Pięć prób, 160 kilometrów i ponad 54 godziny w wodzie. Bartłomiej Kubkowski zrobił to, czego nie dokonał nikt wcześniej

4 godzin temu
Zdjęcie: Kubkowski


Przez ponad dwie doby nie miał miejsca na sen ani prawdziwy odpoczynek. Była zimna woda, zmęczenie, kryzys tuż przed metą i wspomnienie porażki sprzed roku, gdy do brzegu zabrakło zaledwie 11 kilometrów. Tym razem Bartłomiej „Foka” Kubkowski dopłynął do końca. Ze szwedzkiej Kåsebergi do Dziwnowa pokonał około 160 kilometrów, zostając pierwszym człowiekiem, który przepłynął wpław Bałtyk na tej trasie.

Ponad dwie doby w wodzie

Kubkowski rozpoczął przeprawę 31 lipca w szwedzkiej Kåseberdze. Do polskiego brzegu dotarł po ponad 54 godzinach, pokonując około 160 kilometrów. W trakcie całego wyzwania nie mógł spać ani dotknąć łodzi asekuracyjnej. Jedzenie i napoje otrzymywał z pokładu jednostki towarzyszącej – były mu przekazywane na specjalnym kiju.

Wymagający dystans oznaczał nie tylko walkę z zimną i zmienną wodą. Z każdą godziną coraz większym przeciwnikiem stawało się zmęczenie. O powodzeniu próby decydowały również warunki na morzu oraz decyzje zespołu, który przez cały czas wspierał pływaka.

Sam Kubkowski przed startem podkreślał, iż przygotowania do przeprawy zajęły mu pięć lat.

– „Poświęciłem temu projektowi ostatnie 5 lat swojego życia i zrobię wszystko, żeby stanąć na drugim brzegu. Bałtyk nie wybacza błędów. Jest zimny, nieprzewidywalny i zmienny. To nie jest zwykłe pływanie. To kilkudniowa walka z własnymi ograniczeniami, zmęczeniem i samotnością” – zapowiadał „Foka”.

Ostatnie 1500 metrów

Najpoważniejszy kryzys przyszedł wtedy, gdy meta była już bardzo blisko. Do brzegu pozostawało niespełna 1500 metrów, jednak Kubkowski na chwilę zatrzymał się w wodzie. Pytał ekipę, ile jeszcze zostało. Nie widział plaży, dlatego członkowie zespołu próbowali dodać mu sił. „Są tam ludzie, tłum ludzi. Widać ich już” – usłyszał wtedy.

To wystarczyło, by ruszył. Niedługo później wyszedł z wody na plaży w Dziwnowie. Po zakończeniu przeprawy został przewieziony do szpitala na badania.

Piąta próba

Tegoroczny sukces był efektem kilku lat prób. W 2025 roku Kubkowski przepłynął 159 kilometrów i spędził w wodzie ponad 52 godziny. Do mety zabrakło mu wtedy zaledwie 11 kilometrów. Rok wcześniej zakończył próbę po 71,6 kilometra, w 2023 roku pokonał 116,8 kilometra, a w 2022 roku – 115 kilometrów.

Piąte podejście okazało się przełomowe. Kubkowski nie tylko osiągnął cel sportowy, ale zrobił to również z myślą o innych.

Rekord dla podopiecznych fundacji

Przeprawa była częścią akcji na rzecz Fundacji Cancer Fighters. Tuż przed finiszem zbiórka przekroczyła 560 tys. zł. Te pieniądze mają wesprzeć dorosłych podopiecznych organizacji.

– „Całe moje przedsięwzięcie dedykuję Wojownikom z Fundacji Cancer Fighters. To dla tych, którzy walczą każdego dnia z nierówną chorobą” – mówił pływak.

Po jego sukcesie fundacja podziękowała wszystkim, którzy wsparli akcję.

– „Od dzisiaj mówimy: do pięciu razy sztuka! Bartłomieju Kubkowski jesteś wielki! Napisałeś swoją historię, która zapamiętamy na zawsze!” – napisali na platformach społecznościowych jej przedstawiciele.

O historycznym finiszu przypomina teraz również pamiątkowa tablica ustawiona na plaży w Dziwnowie. Najważniejszy pozostaje jednak sam wyczyn: około 160 kilometrów, ponad 54 godziny w wodzie i pięć prób potrzebnych, by dotrzeć na drugi brzeg Bałtyku.

Fot. Fundacja Cancer Fighters

Idź do oryginalnego materiału