Jedni pośpią godzinę dłużej, inni godzinę dłużej popracują. W nocy z 24 na 26 października wskazówki zegarków trzeba będzie cofnąć z trzeciej na drugą. Jak co roku o tej porze przejdziemy zmianę czasu z letniego na zimowy. Cała ta operacja w założeniu ma przynieść bardziej efektywne wykorzystanie światła dziennego i oszczędności energii. W rzeczywistości traci na tym gospodarka i nasz organizm. Od lat deliberuje na tym Bruksela, ale na razie wyniki tych niekończących się dyskusji pozostają w czasowej próżni. Kończy się tym, iż co roku miliony Polaków muszą pracować godzinę dłużej. I na razie ta decyzja jest nieodwołalna.