Pozew z art. 299 KSH – jak skutecznie bronić członka zarządu?

6 dni temu

Stan prawny: 25 marca 2026 r.

Sprawy z art. 299 Kodeksu spółek handlowych należą do najbardziej wymagających procesów gospodarczych. Z punktu widzenia wierzyciela przepis ten jest silnym narzędziem dochodzenia należności wtedy, gdy egzekucja przeciwko spółce z ograniczoną odpowiedzialnością okazuje się bezskuteczna. Z punktu widzenia członka zarządu jest natomiast jednym z najpoważniejszych osobistych ryzyk menedżerskich, bo otwiera drogę do sięgnięcia po majątek prywatny.

Najważniejsze wnioski

  • pozew z art. 299 KSH nie oznacza automatycznej przegranej członka zarządu,
  • obrona powinna zaczynać się od badania przesłanek po stronie powoda,
  • dopiero w drugim kroku należy budować egzonerację z art. 299 § 2 KSH,
  • kluczowe znaczenie mają: bezskuteczność egzekucji, „właściwy czas”, brak szkody oraz aktualny stan sprawy na dzień zamknięcia rozprawy,
  • w części spraw istotne znaczenie ma także wyrok TK P 5/19 dotyczący byłych członków zarządu.

Spis treści

  1. Art. 299 KSH nie tworzy odpowiedzialności absolutnej
  2. Pierwsza linia obrony: rozbić przesłanki po stronie powoda
  3. Druga linia obrony: egzoneracja z art. 299 § 2 KSH
  4. TK P 5/19: punkt zwrotny dla byłych członków zarządu
  5. Przedawnienie roszczeń z art. 299 KSH
  6. Jakie dowody naprawdę wygrywają sprawy z art. 299 KSH
  7. Najczęstsze błędy pozwanych członków zarządu
  8. Jak ograniczać ryzyko jeszcze przed pozwem
  9. FAQ: najczęstsze pytania o art. 299 KSH
  10. Podsumowanie

Art. 299 KSH nie tworzy odpowiedzialności absolutnej

W praktyce obrotu gospodarczego wokół art. 299 KSH narosło wiele uproszczeń. Najbardziej niebezpieczne z nich sprowadza się do przekonania, iż o ile spółka z o.o. nie zapłaciła długu, a egzekucja przeciwko niej zakończyła się niepowodzeniem, to członek zarządu adekwatnie nie ma już realnej przestrzeni do obrony. Takie podejście jest błędne. Odpowiedzialność z art. 299 KSH ma charakter surowy, ale nie ma charakteru absolutnego. To przez cały czas odpowiedzialność oparta na określonych przesłankach, które wierzyciel musi wykazać, a pozwany może skutecznie kwestionować.

Z perspektywy praktyki procesowej ma to znaczenie fundamentalne. Dobrze prowadzona obrona nie polega na ogólnym tłumaczeniu, iż spółka znalazła się w trudnej sytuacji, a zarząd działał w dobrej wierze. Takie argumenty bez odpowiedniej struktury dowodowej zwykle okazują się niewystarczające. najważniejsze jest przejęcie kontroli nad logiką całego sporu i uporządkowanie obrony według prawidłowej kolejności: najpierw trzeba badać, czy powód w ogóle wykazał podstawy roszczenia, a dopiero później, czy pozwany może uwolnić się od odpowiedzialności na podstawie przesłanek egzoneracyjnych.

To właśnie odróżnia obronę improwizowaną od obrony procesowo dojrzałej. Art. 299 KSH nie służy do automatycznego przenoszenia każdego długu spółki na członków zarządu. Służy ochronie wierzyciela w określonych warunkach ustawowych. A skoro tak, to każde z tych warunków powinno być przedmiotem szczegółowej analizy już od pierwszej odpowiedzi na pozew.

W sprawach z art. 299 KSH nie wygrywa ten, kto przedstawia najbardziej emocjonalną narrację, ale ten, kto najlepiej porządkuje przesłanki odpowiedzialności i potrafi udowodnić własną oś czasu.

Pierwsza linia obrony: rozbić przesłanki po stronie powoda

Najczęściej popełnianym błędem w sprawach z art. 299 KSH jest zbyt wczesne przejście do obrony egzoneracyjnej. Pozwany od razu tłumaczy, dlaczego nie ponosi winy, dlaczego sytuacja finansowa spółki była skomplikowana albo dlaczego działania naprawcze były racjonalne. Tymczasem w wielu sprawach dużo ważniejsze okazuje się wcześniejsze pytanie: czy wierzyciel w ogóle udowodnił przesłanki odpowiedzialności z art. 299 § 1 KSH?

