Gwałtowny wzrost popularności azjatyckich marek samochodów w Europie wiązał się dotąd z licznymi obawami branży motoryzacyjnej i samych kierowców. Część ekspertów otwarcie sugerowała, iż chińscy producenci mogą potraktować polski rynek eksperymentalnie i w przypadku zakłóceń geopolitycznych lub braku oczekiwanych zysków nagle zniknąć z kraju, pozostawiając właścicieli aut bez dostępu do serwisu i części zamiennych. Odpowiedzią na te obawy jest najnowsza, bezpośrednia inwestycja światowego lidera aut elektrycznych.