W sporze o ograniczenie sprzedaży i wprowadzenie konsekwentnego zakazu reklamy alkoholu jak bumerang powraca argument: budżetu nie stać na mniejsze wpływy z akcyzy. Przy obecnym stanie finansów publicznych brzmi on całkiem poważnie. Dopiero po zestawieniu dochodów z kosztami liberalnej polityki alkoholowej państwa widać, jak niepełny jest ten rachunek.