Z praktycznego punktu widzenia oznacza to konieczność szczegółowego sprawdzenia czterech zagadnień: po pierwsze, czy istnieje adekwatnie wykazane zobowiązanie spółki; po drugie, czy powód dysponuje odpowiednim tytułem przeciwko spółce; po trzecie, czy egzekucja była rzeczywiście bezskuteczna; po czwarte, czy pozwany w ogóle może odpowiadać za dane zobowiązanie ze względu na moment pełnienia funkcji w zarządzie.

Czy wierzyciel ma adekwatny tytuł przeciwko spółce

W praktyce to właśnie ten element bywa niekiedy traktowany zbyt mechanicznie. Wierzyciel zakłada, iż skoro ma niezaspokojoną należność wobec spółki, to droga do pozwu przeciwko członkowi zarządu stoi już otworem. Tymczasem w wielu stanach faktycznych trzeba bardzo dokładnie zbadać, czy podstawa roszczenia została należycie wykazana, czy tytuł przeciwko spółce jest adekwatny do dochodzonego roszczenia oraz czy nie zachodzą wyjątki, które osłabiają konstrukcję powództwa.

Jest to szczególnie istotne w sprawach, w których spółka była w likwidacji, przeszła istotne przekształcenia właścicielskie, została wykreślona z rejestru albo przeciwko spółce zapadło rozstrzygnięcie już po zmianie składu zarządu. W takich sprawach pozew z art. 299 KSH powinien być analizowany bardzo precyzyjnie, bo zdarza się, iż wierzyciel próbuje w praktyce ominąć etap rzetelnego wykazania własnej wierzytelności względem samej spółki.

Czy egzekucja była rzeczywiście bezskuteczna

Sama wzmianka o bezskutecznej egzekucji nie wystarcza jeszcze do zamknięcia dyskusji. Oczywiście w praktyce komornicze postanowienie o umorzeniu egzekucji bywa dla powoda silnym dowodem, ale nie oznacza to, iż pozwany nie może tej przesłanki podważać. najważniejsze znaczenie ma bowiem rzeczywisty stan majątkowy spółki oraz odpowiedź na pytanie, czy wierzyciel rzeczywiście utracił możliwość zaspokojenia swojej należności z majątku spółki.

Obrona powinna więc obejmować analizę, czy w chwili wszczynania procesu albo w toku jego trwania spółka nie posiadała jednak majątku, wierzytelności, roszczeń wobec kontrahentów, środków z innych postępowań, nadwyżek z rozliczeń albo innych aktywów, z których wierzyciel mógł zostać zaspokojony. Niejedna sprawa z art. 299 KSH przegrywana jest nie dlatego, iż obrona była materialnie słaba, ale dlatego, iż nie została w porę oparta na aktualnych danych dotyczących majątku spółki.

Znaczenie chwili zamknięcia rozprawy

W sprawach z art. 299 KSH nie wolno analizować sytuacji wyłącznie historycznie, tak jak wyglądała ona w dacie wniesienia pozwu. Z perspektywy procesowej ogromne znaczenie ma to, jaki jest stan rzeczy w chwili zamknięcia rozprawy. o ile w toku postępowania spółka odzyskała aktywa, uzyskała środki z innego postępowania, wygrała istotny spór albo pojawiło się realne źródło zaspokojenia wierzyciela, to argument o bezskuteczności egzekucji może się osłabić lub całkowicie upaść.

To właśnie dlatego profesjonalna obrona w sprawach z art. 299 KSH nie kończy się na analizie dokumentów dołączonych do pozwu. Wymaga aktywnego monitorowania sytuacji spółki aż do końca procesu. Dla wielu pozwanych jest to zaskakujące, bo zakładają, iż liczy się wyłącznie stan z przeszłości. Tymczasem skuteczna obrona wymaga pracy na tym, co dzieje się również „tu i teraz”.

Czy pozwany w ogóle odpowiada za dane zobowiązanie

Sprawy z art. 299 KSH często wymagają rozdzielenia kilku momentów w czasie: zawarcia umowy, powstania stosunku podstawowego, wymagalności świadczenia, wszczęcia postępowania przeciwko spółce i okresu pełnienia funkcji przez konkretnego członka zarządu. Wierzyciele i pozwani nieraz mieszają te daty, a to prowadzi do uproszczeń, które mogą zaważyć na wyniku sporu.

Zdarza się przecież, iż dana osoba zasiadała w zarządzie w chwili zawarcia umowy, ale nie pełniła już funkcji, gdy spółka popadła w stan niewypłacalności. Bywa też odwrotnie: ktoś wszedł do zarządu już w sytuacji kryzysowej i musi bronić się przed zarzutem, iż nie zareagował wystarczająco szybko. W takich sprawach sama data wpisu albo wykreślenia z KRS nie rozwiązuje wszystkiego, ale stanowi absolutnie podstawowy punkt wyjścia dla każdej obrony.

