Donald Trump zaprezentował "złotą kartę". Kosztuje 5 mln dolarów

15 godzin temu
Zdjęcie: Polsat News


"Złota karta" Donalda Trumpa oficjalnie stała się faktem. Prezydent przy wejściu do Air Force One zaprezentował ją dziennikarzom. Pierwsza karta - kosztująca skromne 5 mln dolarów - znalazła już nabywcę i jest nim sam prezydent USA. Już podczas ogłoszenia pomysłu wskazywano, iż ten ruch Stanów Zjednoczonych to nic innego, jak gest w stronę rosyjskich oligarchów.


Donald Trump spełnił obietnicę sprzed kilku tygodni. Po ostatnim ruchu dotyczącym zwiększenia ceł, co doprowadziło do tego, iż giełda natychmiast zareagowała, najnowsza decyzja ma poprawić finanse Stanów Zjednoczonych. Prezydent USA zaprezentował bowiem zapowiadaną wcześniej "Złotą kartę". Reklama


"Złota karta" Donalda Trumpa już jest


Bogacze spoza Stanów Zjednoczonych mogą już kupić sobie prawo do pobytu na terenie USA. To nie żart, a dosłowny mechanizm stojący za "złotymi kartami". Donald Trump podczas spotkania z dziennikarzami przed wejściem do Air Force One zaprezentował pierwszą złotą kartę.


"5 milionów. Za 5 milionów dolarów to może być wasze. To pierwsza z kart, wiecie czym jest? To złota karta, karta Trumpa" - mówił prezydent USA trzymając w dłoni złotą plakietkę, gdzie widnieje jego podobizna.


Pierwsza złota karta już kupiona, zapłacił Donald Trump


Debiut zapowiadanej pod koniec lutego złotej karty stał się faktem. Podczas jej prezentacji Donlad Trump ogłosił, iż on sam jest nabywcą pierwszej sztuki. Zapytali go o to dziennikarze, którzy chcieli dowiedzieć się także tego, kto jako drugi zapłaci 5 mln dolarów za możliwość otrzymania "złotej karty".
"Nie wiem. Ale ja byłem pierwszy" - podkreślał Donald Trump, nieustannie pokazując złotą kartę. Pytając dziennikarzy, czy któryś z nich jest chętny na zakup swoistej przepustki do zamieszkania w USA, dodawał, iż karty będą dostępne "prawdopodobnie w ciągu mniej niż dwóch tygodni". Polityk nie ujawnił jednak, czy są już jacyś chętni, którzy zadeklarowali gotowość zapłacenia 5 mln dolarów za złotą kartę.


Złote karty a rosyjscy oligarchowie


Wiadomość o tym, iż USA wprowadzi specjalne złote karty, pojawiła się pod koniec lutego. Wówczas Donald Trump oraz Howard Lutnick, jego minister handlu, wskazywali, iż kosztująca 5 mln dolarów karta ma być odpowiednikiem "zielonych kart", które pozwalają na to, by na stałe osiedlić się na terenie Stanów Zjednoczonych i w przyszłości starać się o to, aby zostać obywatelem USA.
"Zakończymy program EB-5 (wiza inwestycyjna - przyp. red.). Zastąpimy go złotą kartą Trumpa, która tak naprawdę będzie zieloną kartą" - mówił Howard Lutnick.
Kosztująca 5 mln dolarów złota karta to kolejny pomysł na to, aby poprawić sytuację finansową budżetu państwa, gdyż bogacze korzystający z tej oferty mają wpłacać należne pieniądze na rzecz skarbu państwa.
Chociaż Howard Lutnick zapowiedział, iż osoby gotowe zapłacić fortunę za "złotą kartę Trumpa" będą odpowiednio sprawdzani, by byli "wspaniałymi globalnymi obywatelami klasy światowej", to od początku pada wskazanie, iż jest to swoista ręka wyciągnięta w stronę rosyjskich oligarchów. Prezydent USA nie tylko nie wykluczył możliwości zakupu karty przez obywateli Rosji, ale wypowiedział się o nich z dużą dozą sympatii.
"Tak, to możliwe (kupno złotych kart przez rosyjskich oligarchów - przyp. red.). Znam trochę rosyjskich oligarchów i są to bardzo mili ludzie (...) nie są tak bogaci, jak kiedyś, ale myślę, iż stać ich na 5 mln. Więc wielu ludzi będzie chciało przyjechać do tego kraju" - mówił pod koniec lutego prezydent Trump. "Wiele osób będzie chciało kupić złotą kartę, wiele osób będzie chciało być w naszym kraju. Będą mogli pracować, zapewniać miejsca pracy, budować firmy i płacić podatki" - dodawał wówczas.
Agata Jaroszewska
Idź do oryginalnego materiału