Wielu właścicieli domów jednorodzinnych wychodzi z prostego założenia – skoro to moja posesja, to mogę zamontować na niej tyle kamer, ile chcę. Najnowszy wyrok Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) z lipca 2026 roku brutalnie weryfikuje to podejście. Po raz pierwszy w historii polski urząd nałożył dotkliwą karę finansową na osobę prywatną za nielegalny prywatny monitoring. Ignorowanie skarg sąsiadów i wezwań urzędników kosztowało właściciela kamer ponad 26 tysięcy złotych.
Gdzie leży granica legalności w przypadku prywatnego monitoringu?
Problemem w tej sprawie nie było samo zabezpieczenie własnego domu, ale skrajna inwazyjność zainstalowanego systemu. Kamery zamontowane przez ukaranego właściciela działały przez całą dobę i rejestrowały nie tylko obraz, ale również dźwięk. Co gorsza, ich obiektywy i mikrofony były skierowane daleko poza granice jego działki. Nagrywały drogę publiczną oraz podwórka sąsiadów.
Sąsiedzi, mając dość ciągłego poczucia bycia obserwowanymi i podsłuchiwanymi we własnych ogrodach, złożyli oficjalną skargę do UODO. Urząd przyznał im pełną rację, tłumacząc, iż nikt nie ma prawa bezpodstawnie nagrywać osób trzecich korzystających z drogi publicznej. Ponadto stałe rejestrowanie życia prywatnego sąsiadów na ich własnym terenie to rażące naruszenie przepisów. W związku z tym właściciel posesji otrzymał nakaz usunięcia kamer lub zmiany ich ustawienia w ciągu siedmiu dni tak, by od tej pory rejestrowały wyłącznie obszar jego własnego podwórka.
Niewykonanie decyzji Prezesa UODO może wiązać się z dotkliwymi konsekwencjami.
Ponad 26 tys. zł będzie musiała zapłacić osoba, która zignorowała decyzję Prezesa UODO nakazującą zaprzestanie przetwarzania danych dzięki monitoringu obejmującego nie tylko własną posesję, ale…
Ignorowanie urzędu to najgorsza taktyka
Ukarany właściciel posesji popełnił kardynalny błąd. Postanowił całkowicie zignorować sprawę. Nie złożył odwołania do sądu, a listów z UODO po prostu nie odbierał z poczty. Według polskiego prawa dwukrotnie awizowane pismo uznaje się jednak za skutecznie doręczone. Dlatego udawanie, iż problemu nie ma, nic nie dało.
Brak jakiejkolwiek reakcji i trwające niemal pół roku ignorowanie nakazu urzędu doprowadziły do wszczęcia kolejnego postępowania. Prezes UODO uznał to za rażące lekceważenie prawa i nałożył karę administracyjną w wysokości 26 711 złotych. Chociaż maksymalna kara za to przewinienie może wynieść choćby 20 milionów euro, dla osoby prywatnej kwota blisko 27 tysięcy złotych jest gigantycznym ciosów finansowym. jeżeli ukarany przez cały czas będzie unikał płacenia, sprawą zajmie się Urząd Skarbowy. Ten ma prawo zająć pensję, konto bankowe lub zlicytować posiadany majątek.
Ta precedensowa kara to jasne ostrzeżenie dla wszystkich, kto montuje domowe kamery bez upewnienia się, iż ich obiektywy rejestrują wyłącznie teren jego własnej posesji. jeżeli Twój monitoring narusza prywatność sąsiadów lub nagrywa drogę publiczną, ryzykujesz kosztownym procesem i gigantyczną grzywną, przed którą może uchronić Cię jedynie brak oficjalnego donosu.
Źródło tekstu: UODO / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@nathdah)

6 godzin temu




