Rekordowo niski poziom Renu. Coraz płytsza rzeka uderza w transport, przemysł i turystykę

4 dni temu
Zdjęcie: Ren


Ren walczy z rekordowo niskim stanem wody. Ograniczenia w żegludze podnoszą koszty przewozu towarów, utrudniają dostawy surowców i paliw oraz odbijają się na turystyce. Eksperci ostrzegają, iż jeżeli pogoda utrzyma się w kolejnych dniach, problemy mogą się pogłębić.

Mniejsze ładunki, większe koszty

Ren jest istotną drogą wodną Europy i istotnym szlakiem transportowym dla niemieckiej gospodarki. Każdego roku przewożone są nim miliony ton surowców, paliw oraz produktów przemysłowych, które trafiają do zakładów produkcyjnych i portów. Gdy poziom wody spada, możliwości transportowe maleją, a przedsiębiorstwa muszą liczyć się z wyższymi kosztami i opóźnieniami w dostawach.

Na początku sierpnia w wielu miejscach w zachodniej części Niemiec odnotowano najniższe poziomy wody w historii . W Kolonii wodowskaz pokazał około 66-67 centymetrów, czyli mniej niż podczas dotychczasowego rekordu z 2018 roku. Rekordowo niskie wartości odnotowano także w Düsseldorfie, Duisburgu czy Wesel.

Choć ruch na Renie nie został całkowicie wstrzymany, statki nie mogą wykorzystywać pełnej ładowności. W wielu przypadkach jednostki przewożą jedynie część standardowego ładunku, aby bezpiecznie pokonać płytsze odcinki rzeki. To oznacza konieczność realizacji większej liczby rejsów, wydłużenie czasu transportu i wzrost kosztów przewozu.

Logistyka w poszukiwaniu alternatywy

Skutki niskiego poziomu wody odczuwają przede wszystkim przedsiębiorstwa, które wykorzystują transport śródlądowy do przewozu surowców i produktów masowych. Część ładunków przenoszona jest na transport drogowy i kolejowy, jednak możliwości takich rozwiązań są ograniczone.

„Transport towarowy na Renie już teraz silnie odczuwa skutki obniżających się stanów wody” – ostrzegł Thilo Schaefer z Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW). Mniejsza ilość ładunku przewożonego przez statki śródlądowe „podnosi koszty transportu i zwiększa obciążenie transportu drogowego i kolejowego, które pełnią funkcję alternatywnych tras przewozu” – powiedział gazecie „Rheinische Post”.

Jak dodał, całkowite zatrzymanie żeglugi wymagałoby około 3000 dodatkowych autocystern dziennie. w tej chwili nie ma dostępnych mocy przewozowych na taką skalę.

Konsekwencje mogą odczuć również odbiorcy paliw. Ren jest jednym z głównych szlaków wykorzystywanych do transportu produktów naftowych do zachodnich Niemiec. Mniejsza przepustowość rzeki zwiększa ryzyko opóźnień w dostawach oraz dalszego wzrostu kosztów logistycznych.

Problemy wykraczają poza transport

Susza wpływa też na branżę turystyczną. Niektóre rejsy pasażerskie zostały odwołane, a część statków nie może zawijać do wybranych przystani. W wielu miejscach spada zainteresowanie wynajmem łodzi i skuterów wodnych, a lokalnie zawieszono funkcjonowanie przepraw promowych.

Wyjątkowo niski poziom wody odsłania przedmioty zalegające od dziesięcioleci na dnie rzeki. W kilku miejscach odnaleziono niewybuchy i amunicję z okresu II wojny światowej. Służby zabezpieczają niebezpieczne znaleziska i apelują o zachowanie ostrożności.

Wyzwanie dla niemieckiej gospodarki

Obecna sytuacja pokazuje, iż niski poziom wody w Renie nie jest już wyłącznie problemem żeglugi śródlądowej. Coraz częściej staje się wyzwaniem dla całej gospodarki – od transportu i przemysłu po sektor energetyczny i turystykę. jeżeli podobne okresy suszy będą powtarzać się częściej, presja na modernizację niemieckich dróg wodnych będzie tylko rosła.

Fot. Bundesanstalt für Wasserbau

Idź do oryginalnego materiału