- Ładna to za mało – dlatego cały rok sprawdzamy, badamy i testujemy zabawki dostępne w sklepach.
- W Dzień Dziecka prezentujemy wyniki kontroli zabawek pod kątem obecności ftalanów i migracji boru. Na 250 modeli zabawek – ponad 16 proc. przekraczało dopuszczalne normy, a jedna czwarta była nieprawidłowo oznakowana.
- Zabawka ma dawać radość, a nie stwarzać zagrożenie. Podpowiadamy, jak wybierać bezpieczne produkty dla dzieci.
Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego
Wypowiedź Prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego
Kolorowa, ładna, modna – wygląd zabawki jest istotny i często wpływa na decyzję o zakupie. Dzieci proszą o to, co im się podoba, a zadaniem dorosłych jest wybrać taką zabawkę, która nie tylko ucieszy, ale przede wszystkim nie zaszkodzi. Nie zawsze jest to łatwe, nie wszystko da się sprawdzić w sklepie, dlatego UOKiK wraz z Inspekcją Handlową regularnie kontroluje zabawki i bada je w laboratoriach. Znaczenie mają zarówno oznaczenia, sprawozdania z badań i deklaracja zgodności, jak i bezpieczeństwo użytkowania – w tym obecność substancji chemicznych, które mogą wpływać na zdrowie małych konsumentów.
– Dzieci nie ocenią, czy zabawka jest bezpieczna – po prostu zaczną się nią bawić. Kupując prezenty zwracajmy uwagę na jakość i prawidłowe oznakowanie produktów, w tym znak CE. Wraz z Inspekcją Handlową dokładamy starań, żeby na sklepowych półkach były tylko sprawdzone produkty, odpowiednie dla dzieci. Wciąż jednak trafiają się zabawki, które do dziecięcych rąk trafić nigdy nie powinny – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
W ostatnich kontrolach sprawdziliśmy 220 modeli zabawek pod kątem zawartości ftalanów, m.in. piłki, skakanki i lalki, oraz 30 modeli sensorycznych mas slime, czyli tzw. glutków, w których badaliśmy poziom migracji boru. Chodzi o ilość tego pierwiastka, która może uwalniać się z zabawki podczas ugniatania, a następnie przenikać przez dotyk do organizmu dziecka.
Po co ta chemia i normy?
Żeby zabawka była miękka, elastyczna i przyjemna w dotyku, żeby popularny „glutek” rozciągał się i nie lepił do rąk, używane są substancje, których limity są rygorystycznie określone. Dopuszczalna zawartość ftalanów – sprawiających, iż tworzywo jest plastyczne - wynosi 0,1 proc. na kg masy materiału. Dopuszczalny poziom migracji boru to maksymalnie 300 mg na kg masy, która pod jego wpływem nabiera charakterystycznych cech – od zwartej po płynną i rozciągliwą jak guma. Obie substancje nie mają zapachu ani smaku. Obie, w nadmiarze, są niebezpieczne dla zdrowia. Przekroczenie norm można sprawdzić tylko w specjalistycznym laboratorium.
Gdy coś jest nie tak
Nieprawidłowości wykryte podczas kontroli Inspekcji Handlowej dotyczą kwestii formalnych i bezpieczeństwa. Na 250 sprawdzonych modeli zabawek jedna czwarta nie miała prawidłowego oznakowania. Konsument nie wiedział np. czy zabawka spełnia obowiązujące wymagania, kto za nią odpowiada, jak jej używać, na co uważać. Z kolei 41 produktów, czyli ponad 16 proc. nie spełniało norm bezpieczeństwa. Poziom ftalanów był przekroczony w blisko 15 proc. badanych zabawek - w jednej z piłek aż 200 razy. Wyższy niż dozwolony poziom migracji boru wykryliśmy w co trzeciej masie slime – jeden z „glutków” przekraczał normę czterokrotnie.
Inspekcja Handlowa kieruje wnioski do Prezesa UOKiK o wszczęcie postępowania administracyjnego, którego efektem może być nałożenie kary – od 10 do 20 tys. zł przy uchybieniach formalnych oraz choćby do 100 tys. zł za wprowadzenie do obrotu zabawki niezgodnej z wymaganiami bezpieczeństwa. W przypadku braku odpowiednich oznakowań przedsiębiorcy mogą od razu podjąć działania naprawcze i uniknąć kary. Natomiast niebezpieczne zabawki są wycofywane ze sprzedaży oraz zgłaszane przez UOKiK do unijnego systemu Safety Gate, aby nie trafiły w ręce innych europejskich konsumentów.
Ogranicz zaufanie
Nie kupuj nieoznakowanych zabawek. Znak CE to deklaracja producenta, iż produkt spełnia odpowiednie wymagania unijne. Umieszczony w sposób widoczny, czytelny i trwały pozwala domniemywać, iż zabawka jest bezpieczna. Trzeba zachować czujność, bo na zabawkach importowanych spoza Unii pojawia się znak łudząco przypominający europejską deklarację zgodności. Zwróć uwagę na prawidłową odległość miedzy literami i fakt, iż środkowa kreska w „E” powinna być krótsza.
Ważne są też dane podmiotu odpowiedzialnego za wprowadzenie produktu na rynek – nazwa i adres producenta lub importera. Zwróć uwagę na etykietę oraz umieszczone na niej ostrzeżenia – limit wieku, konkretne ryzyka. Zapoznaj się z instrukcją – są zabawki, które wymagają nadzoru osoby dorosłej. Kupuj zabawki dostosowane do wieku i etapu rozwoju dziecka. Oznaczenia wiekowe to bardzo ważna informacja, nie tylko sugestia. Korzystaj z ofert sprawdzonych sprzedawców i marek.
Testujemy dla dzieci
W laboratoriach UOKiK w Lublinie i Łodzi badamy bezpieczeństwo, adekwatności fizyczne i mechaniczne zabawek. Niektóre testy polegają na sprawdzaniu, jak zabawki zachowują się podczas intensywnego i długotrwałego użytkowania przez dzieci. Specjalne maszyny rozciągają, zgniatają i szarpią misie, lalki czy figurki. Maskotki i przebrania przechodzą próbę palności. Sprawdzamy, czy materiał z jakiego je wykonano jest łatwopalny i jak gwałtownie rozprzestrzenia się na nim ogień. Mierzymy poziom hałasu w zabawkach dźwiękowych. Testujemy odporność zabawek na uderzenia, upadki, które mogą powodować pękanie i tworzenie ostrych odłamków. Jesteśmy czujni na obecność małych elementów, mogących stanowić ryzyko zadławienia czy połknięcia, a także na trwałość szwów, zabezpieczenie baterii, siłę magnesów. Wreszcie, co bardzo istotne, badamy obecność i migrację niebezpiecznych substancji chemicznych. Raporty z kontroli zabawek publikujemy na stronie Urzędu – sprawdź: uokik.gov.pl/tag/zabawki.
– Kontrole pokazują, iż rynek zabawek wymaga stałego i uważnego nadzoru. Nasz cel jest prosty – dzieci powinny mieć dostęp wyłącznie do bezpiecznych zabawek – podsumowuje Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

2 godzin temu




