieczne dla funkcjonowania morskich ekosystemów.

Już wstępna analiza dokumentów wykazała poważne nieprawidłowości. Jak się okazało, ponad 300 okazów nie było objętych wymaganymi zezwoleniami. To oznacza, iż ich transport mógł naruszać przepisy międzynarodowe i polskie prawo.

Czas działał na niekorzyść zwierząt

Koralowce, choć wielu osobom mogą kojarzyć się z roślinami, są żywymi organizmami niezwykle wrażliwymi na zmiany środowiska. Długi transport pozbawił je dostępu do światła i odpowiednich warunków życia. Zmiany temperatury, poziomu tlenu i pH wody stanowiły dla tych parzydełkowców realne zagrożenie.

W czasie kontroli, przeprowadzonej w obecności Granicznego Lekarza Weterynarii, potwierdzono, iż organizmy wciąż żyją, ale ich stan wymaga natychmiastowej interwencji. W takich sytuacjach liczy się każda minuta.

Szybka decyzja i współpraca

Funkcjonariusze natychmiast poinformowali Centralny Azyl dla Zwierząt, który powstał właśnie po to, by wspierać służby w podobnych przypadkach. Jeszcze tego samego dnia zapadła decyzja o przewiezieniu koralowców do specjalistycznej placówki – Orientarium w Łodzi.

To jedno z najnowocześniejszych miejsc tego typu w Europie, dysponujące odpowiednimi warunkami do ratowania morskich organizmów. Koralowce trafiły do zbiorników kwarantannowych, gdzie rozpoczął się proces ich stabilizacji.

Specjaliści gwałtownie przystąpili do inwentaryzacji i aklimatyzacji zwierząt. Okazało się, iż transport obejmował ponad 500 koralowców rafotwórczych należących do niemal 30 różnych rodzajów oraz blisko 500 koralowców miękkich.

Dzięki sprawnej akcji większość organizmów udało się uratować. Aktualnie przechodzą rekonwalescencję w warunkach możliwie najbliższych ich naturalnemu środowisku. Jednak nie wrócą do oceanów. Zamiast tego zostaną włączone do programów hodowlanych oraz działań edukacyjnych, które mają zwiększać świadomość społeczną na temat ochrony przyrody.

Problem większy niż jedna przesyłka

Sprawa z Warszawy pokazuje, jak poważnym problemem jest nielegalny handel dzikimi gatunkami. Rafy koralowe znikają dziś w szybkim tempie – nie tylko przez zmiany klimatyczne, ale również przez działalność człowieka.

Handel koralowcami regulują przepisy Konwencji Waszyngtońskiej (CITES), które mają chronić zagrożone gatunki przed wyginięciem – dotyczą zarówno żywych organizmów, jak i fragmentów raf. Mimo to proceder wciąż trwa.

W Polsce za przemyt takich organizmów grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. To jednak niestety nie odstrasza przestępców – nielegalny handel zwierzętami i roślinami należy do najbardziej dochodowych na świecie.

Walka o przyszłość raf

Interwencja służb i ekspertów pokazuje, iż skuteczna kooperacja może uratować życie setek organizmów. Ale to tylko jeden z wielu przypadków, które każdego roku mają miejsce na granicach.

Fot. Urząd Miasta Łodzi

Idź do oryginalnego materiału