Polacy pozwalają okradać się z danych. Te statystyki są bezlitosne

7 godzin temu

Prawo teoretycznie chroni naszą prywatność, ale codzienne nawyki Polaków skutecznie tę ochronę podważają. Z nowych danych wynika, iż wciąż zbyt lekko podchodzimy do bezpieczeństwa swoich urządzeń i danych osobowych – a skutki bywają kosztowne. Już ponad jedna czwarta Polaków doświadczyła naruszenia prywatności.

Prawo swoje, praktyka swoje. O prywatności przypominamy sobie za późno

28 stycznia obchodzimy Dzień Ochrony Danych Osobowych, czyli rocznicę podpisania pierwszego międzynarodowego aktu prawnego chroniącego prywatność w erze cyfrowej. Problem w tym, iż choćby najlepsze regulacje nie pomogą, jeżeli użytkownicy sami nie dbają o swoje cyberbezpieczeństwo.

Z badania Huawei CBG Polska wynika, iż po zakupie telefona, tabletu czy laptopa tylko 18% Polaków zawsze konfiguruje ustawienia prywatności. Kolejne 33% robi to rzadko, a 9% nie robi tego wcale. Co piąta osoba zabezpiecza urządzenie dopiero wtedy, gdy uzna, iż przechowuje na nim ważne dane. To myślenie jest jednym z głównych powodów, dla których aż 28% badanych ma już za sobą realne naruszenie prywatności.

Urządzenia pełne wrażliwych danych. Zabezpieczenia? Wybiórcze

Smartfony i laptopy stały się dziś cyfrowymi sejfami. Przechowujemy w nich dane logowania, informacje finansowe, historię lokalizacji, zdjęcia i prywatne rozmowy. Mimo to ochrona bywa powierzchowna. Owszem, 59% Polaków korzysta z silnego hasła, PIN-u lub biometrii, ale jednocześnie wiele osób traktuje zabezpieczenia wybiórczo.

Grafika: Huawei

Na tle reszty społeczeństwa najlepiej wypada generacja Z, czyli urodzeni w przedziale od 1995 do 2012 roku. Aż 71% jej przedstawicieli korzysta z mocnych haseł, kodów lub biometrii, takich jak odcisk palca czy rozpoznawanie twarzy. Starsze grupy wiekowe wciąż mają tu sporo do nadrobienia.

Jak podkreśla dr Paweł Stobiecki, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, cyberprzestępcy nie wybierają ofiar według marki urządzenia czy systemu, ale łatwości ataku. Nieuaktualnione systemy, brak ochrony i słabe nawyki bezpieczeństwa to dla hakerów zaproszenie.

Dane w zamian za wygodę. Sprzedajemy prywatność z przyzwyczajenia

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące udostępniania informacji osobowych. Ponad połowa Polaków (53%) przyznaje, iż oddaje swoje dane w zamian za darmowe usługi, aplikacje lub różnego rodzaju gratisy. Często robimy to pod pewnymi warunkami, ale w praktyce granica ostrożności bywa bardzo płynna.

Największą rozwagę zachowują tzw. silversi (osoby po 50. roku życia). Aż 55% z nich nigdy nie udostępnia danych w zamian za korzyści. Reszta społeczeństwa coraz częściej traktuje dane jak walutę, nie zawsze zdając sobie sprawę z realnej ceny.

„Przyzwyczailiśmy się do myśli, iż nasze dane są zawsze „w grze”. Klikamy „Akceptuję”, byle nie stracić dostępu do usługi – choćby jeżeli polityka prywatności zawiera błędy lub nielogiczne zapisy” – zwraca uwagę dr Paweł Stobiecki. To otwiera firmom drogę do coraz bardziej inwazyjnych praktyk.

Grafika: Huawei

Usługi online i szerokie uprawnienia. Kontrola często jest iluzją

Korzystając z aplikacji i usług online, regularnie zgadzamy się na dostęp do danych. Choć wielu użytkowników deklaruje ostrożność, 9% Polaków przyznaje, iż udostępnia dane bez pełnej kontroli nad ich wykorzystaniem. Co czwarty robi to tylko wtedy, gdy ufa danej usłudze, a kilka mniej osób dokładnie analizuje cel i zakres zbierania informacji.

Zaufanie często niestety zastępuje realną weryfikację. Szerokie uprawnienia aplikacji, dostęp do kontaktów czy lokalizacji stały się dla wielu czymś normalnym.

Skutki takiego podejścia są widoczne w statystykach. Najczęściej doświadczamy spamu e-mailowego (44%) i SMS-owego (38%), phishingu (35%) oraz przejęć kont w mediach społecznościowych (25%). Co piąta osoba dowiaduje się o naruszeniu prywatności dopiero po utracie pieniędzy lub dostępu do konta.

Po fakcie większość reaguje: 64% zmienia hasła, 37% kontaktuje się z firmą, a 31% usuwa konto. Jednocześnie tylko 23% korzysta z narzędzi monitorujących bezpieczeństwo danych, które mogłyby ostrzec wcześniej. To pokazuje jedno – wciąż działamy reaktywnie.

Prewencja zamiast gaszenia pożaru

Dane są bezlitosne: Polacy przez cały czas zbyt łatwo oddają kontrolę nad swoją prywatnością. Dopiero realne straty skłaniają nas do działania, choć wiele problemów dałoby się uniknąć dzięki prostym nawykom – aktualizacjom systemu, silnym hasłom, weryfikacji uprawnień aplikacji.

Prawo może stworzyć ramy, ale to codzienne decyzje użytkowników decydują o tym, czy dane osobowe są chronione. A z tym, jak pokazują liczby, wciąż mamy poważny problem…

Chcesz, żeby Twój telefon był bezpieczniejszy? Tricki, które warto znać

Źródło: Huawei

ciekawostkiHuawei
Idź do oryginalnego materiału