Strona, która od lat rankowała stabilnie na najważniejsze frazy, w ciągu kilku tygodni zaczyna spadać o dziesiątki pozycji. Ruch organiczny maleje, konwersje lecą, a koszt kampanii płatnych rośnie, bo firma musi nadrabiać to, co traci w wynikach naturalnych. Wszystkie twoje ostatnie zmiany na stronie były drobne i zgodne z najlepszymi praktykami, więc spadki nie wynikają z własnych błędów. Wtedy warto przyjrzeć się trzeciej możliwości: Negative SEO – atakowi wymierzonemu bezpośrednio w widoczność firmy w wyszukiwarce. Konkurent nie podbija własnych pozycji; obniża twoje. Poniżej siedem kroków, które pozwalają zdiagnozować atak, zatrzymać jego skutki i – w wielu przypadkach – pociągnąć do odpowiedzialności sprawców.
Twoja strona traci pozycję w Google – kiedy to nie jest przypadek?
Spadki pozycji w wynikach wyszukiwania mają zwykle trzy źródła. Pierwsze – zmiana algorytmu Google, która uderza w całą branżę albo w konkretne typy treści. Drugie – zmiany na stronie firmy: aktualizacje, migracje, błędy techniczne, wprowadzone nieoficjalnie treści naruszające wytyczne. Trzecie – celowe działania osób trzecich wymierzone w ochronę SEO firmy. O dwóch pierwszych przyczynach dowiesz się łatwo: pierwsza jest widoczna w mediach branżowych i porównaniach z konkurencją, druga – w logach zmian i raportach działań zespołu.
Trzecia przyczyna jest znacznie trudniejsza do zidentyfikowania na pierwszy rzut oka, ale ma kilka charakterystycznych cech. Spadki są selektywne: koncentrują się na kluczowych frazach biznesowych, a nie na całej stronie. Są szybkie: pozycje spadają o kilkanaście lub kilkadziesiąt miejsc w krótkim oknie czasowym, zwykle kilku tygodniach. Zbiegają się czasowo z pojawieniem się nowego, agresywnego konkurenta lub z zaostrzeniem relacji z konkurentem istniejącym. I nie mają wyjaśnienia w zmianach algorytmu ani we własnych działaniach firmy. Gdy te cztery sygnały występują razem, prawdopodobieństwo ataku Negative SEO staje się wysokie.
Negative SEO – jak wygląda atak w praktyce
Atak SEO konkurencja prowadzony jest w kilku typowych schematach. Pierwszy – masowe toksyczne linki: konkurent lub wynajęta agencja tworzy setki lub tysiące niskiej jakości linków prowadzących do strony firmy. Linki pochodzą z farm linków, spamerskich katalogów, komentarzy na blogach o wątpliwej reputacji, automatycznie generowanych stron. Dla Google stanowią one sygnał manipulacji profilem linkowym, co może skutkować ręczną karą lub algorytmicznym osłabieniem pozycji.
Drugi schemat – kopiowanie treści: konkurent kopiuje unikalne treści firmy i publikuje je na wielu stronach równocześnie, czasem choćby z datą poprzedzającą oryginalną publikację (przez manipulację metadanymi lub wykorzystanie cache’ów archiwalnych). Celem jest zmylenie Google co do tego, która wersja treści jest oryginalna – a w efekcie obniżenie pozycji oryginału. Trzeci – fałszywe zgłoszenia DMCA: konkurent składa do Google zgłoszenia naruszenia praw autorskich wobec treści firmy, próbując doprowadzić do usunięcia jej stron z indeksu. Czwarty – włamanie i wstawianie ukrytych treści: przez luki bezpieczeństwa na stronie konkurent dodaje ukryte linki, treści naruszające wytyczne lub przekierowania do stron wątpliwej jakości. Piąty – manipulacja sygnałami behawioralnymi: generowanie sztucznego ruchu o wysokim wskaźniku odrzuceń, który ma sugerować Google, iż strona jest niskiej jakości.
Jak odróżnić spadek organiczny od celowego działania konkurencji?
Diagnoza opiera się na analizie kilku warstw danych. Warstwa profilu linkowego – gwałtowny przyrost linków niskiej jakości z domen niemających związku z branżą, linki z identycznych szablonów (farmy linków), linki z anchorów podejrzanych (frazy obraźliwe, niezwiązane z branżą, frazy w obcych językach). Warstwa treści – pojawienie się kopii treści firmy na innych stronach, zmiany w indeksowaniu (spadek liczby zindeksowanych podstron), nagłe pojawienie się duplikatów. Warstwa techniczna – anomalie w Google Search Console (nagłe ostrzeżenia o ręcznych działaniach, zmiany w raportach pokrycia, spadek widoczności w konkretnych krajach), nietypowe błędy indeksowania.
