Częsta sytuacja – dziedziczenie przez rodzeństwo po rodzicach. Sytuacja częsta, ale… wcale nie jest mniej problematyczna. Co więcej: często to są właśnie najbardziej problematyczne sytuacje. Nie wierzysz? To czytaj dalej. Wiesz np. jakie znaczenie mają darowizny dokonane na rzecz jednego z dzieci? Nie pomyślałeś o tym? Nie wspominam choćby o emocjach, jakie wiążą się z taka sprawą…
Śmierć bliskiej osoby to zawsze trudne doświadczenie – nie tylko emocjonalnie, ale i formalnie. Bardzo często spotykam się z sytuacją, w której rodzeństwo dziedziczy wspólnie majątek po rodzicach i nie wie, co zrobić dalej. W tym artykule wyjaśnię, na czym polega dział spadku, jakie są możliwości jego przeprowadzenia oraz jak wygląda postępowanie sądowe – wszystko w sposób prosty i zrozumiały. Tak! Pisałam już o dziale spadku wiele razy, ale o ten dział spadku między rodzeństwem dostaję tyle pytań, iż postanowiłam napisać jeszcze kolejny artykuł –
Na czym polega dział spadku?
Kiedy kilka osób – najczęściej rodzeństwo – dziedziczy majątek po zmarłym, powstaje tzw. współwłasność majątku spadkowego. Oznacza to, iż każdy ze spadkobierców ma udział w całości majątku, ale nie jest właścicielem konkretnej rzeczy. Innymi słowy: wszyscy jesteście współwłaścicielami wszystkiego.
Dział spadku to procedura, która ma na celu zakończenie współwłasności oraz jej „rozliczenie” i przyznanie konkretnych składników majątku konkretnym osobom. Może to wyglądać na kilka sposobów. Najczęściej najbardziej wartościowy, ale też sporny składnik spadku to nieruchomość. Co więc może stać się z tą nieruchomością?
W przypadku nieruchomości wchodzącej w skład spadku jest kilka możliwości:
- jedna osoba przejmuje nieruchomość i spłaca pozostałych,
- nieruchomość zostaje podzielona fizycznie – ale to dość rzadko jest faktycznie możliwe
- majątek zostaje sprzedany, a pieniądze podzielone
Nie każda nieruchomość może być podzielona fizycznie – na mniejsze nieruchomości. W sumie to tylko nieliczne nieruchomości będą stwarzać możliwość takiego podziału. Szczególnie trudne jest to przy zabudowanych nieruchomościach. No i raczej oczywistą kwestia jest to, iż mieszkania w bloku podzielić się fizycznie nie da. Trzeba więc szukać innych rozwiązań.
Dział spadku można przeprowadzić zarówno umownie, jak i sądownie. Co ważne – nie ma obowiązku dokonywania działu spadku od razu. Współwłasność może trwać latami, choć w praktyce często prowadzi to do konfliktów – na tle tego kto korzysta z nieruchomości i kto ponosi koszty.
Dlaczego współwłasność – długoterminowo – nie jest dobrym rozwiązaniem?
Z mojego doświadczenia wynika, iż pozostawanie przez dłuższy czas we współwłasności odziedziczonego majątku – zwłaszcza nieruchomości – bardzo rzadko kończy się dobrze. Na początku często wydaje się to najprostszym rozwiązaniem: „nic nie róbmy, zobaczymy później”.
Problem w tym, iż „później” niemal zawsze przynosi więcej trudności niż korzyści. Przede wszystkim pojawiają się bieżące koszty utrzymania nieruchomości – podatki, opłaty za media, remonty, ubezpieczenie. W praktyce rzadko bywa tak, iż wszyscy współwłaściciele partycypują w nich równo i terminowo. Często jedna osoba ponosi większe wydatki, co rodzi poczucie niesprawiedliwości i prowadzi do narastających rozliczeń oraz konfliktów.
