Nabywcy roszczeń z dekretu Bieruta pozostaną z pustymi rękami

14 godzin temu

Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) nie zmienia zdania w kwestii obrotu tzw. roszczeniami warszawskimi. W poniedziałek w kolejnej uchwale potwierdził, iż ich nabywcy nie mogą być uznani za stronę postępowania o ustalenie prawa użytkowania wieczystego. A to oznacza, iż przez cały czas ktoś, kto kupił takie roszczenie od przedwojennego właściciela czy jego spadkobierców nie ma praktycznie żadnych szans na „odzyskanie” nieruchomości w stolicy.

Siedmioosobowy skład NSA ponownie zajął się problemem z inicjatywy Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie. A miało to bezpośredni związek z jednym ze sporów, jaki do niego trafił. Konkretnie chodziło o umorzenie postępowania z wniosku o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego.

Nieruchomość została kupiona w 1936 r. Po wojnie w połowie lutego 1949 r., czyli jeszcze przed objęciem gruntu w posiadanie przez Warszawę, właścicielka złożyła wniosek o przyznanie własności czasowej do gruntu. Tuż po tym zbyła plac i budynek wraz z przysługującymi do niego roszczeniami dekretowymi innej osobie. Schody zaczęły się, gdy o nieruchomość upominała się jedna ze spadkobierczyń nabywcy roszczeń. W lipcu 2024 r. prezydent stolicy zamknął jej drogę do odzyskania nieruchomości warszawskiej, bo postępowanie z wniosku złożonego w latach 60. jeszcze przez spadkodawcę umorzył jako bezprzedmiotowe.

Kobieta zaskarżyła umorzenie do WSA. A ten zauważył, iż głównym powodem tego rozstrzygnięcia, a potem utrzymania go w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze była głośna uchwała NSA z 10 kwietnia 2024 r. (I OPS 1/23). Poszerzony skład przesądził w niej, iż stronie umowy przelewu wierzytelności określonej w art. 7 ust. 1 i 2 dekretu nie przysługuje przymiot strony w rozumieniu art. 28 KPA do uzyskania prawa użytkowania wieczystego w postępowaniu administracyjnym o wydanie decyzji dekretowej. Warszawski WSA nie do końca zgodził się z poglądami przedstawionymi w uchwale z 2024 r. I wystąpił, aby NSA ponownie pochylił się nad problemem dopuszczenia możliwości ubiegania się o nieruchomości warszawskie także nabywców wierzytelności dekretowej.

NSA co do zasady zdania jednak nie zmienił. Doprecyzował jedynie, iż jego stanowisko odnosi się do skupujących roszczenia. W sentencji uchwały jasno wskazał, iż stroną w spornej sprawie o ustanowienie użytkowania wieczystego nie może być nabywca roszczeń, a nie ogólnie strona umowy. Nie miał wątpliwości, iż prawo do dochodzenia tzw. roszczeń dekretowych ma były właściciel nie- ruchomości. Co wynika bezpośrednio z samego dekretu. Jak i to, iż w postępowaniu o ustanowienie użytkowania wieczystego mogą wziąć udział również następcy prawni.

Z tym, iż w ocenie siedmioosobowego składu NSA nie są to następcy z kontraktu, np. nabywcy roszczeń, a tylko spadkobiercy, których interes prawny ma umocowanie w konstytucji. To ona chroni przecież prawo własności i dziedziczenia. Dlatego, jak tłumaczył przewodniczący składu, sędzia NSA Arkadiusz Despot-Mładanowicz następcy prawni mają mocną podstawę prawną do wywodzenia swojego interesu. Takiej podstawy prawnej nie ma zaś nabywca.

NSA nie kwestionował, iż przez dziesiątki lat obrót cywilnoprawny roszczeniami warszawskimi był akceptowany, ale, jak zastrzegł, nie bezkrytycznie. Podkreślił ponadto, iż sądy administracyjne nie kwestionują cywilnoprawnego obrotu roszczeniami z dekretu. Szkopuł w tym, jak przypomniał NSA, iż kontrakt cywilnoprawny nie jest kreatorem interesu prawnego w prawie publicznym. Skoro więc prawodawca nie przewidział możliwości przeniesienia uprawnienia tymczasowego właściciela gruntu warszawskiego, czyli tego, które wynika z dekretu warszawskiego, to umową cywilnoprawną nie można spornego interesu prawnego wykreować. Tak działa prawo publiczne.

Przyznał, iż przez wiele lat ten problem nie był zauważany i szerszej refleksji nie poddawano, nie różnicowano prawa publicznego i prywatnego, ale wreszcie to się stało. Przy czym ten punkt widzenia na interes prawny w prawie publicznym ma już swoją kontynuację nie w jednej, ale kolejnych uchwałach.

Sąd nie widział potrzeby, żeby doprecyzować w uchwale, iż nie działa ona wstecz, bo jak pytał retorycznie, która działa inaczej niż nie na przyszłość. Zastrzegł, iż nie dopatrzył się żadnej nowej okoliczności, która mogłaby uzasadniać zmianę poglądu na sporny problem. Po dwóch latach od podjęcia poprzedniej uchwały nie powiła się bowiem żadna nowość. Dalej chodzi o interes prawny z art. 7 dekretu warszawskiego, a nie ma możliwości rozdzielenia kontrahentów na dobrych i tych złych, bo takiego przepisu nie ma.

Jak podkreślił NSA w obecnym stanie prawnym takiej interpretacji słusznościowej, dokonać nie można, bo interes prawny jest taki sam dla wszystkich nabywców. Żeby było inaczej ustawodawca musiałby wymyślić taką normę, która w szczególnych sytuacjach pozwalała na takie rozróżnienie.

Sygnatura akt: I OPS 4/25

Idź do oryginalnego materiału