Warstwa ruchu – gwałtowne zmiany w Google Analytics niezbieżne z sezonowością, nietypowe źródła ruchu (botowy ruch z podejrzanych lokalizacji), wysokie wskaźniki odrzuceń z konkretnych źródeł. Warstwa konkurencyjna – czy konkurent, który wyprzedza firmę w wynikach, zrobił to przez realny rozwój własnej strony, czy raczej przez fakt, iż firma pikuje? o ile konkurent nie przyrósł widocznie, a firma spadła, prawdopodobieństwo manipulacji rośnie. Profesjonalny audyt SEO pozwala połączyć wszystkie warstwy i zbudować pełny obraz sytuacji – na tej podstawie można podjąć decyzję o dalszych działaniach.
Jakie skutki biznesowe ma utrata widoczności?
Bezpośrednim skutkiem jest spadek ruchu organicznego, a za nim – spadek konwersji i sprzedaży. Dla firm, w których SEO generuje 30-60 procent leadów, atak Negative SEO przekłada się wprost na wyniki kwartalne. Drugi skutek – wzrost kosztów marketingu: żeby zrekompensować utratę ruchu organicznego, firma zwiększa budżety kampanii płatnych (Google Ads, Facebook Ads). W praktyce koszt pozyskania leada rośnie kilkukrotnie, bo pokrywany jest kanałem droższym od organicznego.
Trzeci skutek – erozja wartości marki w wyszukiwarce. Google po dłuższym okresie niskich pozycji zaczyna traktować firmę jako „mniej istotną” w swoich algorytmach, co utrudnia późniejszy powrót na dawne pozycje choćby po zakończeniu ataku. Czwarty – utrudnienia transakcyjne: inwestorzy i kupujący w procesach M&A analizują widoczność SEO jako jeden z czynników wyceny; spadek widoczności obniża wartość spółki. Piąty skutek, subtelniejszy – demotywacja zespołu SEO i marketingu, który widzi, jak efekty jego pracy są systematycznie niszczone przez działania zewnętrzne.
Jak gwałtownie trzeba reagować?
Im szybciej, tym lepiej. Negative SEO ma tę adekwatność, iż każdy tydzień nieinterwencji pogłębia szkodę – toksyczne linki kumulują się, duplikaty treści utrwalają w indeksie, algorytm Google coraz mocniej karze stronę. Z drugiej strony im wcześniej zaczniemy działać, tym łatwiej zidentyfikować sprawcę (świeże ślady w danych są lepiej udokumentowane) i zabezpieczyć dowody. Za optymalną granicę reakcji uznaje się 7-14 dni od wykrycia niepokojących sygnałów – w tym czasie powinien zostać uruchomiony audyt SEO, zabezpieczenie dowodów i wstępne działania technicznie usuwające toksyczne elementy.
7 kroków, które pozwolą zatrzymać atak
1. Audyt SEO i analiza spadków
Pierwszy krok to profesjonalny audyt SEO, który pozwoli zdiagnozować źródło spadków. Obejmuje: analizę profilu linkowego (Ahrefs, SEMrush, Majestic, Google Search Console), analizę treści i duplikatów (Copyscape, Siteliner), analizę techniczną strony (Screaming Frog, DeepCrawl), przegląd Google Search Console pod kątem ręcznych działań i ostrzeżeń, analizę zmian w ruchu (Google Analytics, dane wewnętrzne). Celem jest stwierdzenie, czy spadki wynikają z Negative SEO, czy z innych przyczyn – i zidentyfikowanie konkretnych wektorów ataku.
2. Identyfikacja toksycznych linków i działań
Drugi krok to klasyfikacja wykrytych elementów ataku. Toksyczne linki dzielą się na kilka kategorii: linki z farm, linki z domen spamerskich, linki z obcojęzycznych stron niezwiązanych z branżą, linki z podejrzanymi anchorami, masowe linki z tego samego adresu IP lub hostingu. Każdą kategorię trzeba udokumentować: pełną listą URL-i, screenshotami, historią pojawiania się. Analogicznie dla innych form ataku: listą duplikatów treści, fałszywych zgłoszeń DMCA, śladów włamania. Ta dokumentacja jest podstawą zarówno dla działań technicznych (disavow, usunięcie), jak i prawnych.