Kolejnym źródłem napięć jest sposób korzystania z nieruchomości. Bardzo często zdarza się, iż jedno z rodzeństwa mieszka w odziedziczonym domu lub korzysta z niego na co dzień, podczas gdy pozostali nie mają z tego żadnej realnej korzyści. Z czasem pojawiają się pretensje: o brak wynagrodzenia za korzystanie, o pogorszenie stanu nieruchomości, o podejmowanie decyzji bez zgody innych. To są sprawy, w których konflikt i emocje potrafią bardzo gwałtownie eskalować i prowadzić do poważnych sporów rodzinnych.
Zmiana wartości nieruchomości i konieczność kolejnych spraw spadkowych
Nie można też zapominać o tym, iż wartość nieruchomości zmienia się w czasie – czasem rośnie, ale bywa też, iż ta wartość spada, np. wskutek braku remontów czy zmian na rynku, wielu innych czynników. Odkładanie działu spadku oznacza więc pewnego rodzaju „grę na czas”, która nie zawsze się opłaca. Co więcej, im dłużej trwa współwłasność, tym trudniej później dojść do porozumienia co do wartości majątku i sposobu jego podziału.
Wreszcie pozostało jeden aspekt, o którym wiele osób nie myśli na początku – ryzyko dalszego dziedziczenia. jeżeli jeden ze współwłaścicieli umrze, jego udział przechodzi na jego spadkobierców. W praktyce oznacza to, iż do już istniejącej współwłasności dołączają kolejne osoby – często z zupełnie innymi interesami i oczekiwaniami. W efekcie sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, a w miejsce jednej sprawy spadkowej pojawia się konieczność prowadzenia kolejnych postępowań.
Dlatego w takich sprawach niemal zawsze rekomenduję, aby nie odkładać decyzji w nieskończoność. Uporządkowanie sytuacji prawnej – choćby jeżeli wymaga rozmów czy trudnych ustaleń – daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala uniknąć wielu problemów, które z czasem tylko narastają.
Dział spadku między rodzeństwem – co jeszcze ma znaczenie
Tak! Tak. Zgadza się. Jedno krótkie słówko. Darowizny. Konkretnie darowizny od rodziców na rzecz jednego tylko z dzieci, dokonane jeszcze za życia rodziców.
To jeden z najbardziej wrażliwych i konfliktowych tematów, z jakimi spotykam się w praktyce. Bardzo często jeszcze za życia rodzice przekazują jednemu z dzieci znaczący majątek – na przykład mieszkanie, działkę czy dużą kwotę pieniędzy – a po ich śmierci pozostałe rodzeństwo czuje się pokrzywdzone. W takich sytuacjach najważniejsze znaczenie ma tzw. zaliczenie darowizn na schedę spadkową. Co to oznacza w praktyce? o ile darowizna była dokonana na rzecz jednego ze spadkobierców ustawowych (czyli najczęściej dziecka), co do zasady przyjmuje się, iż powinna ona zostać „wyrównana” przy dziale spadku. Innymi słowy – wartość tej darowizny dolicza się do majątku spadkowego tylko na potrzeby rozliczeń między rodzeństwem, aby zachować sprawiedliwość podziału.
Są jednak ważne wyjątki, o których trzeba pamiętać. Rodzice mogą bowiem wyraźnie zaznaczyć w umowie darowizny, iż nie ma ona podlegać zaliczeniu na schedę spadkową – i wtedy sytuacja wygląda inaczej. Poza tym drobne, zwyczajowe darowizny (np. prezenty okolicznościowe) w ogóle nie są brane pod uwagę. Istotne jest również to, iż przy ustalaniu wartości darowizny bierze się pod uwagę jej wartość z chwili dokonania, ale według cen z chwili działu spadku, co często prowadzi do sporów i wymaga opinii biegłego.
