Najdroższy proces to ten, którego można było uniknąć

10 godzin temu
Zdjęcie: Najdroższy proces to ten, którego można było uniknąć


Najdroższy proces to ten, którego można było uniknąć Przedsiębiorcy z natury lubią wygrywać. To właśnie determinacja, konsekwencja i gotowość do podejmowania trudnych decyzji bardzo często decydują o sukcesie w biznesie. Paradoks polega jednak na tym, iż te same cechy mogą stać się przeszkodą w racjonalnym rozwiązywaniu sporów. Po ponad trzydziestu latach prowadzenia procesów gospodarczych doszedłem do wniosku, który dla wielu przedsiębiorców bywa zaskakujący. Największym sukcesem nie zawsze jest wygrany proces. Czasem największym sukcesem jest proces, którego udało się uniknąć. Nie oznacza to oczywiście, iż przedsiębiorca powinien ustępować za wszelką cenę. Są sytuacje, w których droga sądowa jest jedynym racjonalnym rozwiązaniem. Zdarzają się kontrahenci, którzy świadomie naruszają umowy, wykorzystują dobrą wolę partnera biznesowego lub od początku zakładają, iż druga strona nie zdecyduje się na wieloletni spór. W takich przypadkach stanowcza reakcja jest nie tylko uzasadniona, ale wręcz konieczna. Doświadczenie pokazuje jednak, iż znaczna część sporów gospodarczych ma zupełnie inny charakter. Obie strony są przekonane o swojej racji. Obie dysponują argumentami. Obie wierzą, iż wygrają. Problem polega na tym, iż proces nie jest miejscem, w którym wygrywa ten, kto jest bardziej przekonany o słuszności swojego stanowiska. Wygrywa ten, kto potrafi swoje racje udowodnić, a choćby wtedy wynik postępowania nie zawsze jest łatwy do przewidzenia. Przedsiębiorcy często pytają mnie: „Jakie mamy szanse?”. To jedno z najtrudniejszych pytań, jakie można zadać pełnomocnikowi procesowemu. Dobry prawnik powinien uczciwie ocenić mocne i słabe strony sprawy, wskazać ryzyka i zaproponować strategię działania. Nie może jednak odpowiedzialnie zagwarantować określonego wyniku procesu. Proces gospodarczy nie jest równaniem matematycznym. To ocena materiału dowodowego przez sąd, często poprzedzona przesłuchaniem świadków, analizą wieloletniej współpracy stron i sporządzeniem opinii przez biegłych. Każdy z tych elementów niesie ze sobą ryzyko, którego nie da się całkowicie wyeliminować. Świadek może pamiętać zdarzenia inaczej niż oczekiwaliśmy. Biegły może wyciągnąć wnioski odmienne od stanowiska przedsiębiorcy. Sąd może inaczej ocenić znaczenie określonych dowodów. To nie oznacza, iż proces jest loterią. Oznacza jedynie, iż choćby bardzo dobrze przygotowana sprawa nie daje gwarancji sukcesu. Do tego dochodzi czynnik, którego przedsiębiorcy często nie uwzględniają na początku sporu – czas. W praktyce coraz mniej postępowań gospodarczych kończy się szybko. o ile sprawa wymaga opinii biegłego, przesłuchania wielu świadków lub dotyczy skomplikowanej inwestycji czy projektu informatycznego, przedsiębiorca powinien liczyć się z tym, iż prawomocny wyrok może zapaść dopiero po kilku latach. o ile sprawa zostanie uchylona do ponownego rozpoznania, ten okres jeszcze się wydłuży. Przez cały ten czas konflikt pozostaje częścią życia przedsiębiorstwa. Angażuje zarząd, pracowników, księgowość i osoby odpowiedzialne za realizację projektów. Wymaga odnajdywania dokumentów, przygotowywania kolejnych wyjaśnień, uczestnictwa w rozprawach i konsultacji z pełnomocnikami. To nie tylko koszt wynagrodzenia kancelarii czy opłat sądowych. To koszt czasu, którego przedsiębiorca nie poświęca na rozwój firmy. A czasu nie da się odzyskać. Przedsiębiorcy bardzo dokładnie liczą koszty zastępstwa procesowego, opłaty sądowe czy wynagrodzenie biegłych. Znacznie rzadziej próbują policzyć koszt własnego zaangażowania, utraconych możliwości biznesowych, zamrożonych środków czy energii organizacji skupionej przez lata na jednym konflikcie. To właśnie te koszty bardzo często okazują się najwyższe. Dlatego pytanie, które warto sobie zadać przed wniesieniem pozwu, nie powinno brzmieć wyłącznie: „Czy wygramy?”. Znacznie ważniejsze jest inne. Czy wygrana rzeczywiście będzie dla przedsiębiorstwa zwycięstwem? W swojej praktyce spotykałem przedsiębiorców, którzy po kilku latach otrzymywali korzystny wyrok. Formalnie wygrali. Biznesowo zapłacili jednak za to bardzo wysoką cenę. W międzyczasie utracili wieloletniego klienta, zablokowali możliwość dalszej współpracy z ważnym partnerem albo przez lata angażowali znaczną część swojej organizacji w konflikt zamiast w rozwój przedsiębiorstwa. To właśnie dlatego dobrze wynegocjowana ugoda nie jest oznaką słabości. Jest często przejawem dojrzałości biznesowej. Przedsiębiorca decydujący się na ugodę nie rezygnuje ze swoich racji. Dokonuje świadomej oceny ryzyka i wybiera rozwiązanie, które z perspektywy całego przedsiębiorstwa może okazać się bardziej racjonalne niż wieloletni proces. Najgroźniejszym doradcą przedsiębiorcy bywa ambicja. To ona podpowiada, iż „trzeba pokazać drugiej stronie”, „nie można odpuścić” albo „chodzi o zasadę”. Tymczasem rynek nie nagradza przedsiębiorców za liczbę wygranych procesów. Rynek nagradza tych, którzy potrafią podejmować dobre decyzje. Nie namawiam przedsiębiorców do unikania procesów. Sam od wielu lat je prowadzę i wiem, iż w wielu sytuacjach są one niezbędnym narzędziem ochrony interesów firmy. Zachęcam jedynie do tego, aby decyzja o wejściu na drogę sądową była wynikiem chłodnej kalkulacji biznesowej, a nie emocji wywołanych zachowaniem drugiej strony. Proces powinien być ostatecznością, a nie pierwszym odruchem. Rolą dobrego pełnomocnika nie jest wyłącznie przygotowanie pozwu. Równie ważne jest powiedzenie klientowi, iż w konkretnej sprawie ugoda może być rozwiązaniem korzystniejszym dla przedsiębiorstwa niż choćby bardzo obiecujący proces. Ostatecznie przedsiębiorstwo nie istnieje po to, aby wygrywać spory. Istnieje po to, aby budować swoją wartość, rozwijać biznes i osiągać zysk. Proces jest jedynie narzędziem ochrony tych celów, nigdy celem samym w sobie. Po latach praktyki jestem przekonany, iż przedsiębiorców można podzielić na dwie grupy. Pierwsza koncentruje się na tym, aby wygrać spór. Druga zastanawia się przede wszystkim, jak wygrać przyszłość własnego przedsiębiorstwa. To właśnie ta druga grupa najczęściej odnosi trwały sukces. Bo w biznesie najdroższym procesem bardzo często okazuje się ten, którego można było uniknąć. Autor: Jarosław Chałas Partner Zarządzający, Radca Prawny Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy Dowiedz się więcej: prawo gospodarcze

Idź do oryginalnego materiału