3. Usuwanie lub disavow szkodliwych linków
Trzeci krok to operacyjne usuwanie skutków ataku. Standardowa procedura: próba kontaktu z administratorami domen linkujących (większość ignoruje – ale dokumentacja kontaktów jest dowodowo cenna), zgłoszenie w Google Search Console narzędziem Disavow Links dla linków, których nie udało się usunąć manualnie. Disavow nie jest czarodziejskim rozwiązaniem – Google potrzebuje tygodni lub miesięcy, żeby zaktualizować ocenę profilu linkowego po jego złożeniu – ale jest standardem branżowym. Równolegle usuwa się duplikaty (zgłoszenia DMCA przeciwko kopiującym, żądania usunięcia z platform), koryguje się zmiany na stronie wynikłe z włamań, zgłasza do Google ewentualne nieuzasadnione zgłoszenia DMCA wobec firmy.
4. Monitoring pozycji i zmian
Czwarty krok to ciągły monitoring sytuacji po uruchomieniu działań naprawczych. Obejmuje: codzienne śledzenie pozycji kluczowych fraz (Senuto, Ahrefs, SEMrush), monitoring profilu linkowego pod kątem nowych toksycznych linków (atak często ma charakter ciągły – sprawca dokłada kolejne fale, widząc, iż firma reaguje), monitoring zmian w Google Search Console, analizę tempa odbudowy. Dane monitoringu służą dwóm celom: operacyjnemu (kiedy dokładać kolejne disavow, kiedy pracować nad content) i dowodowemu (dokumentacja całego okresu ataku i jego skutków).
5. Zabezpieczenie dowodów działań konkurencji
Piąty krok to zabezpieczenie materiału, który pozwoli na ewentualne pociągnięcie sprawców do odpowiedzialności. Obejmuje: notarialny protokół zabezpieczenia treści toksycznych linków (URL-e, anchory, treści stron linkujących, daty publikacji), zapis danych z narzędzi SEO (eksport profilu linkowego w kilku punktach czasowych), zapis korespondencji z administratorami domen, zapis zgłoszeń DMCA i działań Google Search Console, analiza techniczna wskazująca na wspólne źródło toksycznych linków (adresy IP, hostingi, narzędzia masowego publikowania). W sprawach o większej skali warto zlecić forensic IT specjalistycznej firmie – specjaliści potrafią zidentyfikować ślady wskazujące na konkretne agencje specjalizujące się w Negative SEO.
6. Działania prawne
Szósty krok to formalne działania prawne wobec sprawców. Podstawę stanowi art. 3 i art. 14 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji [1] (klauzula generalna i rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości), a w sprawach o wyrządzeniu szkody majątkowej dodatkowo art. 415 Kodeksu cywilnego [2] (odpowiedzialność deliktowa). W sprawach o charakterze przestępczym – zwłaszcza gdy doszło do włamania i modyfikacji kodu strony – zastosowanie znajdują art. 267, 268 i 287 Kodeksu karnego [3] dotyczące nieuprawnionego dostępu do systemu informatycznego oraz ingerencji w dane. Pierwszym krokiem jest zwykle wezwanie do zaprzestania naruszeń skierowane do podmiotu podejrzanego (o ile został zidentyfikowany); następnie – pozew z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń w trybie art. 730 i nast. Kodeksu postępowania cywilnego [4]. Równolegle – zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, o ile ustalenia wskazują na ingerencję w system informatyczny.
7. Wzmocnienie strony i strategii SEO
Siódmy krok ma charakter długoterminowy – równolegle do walki ze skutkami ataku firma wzmacnia własną pozycję SEO, żeby zmniejszyć podatność na przyszłe ataki. Obejmuje: rozbudowę wartościowej bazy linków (publikacje eksperckie, gościnne artykuły, współprace branżowe), rozwój unikalnych treści trudnych do zduplikowania (oryginalne dane, case studies, narzędzia interaktywne), dywersyfikację źródeł ruchu (nie tylko Google – również media społecznościowe, newslettery, bezpośredni traffic), hardening techniczny strony (aktualizacje CMS, zabezpieczenia, regularne audyty bezpieczeństwa). Silna, zdywersyfikowana strona jest znacznie mniej podatna na Negative SEO – choćby udany atak daje mniejsze skutki, bo jej siła opiera się na wielu filarach, a nie tylko na pozycjach w wyszukiwarce.