W praktyce sprawy, w których występują wcześniejsze darowizny, są znacznie bardziej złożone i emocjonalne. Często słyszę argumenty o „faworyzowaniu” jednego z dzieci albo przeciwnie – o szczególnych okolicznościach, które uzasadniały taką decyzję rodziców. Dlatego w takich sytuacjach zawsze podchodzę do sprawy bardzo indywidualnie, analizując dokumenty i historię przekazania majątku.
To (najczęściej) nie są tylko sprawy o pieniądze
I to jest właśnie najważniejszy problem – relacje i emocje. Kiedy mamy do czynienia np. ze sprawa o zniesienie współwłasności między dalekimi krewnymi, czy choćby obcymi sobie osobami – nie pojawia się problem, o którym piszę w tym akapicie. Relacje między rodzeństwem żal, poczucie niesprawiedliwości… Szczególnie jest to widoczne w sytuacjach gdy jedna osoba z rodzeństwa musiała opiekować się starszymi rodzicami, a rodzice nie napisali testamentu. Bo tak to (niestety?) jest: okoliczność opiekowania się rodzicami nie ma wpływu na dziedziczenie ustawowe. Rozumiem, iż w sytuacji gdy rodzice żyją nikt o tym nie myśli, ale później – gdy przychodzi do sprawy spadkowej pojawiają się żal, pretensje i rozczarowanie.
W sprawach spadkowych bardzo często na pierwszy plan wysuwają się kwestie majątkowe – podział majątku, zachowek, rozliczenia. Ale… Z mojego doświadczenia wynika jednak jasno: tu niemal nigdy nie chodzi wyłącznie o pieniądze.
Za każdą sprawą stoją:
- relacje rodzinne – często napięte lub zerwane
- poczucie niesprawiedliwości
- żal, brak komunikacji, nierozwiązane konflikty
- obawy przed pogorszeniem sytuacji w rodzinie.
Emocje ważniejsze niż pieniądze?
Sprawy o dział spadku między rodzeństwem bardzo rzadko są wyłącznie o pieniądze – choć na pierwszy rzut oka właśnie tak wyglądają. Z mojego doświadczenia wynika, iż u ich podstaw niemal zawsze leżą emocje, poczucie niesprawiedliwości i dawne, nierozwiązane konflikty rodzinne. Śmierć rodziców często uruchamia to, co przez lata było przemilczane: żal o nierówne traktowanie, poczucie bycia mniej ważnym, pretensje o brak wsparcia czy zaangażowania. Spór o majątek staje się wtedy tylko „pretekstem”, a tak naprawdę chodzi o coś znacznie głębszego – o uznanie, szacunek, a czasem zwykłe „zauważenie” krzywdy.
Często widzę sytuacje, w których jedna osoba przez lata opiekowała się rodzicami i czuje, iż należy jej się więcej, podczas gdy pozostałe rodzeństwo patrzy na to wyłącznie przez pryzmat formalnych udziałów w spadku. Z drugiej strony są też przypadki, gdy ktoś czuje się pominięty, bo wcześniej nie otrzymał wsparcia, jakie dostało inne rodzeństwo. W takich momentach rozmowa przestaje być rzeczowa, a zaczyna być emocjonalna – pojawiają się zarzuty, które nie mają bezpośredniego związku z majątkiem, ale mają ogromne znaczenie dla stron.
Mam rację? W Twojej sytuacji też tak jest? Rozumiem to i uwzględniam w swojej pracy. Dlatego nie skupiam się wyłącznie na przepisach, ale również na tym, jak poprowadzić sprawę, aby ograniczyć konflikt tam, gdzie to możliwe. o ile widzę przestrzeń do porozumienia – dążę do niego. o ile spór jest nieunikniony – działam zdecydowanie, ale z pełną świadomością jego konsekwencji. Może tego nie wiedziałeś – ale po wniesieniu sprawy do sądu też można zawrzeć ugodę. I tak, w sprawach „działowych” – właśnie takich jak o dział spadku często doradzam takie rozwiązanie.






