IEA: Problemy z olejem napędowym będą trwały

1 godzina temu

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) uważa, iż braki oleju napędowego będą się przeciągały przez cały 2027 rok z powodu wojen na Ukrainie i w Zatoce Perskiej oraz coraz wyraźniejszego konfliktu Houthi i Arabii Saudyjskiej. Dodatkowo rekordowo wysokie ceny drenują zapasy przed sezonem zimowym.

Wrześniowe marże na rynku olejku napędowego, stanowiące różnicę między ceną tego paliwa a ceną bazową ropy naftowej, osiągnęły rekordowy poziom 95 dolarów za baryłkę. Obecne, z 14 października, wzrosły w ciągu dnia o 2% osiągając poziom około 85,42 dolara za baryłkę. Z kolei kontrakty terminowe na ropę Brent były notowane po ok. 105,80 dolara za baryłkę, co oznaczało wzrost o 0,1% w stosunku do poprzedniego zamknięcia.

Przyczyną tych wysokich notowań jest ograniczenie mocy przerobowych rafinerii w Rosji spowodowane ukraińskim dronopadem oraz wojna w Zatoce Perskiej i związane z nią ataki Houthi na Arabię Saudyjską.

„Rekordowe ceny oleju napędowego już teraz wywierają szerokie skutki gospodarcze podnosząc koszty towarów oraz wpływając na realne dochody, aktywność gospodarczą i inflację” – stwierdziła IEA w swoim comiesięcznym raporcie na temat rynku ropy naftowej.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna widzi możliwość ożywienia przerobu ropy naftowej pod koniec obecnego roku, co pomogłoby odbudować zapasy. Jednak na rynku średnich destylatów, czyli oleju napędowego, oleju opałowego oraz paliwa lotniczego, działania takie nie wystarczą do zniwelowania deficytu.

Presji cenowej na olej napędowy – paliwo powszechnie wykorzystywane w przemyśle, rolnictwie i transporcie – ma zapobiec nieco wymuszone przez administrację USA uwolnienie 100 mln baryłek ropy i oleju napędowego z rezerw strategicznych grupy G7 największych gospodarek światowych. We wrześniu bowiem łączny spadek eksportu oleju napędowego z Bliskiego Wschodu i Rosji wyniósł 1,3 mln baryłek dziennie.

„Rynki oleju napędowego pozostawały pod znaczną presją, gdyż długotrwałe zakłócenia w dostawach wymusiły – wbrew typowym trendom sezonowym – wyczerpywanie zapasów jeszcze przed jesiennymi przeglądami technicznymi rafinerii i szczytowym zapotrzebowaniem zimowym” – podała IEA, dodając, iż w 2026 roku globalny popyt na ropę spadnie o 2,6 mln baryłek dziennie, przy czym za 25% tego spadku odpowiadać będzie olej napędowy.

Agencja przewiduje ponadto, iż bieżącym roku globalna podaż ropy zmniejszy się o 5,8 mln baryłek dziennie, by następnie wzrosnąć o 7,7 mln baryłek dziennie w 2027 roku, co doprowadzi do ponownego pojawienia się nadwyżki na światowym rynku ropy.

Warto zauważyć, iż tempo uwalniania zapasów w ramach zainicjowanej w marcu przez IEA skoordynowanej akcji uwalniania 400 mln baryłek z rezerw największych państw uprzemysłowionych spadło we wrześniu do około 270 tys. baryłek dziennie, podczas gdy w okresie od marca do czerwca średnia ta wynosiła 2,2 mln baryłek dziennie. Jak wynika z danych Agencji do końca września uwolniono łącznie 331 mln baryłek z zapasów interwencyjnych objętych tym porozumieniem. Oznaczałoby to, iż do uwolnienia pozostało jeszcze 46 mln baryłek w Europie, 40 mln w obu Amerykach oraz 10 mln w regionie Azji i Oceanii – głównie z zapasów japońskich. Spośród około 1 mld baryłek ropy zgromadzonych w zapasach rządowych państw członkowskich IEA ponad 200 mln baryłek stanowi olej napędowy.

Zapasy te są swego rodzaju buforem chroniącym rynek ropy przed skutkami nieprzewidzianych zdarzeń lub szoków cenowych, co oznacza, iż ich spadek oznacza ograniczenie marginesu bezpieczeństwa na wypadek przyszłych wstrząsów.

„W miarę jak pozostałe w systemie bufory ulegają dalszemu wyczerpaniu, a konflikty na Bliskim Wschodzie pozostają nierozwiązane, rynki ropy mogą w nadchodzących miesiącach doświadczać większej niestabilności, zanim w 2027 roku pojawi się ewentualna nadwyżka” – stwierdzono w raporcie agencji.

Wszystkie czynniki demolujące rynek ropy i paliw występują, mimo iż według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej we wrześniu eksport ropy naftowej od producentów z regionu Zatoki Perskiej wzrósł o 4,4 mln baryłek dziennie osiągając poziom około 75% wielkości notowanych przed wybuchem konfliktu. Ten wzrost miał za przyczynę wzrost o 3,7 mln baryłek dziennie do poziomu 10,9 mln baryłek dziennie transportu baryłek przez cieśninę Ormuz. Ale też ten wzrost został osiągnięty wskutek intensywnych operacji przeładunku ropy między jednostkami pływającymi na wodach Zatoki Omańskiej.

Oznacza to wyższe ceny frachtu i ubezpieczeń, co przekłada się na wyższe ceny u odbiorcy końcowego. Od pewnego czasu koncerny naftowe usiłują zahamować ten marsz cen – francuski TotalEnergies poinformował, iż wprowadzi zróżnicowane obniżki cen oleju napędowego i oleju opałowego w okresie od 1 listopada do 31 stycznia, aby wesprzeć klientów, w tym rolników, rybaków i firmy budowlane. Cena oleju napędowego do pojazdów drogowych zostanie obniżona o około 10 eurocentów za litr.

„TotalEnergies będzie przez cały czas dążyć do utrzymania niższych cen paliw na stacjach we Francji w czasie trwającego kryzysu naftowego, uczestnicząc w rządowym programie uwalniania strategicznych rezerw oleju napędowego, co ma dodatkowo odciążyć konsumentów” – stwierdził prezes spółki Patrick Pouyanné.

Obecnie firma wydała już około 500 mln euro na ograniczenie cen na swoich francuskich stacjach, bowiem stawką, jak przyznał Pouyanné, jest „dążenie do utrzymania pozycji najtańszej sieci detalicznej we Francji, być może choćby po zakończeniu kryzysu”. Stwierdził też, iż dzięki polityce ograniczania cen krajowe stacje paliw należące do firmy zwiększyły swój udział w rynku, choć jak powiedział też na spotkaniu traderów w Paryżu wobec wzrostu marż rafineryjnych „TotalEnergies może w 2026 roku zapłacić we Francji około 600 mln euro podatku od zysków przedsiębiorstw”.

Idź do oryginalnego materiału