Dotowane elektryki rozpędziły koniunkturę w branży motoryzacyjnej

1 dzień temu

Sprzedaż nowych samochodów osobowych wzrosła w 2025 roku o ponad 8 procent i zbliżyła się do mitycznej bariery 600 tysięcy sztuk. Koniunkturę napędziły auta w pełni elektryczne, i hybrydy plug-in. Te pierwsze głównie dzięki rządowym dotacjom wynoszącym choćby 40 tysięcy złotych. Licząc na dofinansowanie z programu NaszEauto Polacy kupili ponad 30 tysięcy sztuk elektryków. Jego budżet jest już na wyczerpaniu. Co będzie dalej?

Rynek motoryzacyjny w Polsce, patrząc na końcówkę roku jest w rozkwicie. W całym 2025 zarejestrowano 597 435 nowych samochodów osobowych, o 8,3 procent więcej niż rok wcześniej. Przy czym w samym grudniu z salonów dealerskich wyjechało 67 778 aut, o 21,7 procent więcej licząc rok do roku, i o 38,3 procent więcej niż miesiąc wcześniej. Był to najlepszy grudzień od początku badań prowadzonych przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. I dzięki temu także rekordowy rok.

Mityczna bariera była w zasięgu ręki

Liczba rejestracji fabrycznie nowych samochodów osobowych zwiększyła się o imponujące 45 868 sztuk. To nie oznacza jednak, iż wzrosty odnotowano we wszystkich kategoriach napędów. Co ciekawe, Polacy najwięcej, bo 185 299 kupili nowych aut z silnikami benzynowymi, jednak ich sprzedaż zmniejszyła się o 6,5 procent (12 910 sztuk). W jeszcze głębszej defensywie, mierzonej spadkiem procentowym są klasyczne diesle, bo zarejestrowano ich 42 543, o 11,7 procent mniej niż rok wcześniej.

– jeżeli chodzi o rejestracje nowych pojazdów 2025 rok był bardzo udany dla naszej branży, bo zbliżyliśmy się do poziomu 600 tysięcy samochodów osobowych dostarczonych klientom. Odnotowaliśmy wzrosty w niemal wszystkich kategoriach, największe w samochodach w pełni elektrycznych, i hybryd plug-in, ale dobrze się sprzedawały aut innych alternatywnych napędów, głównie hybrydowych. Co z nadwyżką skompensowało spadki w segmentach aut benzynowych i diesli – powiedział Biznes Alert Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Ponad 60 procent rynku dla alternatywnych

Rynek, co potwierdził szef PZPM ciągnęły w górę samochody z napędami alternatywnymi (do klasycznych spalinowych benzynowych i diesli, czyli Internal Combustion Engine), których udział na koniec 2025 roku wzrósł do 61,9 procent, czyli o 6,5 punktu procentowego. Największe wzrosty odnotowano w segmencie aut z pełnym napędem elektrycznym (liczba rejestracji zwiększyła o 26 747 sztuk), będących prawdziwą zieloną alternatywą dla ICE i częściowo elektrycznych hybryd plug-in (przyrost o 18 450).

Ciągle najsilniejsze były segmenty z pośrednimi napędami: miękkich hybryd (MHEV, Mild Hybrid Electric Vehicle), sprzedaż wyniosła 144 374 sztuk oraz klasycznych – 128 594.

Liczę, iż w tym roku wzrost rynku wyniesie dobre kilka procent, i przebijemy barierę 600 tysięcy. Oczywiście będzie to zależało od polityki cenowej koncernów, a wiele wskazuje, iż przez cały czas będzie sprzyjać zakupów, zwłaszcza samochodów nisko, i zeroemisyjnych, ze względu na limity Komisji Europejskiej – dodał prezes Jakub Faryś.

Dostawy elektryków na rządowych sterydach

W 2025 roku udział nowych w pełni elektrycznych samochodów osobowych wzrósł o 4,2 punktu procentowego, i wyniósł 7,2 procent. W grudniu sprzedano 7 684 fabrycznie nowych elektryków, bijąc po raz kolejny miesięczny rekord (w listopadzie dokonano 4 986 rejestracji). Udział bateryjnych aut wyniósł wówczas rekordowe 11,3 procent.

Rejestracje osobowych elektryków rosły z miesiąca na miesiąc dzięki sowitym rządowym dotacjom do zakupu (i leasingu oraz najmu długoterminowego), wynoszącym choćby 40 tysięcy złotych. Żeby ją dostać najpierw trzeba było nabyć, zarejestrować i ubezpieczyć auto. Program NaszEauto ruszył 3 lutego, i do końca 2025 roku jego operator czyli Narodowych Fundusz Ochrony Środowiska zarejestrował 29 938 wniosków o dotacje (odrzucono 653, co dodatkowo powiększa pulę). To oznacza, iż udział aut z dofinansowaniem w całej puli elektryków wynosił ponad 70 procent.

– Program NaszEauto w 2025 roku stał się ważnym filarem polskiego rynku nowych aut, stanowiąc główny napęd dla sprzedaży pojazdów zeroemisyjnych. Dzięki niemu elektromobilność w Polsce przestała być niszowym trendem, a zaczęła być realną alternatywą dla szerokiego grona nabywców. Fakt, iż alokacja na koniec grudnia 2025 sięgnęła 80 procent, a środki wyczerpią się prawdopodobnie już w lutym, potwierdza duży sukces tej inicjatywy, którego niewielu się spodziewało, ponieważ branża zakładała, iż program w ogóle nie wyczerpie całej alokacji – skomentował Biznes Alert, Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów.

Dotacje z NaszEauto zaraz się skończą, a co dalej?

Środki na NaszEauto pochodzą z dotacyjnej puli Krajowego Planu Odbudowy. Budżet programu, z obawy o jego wykorzystanie ograniczono o 100 milionów euro, i w tej chwili wynosi on 1,81 miliarda złotych. Na koniec grudnia 2025 roku, w związku z rosnącym zainteresowanie, alokacja wynosiła 79,6 procent. To oznacza, iż do wykorzystania zostało 241 milionów złotych. Co wystarczy na maksymalnie 6 tysięcy wniosków.

– Doświadczenia z innych państw wskazują, iż ucięcie programów dopłat powodowało spadki w sprzedaży. Jednocześnie wszystko wskazuje na to, iż kolejnego programu dopłat nie będzie. Będziemy więc przekonywać rządzących do wprowadzenia pełnego odliczenia podatku VAT dla samochodów zeroemisyjnych, co pomoże przede wszystkim w elektryfikacji dużych flot pojazdów – powiedział szef ZDS.

Zdaniem prezesa Farysia z PZPM sprzedaż samochodów z pełnym napędem elektrycznym wyniesie w 2026 roku co najmniej 30 tysięcy sztuk, może więcej.

– W 2025 roku segment elektryków był, jak wiemy „na sterydach”, dzięki dotacjom z programu NaszEauto. Z budżetu programu po grudniu zostało około 20 procent środków, co oznacza, iż może wystarczyć ich do końca lutego. Jest szansa, iż w najbliższych dwóch miesiącach sprzedaż będzie podobna, jak w grudniu kiedy odnotowano około 7500 nowych rejestracji. To oznacza, iż zrobimy połowę prognozowanego wyniku, i choćby bez rządowych dotacji, w kolejnych 10 miesiącach powinno się sprzedać co najmniej drugie tyle aut elektrycznych – wyjaśnił.

Tomasz Brzeziński

Idź do oryginalnego materiału