Dyrektor Instytutu Oceanologii PAN (IO PAN) prof. Jan Marcin Węsławski ocenił, iż „Program ochrony brzegów morskich”, przekazany do publicznych konsultacji przez ministerstwo infrastruktury, reprezentuje myślenie sprzed 50 lat. Dodał, iż jest to całkowite lekceważenie procesów naturalnych i współczesnego podejścia do problemu.
Pod koniec stycznia ministerstwo infrastruktury poinformowało o przekazaniu do publicznych konsultacji projektu „Programu ochrony brzegów morskich”. Jego celem – jak podkreślił resort – jest „ochrona brzegów morskich Rzeczpospolitej Polskiej poprzez powstrzymanie procesów erozyjnych wynikających z globalnych zmian klimatu”.
W stanowisku przekazanym PAP dyrektor IO PAN Jan Marcin Węsławski stwierdził, iż zaproponowany program „jest prostą kontynuacją” poprzedniego, z lat 2000-2025.
– Reprezentuje myślenie sprzed 50 lat, takie samo jak plan regulacji rzek czy kaskadyzacji Wisły – ocenił.
Zdaniem prof. Węsławskiego jest to „całkowite lekceważenie wartości procesów naturalnych i współczesnego podejścia do problemu”. A współczesne podejście opisał następująco: – Bronimy się przed przyrodą tam, gdzie to konieczne, cofamy się tam, gdzie możemy. Bronimy miast, portów, infrastruktury, ale nie prostujemy brzegu, bo ktoś przyjął doktrynę, iż walczymy z erozją – wskazał.
Zaznaczył też, iż erozja, falowanie, wiatr i temperatura – to zjawiska naturalne i można się przed nimi bronić tam, gdzie to konieczne. – Zgodnie z rekomendacjami Konwencji Helsińskiej z 1995 r. „należy pozostawić procesy brzegowe naturalnemu biegowi tam, gdzie nie trzeba bronić infrastruktury” – zaznaczył dyrektor IO PAN.
– Cała reszta dyskusji – czy beton, czy piasek, czy progi podwodne – jest bez znaczenia, bo po pierwsze trzeba wyraźnie wykazać, gdzie takie działania są konieczne. W tym dokumencie – wszędzie, czyli „nie oddamy ani guzika” – dodał Jan Marcin Węsławski.
Jak czytamy w opisie na stronie resortu infrastruktury, „wieloletnie obserwacje zmian linii brzegowej, analizy oraz badania morfodynamiki strefy brzegowej wskazujące na długofalowe tendencje rozwoju abrazji brzegów wykazały, iż jedynym skutecznym sposobem ochrony brzegów morskich jest stałe inwestowanie w narzędzia, które przyczynią się do zapobieżenia erozji wybrzeża Rzeczypospolitej Polskiej”.
Podkreślono przy tym, iż jednym z elementów procedury opracowania programu jest wykonanie prognozy oddziaływania na środowisko, która swoim zakresem objęłaby m.in. „analizę i ocenę istniejącego stanu środowiska i jego zmian w przypadku braku realizacji projektowanego dokumentu, istniejących problemów i celów ochrony środowiska oraz przewidywanych oddziaływań na poszczególne elementy środowiska, jakie mogą wystąpić w wyniku realizacji założeń”.
Na początku lutego krytycznie do projektu odnieśli się dyrektor Instytutu Oceanologii PAN prof. Jan Marcin Węsławski, dyrektor Morskiego Instytutu Rybackiego PIB dr Piotr Margoński oraz dziekan Wydziału Geografii i Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego dr hab. Katarzyna Smolarz, prof. UG.
We wspólnym stanowisku naukowcy podkreślili, iż „zjawiska przyrodnicze, takie jak falowanie, erozja, poziom morza, temperatura nie mogą być obiektem walki, ale opartego na wiedzy dostosowania się do zachodzących zmian”.
„Apelujemy o rewizję zapisów programu w duchu współczesnej wiedzy o funkcjonowaniu środowiska morskiego i odpowiedzialnego zarządzania wybrzeżem” – zaznaczyli autorzy stanowiska w poście na Facebooku.
źródło: PAP / fot: envato.elements

4 godzin temu