Jak udowodnić Negative SEO?
Udowodnienie Negative SEO przed sądem jest jednym z najtrudniejszych wyzwań w sprawach o nieuczciwą konkurencję. Dowody dzielą się na trzy kategorie. Dowody istnienia ataku – profil linkowy pokazujący gwałtowny przyrost toksycznych linków w krótkim czasie, duplikaty treści, ślady włamań. Te dowody są zwykle obiektywne i łatwe do zebrania. Dowody skutków – dane z Google Search Console, Analytics, narzędzi SEO pokazujące spadki pozycji, ruchu, konwersji zbieżne czasowo z atakiem. Dowody sprawcy – najtrudniejsze. Identyfikacja konkretnej osoby lub firmy odpowiedzialnej wymaga pracy forensic IT: analizy adresów IP z logów serwera linkującego (dostępna w ograniczonym zakresie), analizy metadanych masowych publikacji, często – ujawnienia przez sąd danych klientów agencji SEO specjalizujących się w Negative SEO.
W praktyce sprawcy bywają identyfikowani przez sumę poszlak: powiązania biznesowe (kto odnosi korzyść z ataku – zwykle bezpośredni konkurent rynkowy), korelacje czasowe (kiedy atak się rozpoczął w stosunku do wydarzeń branżowych), ślady techniczne (podobieństwa w wzorcach ataku do dokumentowanych praktyk konkretnych agencji), zeznania osób trzecich (byłych pracowników agencji Negative SEO, pracowników konkurenta). Każde pojedyncze świadectwo jest słabe, ale łączny obraz bywa przekonujący dla sądu.
Czy można pociągnąć konkurencję do odpowiedzialności?
Tak, w określonych warunkach. Odpowiedzialność konkurenta wynika z art. 3 ZNKU [1] (klauzula generalna: działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami zagrażające interesowi przedsiębiorcy), art. 14 ZNKU [1] (rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości – gdy atak obejmuje fałszywe zgłoszenia DMCA albo fałszywe sygnały dla algorytmu), art. 415 Kodeksu cywilnego [2] (odpowiedzialność deliktowa za wyrządzenie szkody). W sprawach o wyraźnym charakterze przestępczym – art. 267-287 Kodeksu karnego [3] dotyczące przestępstw komputerowych. Zasądzane odszkodowania obejmują: utracone korzyści (przychody utracone z powodu spadku ruchu organicznego), rzeczywiste straty (zwiększone koszty kampanii płatnych kompensujących utratę), koszt działań naprawczych (audytów SEO, disavow, odbudowy bazy linków).
Trudność nie leży w podstawie prawnej, ale w dowodzie sprawstwa. Konkurent rzadko atakuje bezpośrednio – zwykle korzysta z usług agencji specjalizujących się w Negative SEO, działających z jurysdykcji utrudniających ściganie (niektóre kraje Europy Wschodniej, Azji, Ameryki Południowej). Skuteczne postępowanie wymaga czasu i zaplecza – ale sprawy, które udało się wygrać, kończą się wyrokami zasądzającymi znaczące odszkodowania oraz publicznymi oświadczeniami, które mocno uderzają w wiarygodność konkurenta. Na rynku B2B, w którym reputacja ma znaczenie, taki efekt reputacyjny bywa choćby cenniejszy niż samo odszkodowanie.
Jak długo trwa odbudowa pozycji?
Odbudowa pozycji po ataku Negative SEO trwa zwykle od 3 do 12 miesięcy, zależnie od skali ataku, jakości bazy linków przed nim oraz szybkości reakcji. Najkrótszy scenariusz (3-6 miesięcy) dotyczy firm, które gwałtownie wykryły atak, złożyły disavow i rozpoczęły wzmacnianie bazy linków. Najdłuższy scenariusz (12-24 miesięcy) dotyczy firm, które wykryły atak z opóźnieniem, dla których Google zdążył nałożyć ręczną karę lub algorytmicznie obniżyć pozycję na dłuższy okres. W skrajnych przypadkach – gdy skala ataku była bardzo duża albo Google nałożył ręczną karę – konieczne bywa radykalne rozwiązanie: migracja na nową domenę z przekierowaniami 301 z ograniczoną ekspozycją na toksyczną historię SEO. To rozwiązanie trudne i kosztowne, ale czasem jedyne skuteczne.
Jak zabezpieczyć się przed kolejnym atakiem?
System ochrony SEO firmy obejmuje kilka filarów. Pierwszy – silna, zdywersyfikowana baza linków: im więcej naturalnych, wartościowych linków, tym mniejszy wpływ masowego ataku toksycznymi linkami na ogólną ocenę profilu. Drugi – ciągły monitoring: narzędzia SEO z alertami na nowe linki, nagłe zmiany w profilu, nietypowe zachowania w Google Search Console. Trzeci – szybkie reakcje: gotowe procedury disavow, kontaktów z administratorami, zgłoszeń DMCA. Czwarty – bezpieczeństwo techniczne: regularnie aktualizowany CMS, hardening serwerów, Web Application Firewall, regularne audyty bezpieczeństwa.
Piąty filar – dywersyfikacja źródeł ruchu: firma, dla której Google stanowi 80 procent ruchu, jest znacznie bardziej podatna na Negative SEO niż firma z wyrównaną strukturą (SEO, SEM, media społecznościowe, newslettery, traffic bezpośredni, współprace). Budowanie alternatywnych kanałów dotarcia do klienta jest nie tylko dobrym rozwiązaniem marketingowym – jest również formą ubezpieczenia biznesu od ryzyka ataku SEO. Szósty – dokumentacja: stałe archiwizowanie stanu strony, profilu linkowego, treści; to baza dowodowa dla ewentualnych przyszłych sporów.
Jak połączyć działania prawne z technicznymi?
Skuteczna obrona przed Negative SEO wymaga koordynacji warstwy technicznej i prawnej. Warstwa techniczna działa szybciej: disavow, usuwanie duplikatów, monitoring pozycji mogą być uruchomione w dni od wykrycia ataku. Warstwa prawna działa wolniej, ale zabezpiecza przyszłość: identyfikuje sprawców, ściga ich i odzyskuje poniesione straty. Obie warstwy muszą współpracować – zespół techniczny dostarcza materiał dowodowy (eksport profilu linkowego, logi, dane analityczne), zespół prawny buduje na nim sprawę. Błędem jest traktowanie Negative SEO wyłącznie jako problemu technicznego – to perspektywa krótkoterminowa. Błędem jest również traktowanie go wyłącznie jako problemu prawnego – bez równoległych działań technicznych szkoda rośnie szybciej niż postępowania sądowe mogą ją zatrzymać.
Podsumowanie: kiedy włączyć prawnika?
W sprawach dotyczących Negative SEO interwencji prawnej wymagają: gwałtowny przyrost toksycznych linków zbieżny ze spadkiem pozycji, pojawienie się duplikatów unikalnych treści firmy na wielu innych stronach, nieuzasadnione zgłoszenia DMCA skierowane przeciwko firmie, ślady włamań i modyfikacji kodu strony, skoordynowane zachowania (atak wieloaspektowy – kilka wektorów jednocześnie – rzadko jest przypadkiem), istnienie bezpośredniego konkurenta z motywem i możliwościami. W każdej z tych sytuacji szybka eskalacja decyduje o możliwości pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności i odzyskania poniesionych strat.
Zespół kancelarii Kopeć & Zaborowski prowadzi sprawy dotyczące Negative SEO, ataków na widoczność firmy w wyszukiwarce oraz szkód wynikłych z nieuczciwej konkurencji w obszarze marketingu cyfrowego – we współpracy z wyspecjalizowanymi firmami forensic IT. o ile Twoja firma doświadcza gwałtownego spadku pozycji bez biznesowego wyjaśnienia i masz podstawy przypuszczać, iż to celowe działanie konkurencji, zapraszamy do kontaktu. Pozostałe poradniki z obszaru nieuczciwej konkurencji znajdziesz w sekcji Porady eksperta.
FAQ: negative SEO – najczęstsze pytania
1. Czy Negative SEO faktycznie może zniszczyć pozycję strony w Google?
Tak, choć skala zjawiska zmienia się w czasie. Google od lat twierdzi, iż algorytm coraz lepiej ignoruje niskiej jakości linki przychodzące. W praktyce jednak masowe, skoordynowane ataki przez cały czas potrafią wpływać na pozycje – zwłaszcza dla mniejszych stron z ograniczoną bazą autorytetu. W sprawach udokumentowanych w polskim rynku obserwowano spadki o 50-80 pozycji w krótkim czasie w wyniku ataków toksycznymi linkami. Dla firm z silną bazą naturalnych linków skala skutków bywa mniejsza – ale rzadko jest zerowa.
2. Jak długo trwa wdrożenie disavow w Google?
Samo złożenie disavow w Google Search Console jest natychmiastowe, ale Google potrzebuje czasu w przetworzenie pliku i uwzględnienie go w ocenie profilu linkowego. W praktyce zmiany w pozycjach po złożeniu disavow pojawiają się zwykle po 4-12 tygodniach. Dla najbardziej toksycznych linków, które wywołały ręczną karę Google, dodatkowo trzeba zgłosić wniosek o ponowne rozpatrzenie (reconsideration request) – po jego pozytywnym rozpatrzeniu pozycje wracają zwykle w ciągu kilku tygodni.
3. Czy fałszywe zgłoszenie DMCA to tylko problem techniczny, czy również prawny?
Obie sprawy równocześnie. Od strony technicznej – fałszywe zgłoszenie DMCA może doprowadzić do usunięcia strony z indeksu Google do momentu rozstrzygnięcia; trzeba złożyć kontrzgłoszenie (counter notice) i dostarczyć dowody własnego autorstwa treści. Od strony prawnej – złożenie świadomie fałszywego zgłoszenia DMCA stanowi naruszenie prawa, w polskim systemie prawnym podlegające ochronie z art. 14 ZNKU [1] (rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości o przedsiębiorcy) oraz może stanowić zniesławienie (art. 212 Kodeksu karnego [3]). W sprawach udokumentowanych można dochodzić odszkodowania za szkodę wynikłą z nieuzasadnionego usunięcia strony z indeksu.
4. Jak ustalić, kto stoi za atakiem Negative SEO?
Identyfikacja sprawcy jest trudna, ale możliwa. Standardowe narzędzia: analiza metadanych linków (wspólne adresy IP, hostingi, narzędzia masowej publikacji), analiza wzorców ataku w porównaniu do dokumentowanych praktyk agencji Negative SEO, analiza biznesowa (kto odnosi korzyść z ataku – zwykle bezpośredni konkurent rynkowy), żądania ujawnienia danych kierowane do operatorów hostingowych (za pośrednictwem sądu lub prokuratury), analiza forensic IT. W większości udokumentowanych spraw sprawcy identyfikowani są w połączeniu kilku źródeł – żadne pojedyncze nie dałoby jednoznacznego dowodu, ale łączny obraz bywa przekonujący.
5. Czy Google pomoże w walce z Negative SEO?
W ograniczonym zakresie. Google oferuje narzędzia samoobsługowe: Disavow Links, zgłoszenia spamu, zgłoszenia DMCA, wnioski o ponowne rozpatrzenie. W sprawach o dużej skali Google może zainicjować własne postępowanie, ale rzadko udziela bezpośredniej pomocy pojedynczym stronom. Google nie udostępnia również danych o tożsamości podmiotów składających fałszywe zgłoszenia DMCA przeciwko innym – dostęp do takich danych można uzyskać wyłącznie w drodze sądowej. Dlatego w sprawach o znaczącej skali kluczowa jest droga prawna, a nie oczekiwanie na interwencję Google.
6. Ile kosztuje kompleksowa obrona przed Negative SEO?
Zależy od skali ataku. Audyt SEO – od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Działania disavow i oczyszczania – zwykle miesięczna usługa agencji SEO na poziomie kilku-kilkunastu tysięcy. Forensic IT identyfikujące sprawcę – od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy. Postępowanie sądowe – zależnie od złożoności, od kilkudziesięciu tysięcy do kilkuset tysięcy złotych (z szansą odzyskania w razie wygranej). Łącznie obrona w poważniejszej sprawie kosztuje 100-500 tysięcy złotych. Dla firm, w których SEO generuje znaczącą część przychodów, jest to jednak kwota wielokrotnie niższa od potencjalnych strat wynikłych z długotrwałego ataku bez interwencji.
Bibliografia
[1] Ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. 2022 poz. 1233), art. 3, 14, 18. [2] Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. 2024 poz. 1061), art. 415, 422. [3] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (t.j. Dz.U. 2024 poz. 17 ze zm.), art. 212, 267, 268, 287. [4] Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. 2024 poz. 1568), art. 248, 730-757.Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej; w sprawach dotyczących Negative SEO, ataków na widoczność strony w Google oraz strategii procesowej warto skonsultować stan faktyczny przez https://www.kkz.com.pl/.
Autor: adw. Maciej Zaborowski, Partner Zarządzający
E-mail: [email protected]
tel.: +48 22 501 56 10