Druga linia obrony: egzoneracja z art. 299 § 2 KSH

Dopiero gdy wierzyciel wykaże przesłanki odpowiedzialności z art. 299 § 1 KSH, ciężar procesu przesuwa się na warstwę egzoneracyjną. Aktualne brzmienie art. 299 § 2 KSH przewiduje kilka podstawowych dróg obrony. Członek zarządu może uwolnić się od odpowiedzialności, o ile wykaże, iż we adekwatnym czasie zgłoszono wniosek o ogłoszenie upadłości, albo iż we adekwatnym czasie doszło do otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego lub zatwierdzenia układu. Może też bronić się przez wykazanie braku winy albo braku szkody po stronie wierzyciela.

Dla wielu pozwanych najważniejsze jest to, iż te przesłanki nie są jedynie teoretyczne. W dobrze udokumentowanej sprawie mogą realnie prowadzić do oddalenia powództwa. Warunek jest jeden: nie wolno traktować ich ogólnikowo. Każda z tych linii obrony wymaga osobnej logiki, osobnej konstrukcji dowodowej i często osobnej osi czasu.

„Właściwy czas” to najważniejsze pole bitwy

Najwięcej sporów koncentruje się zwykle wokół pytania, kiedy dokładnie pojawił się stan niewypłacalności i czy zarząd zareagował we adekwatnym czasie. To właśnie tutaj ścierają się prawo spółek, prawo upadłościowe, praktyka zarządcza oraz rachunkowość. W dobrze prowadzonej sprawie nie wystarczy powiedzieć, iż problemy były chwilowe, albo iż spółka liczyła na szybkie odbicie. Sąd oczekuje konkretów.

Takimi konkretami są przede wszystkim: raporty płynnościowe, zestawienia wymagalnych zobowiązań, wiekowanie należności, miesięczne bilanse, przepływy pieniężne, notatki zarządcze, uchwały, korespondencja z księgowością i doradcami, dokumenty z rozmów inwestorskich oraz zapisy dotyczące prób restrukturyzacji. To właśnie te materiały pozwalają odpowiedzieć na pytanie, czy trudności miały charakter przejściowy, czy już trwały i kwalifikowany.

Z doświadczenia procesowego wynika, iż w sprawach z art. 299 KSH sąd dużo lepiej ocenia taką obronę, która pokazuje logikę działania zarządu krok po kroku, niż obronę zbudowaną na ogólnym twierdzeniu, iż „zarząd robił, co mógł”. Profesjonalna obrona musi być konkretna, datowana i dokumentowana.

Restrukturyzacja jako realna forma obrony

W aktualnym stanie prawnym restrukturyzacja nie jest dodatkiem do art. 299 KSH, ale jedną z ustawowo przewidzianych dróg obrony. To bardzo ważne, ponieważ w wielu realiach biznesowych racjonalna reakcja na kryzys nie polega na natychmiastowym zwijaniu przedsiębiorstwa, ale na próbie jego uporządkowania i uratowania. Z perspektywy członków zarządu oznacza to, iż odpowiednio wczesna i prawidłowo przeprowadzona restrukturyzacja może stać się istotnym elementem obrony.

Trzeba jednak zachować ostrożność. Samo deklarowanie, iż spółka „rozważała restrukturyzację”, zwykle nie daje wystarczającej ochrony. najważniejsze jest wykazanie konkretnego skutku prawnego we adekwatnym czasie. Innymi słowy, w procesie nie wygrywa argument o planowanej restrukturyzacji, ale argument o restrukturyzacji rzeczywiście podjętej i procesowo doniosłej.

Brak winy: obrona możliwa, ale interpretowana rygorystycznie

W praktyce wielu pozwanych intuicyjnie sięga po argument, iż nie zajmowali się finansami spółki, byli marginalizowani przez innych członków zarządu albo nie mieli pełnej wiedzy o skali problemów. Takie twierdzenia bywają zrozumiałe z ludzkiego punktu widzenia, ale procesowo rzadko okazują się wystarczające. Brak winy w rozumieniu art. 299 KSH jest interpretowany restrykcyjnie.

Oznacza to, iż pozwany powinien wykazać realną, obiektywną przeszkodę uniemożliwiającą mu podjęcie adekwatnego działania. Sam zły podział obowiązków w zarządzie albo wewnętrzny chaos organizacyjny zwykle nie wystarczają. jeżeli jednak dana osoba była faktycznie pozbawiona dostępu do informacji, chorowała, została odcięta od prowadzenia spraw spółki albo pełniła funkcję bardzo krótko w warunkach obiektywnej dezorganizacji, obrona oparta na braku winy może stać się istotna. Warunkiem jest jednak zawsze bardzo staranna dokumentacja.

Brak szkody: jedna z najbardziej niedocenianych linii obrony

W praktyce sądowej stosunkowo rzadko dostrzega się od razu potencjał obrony opartej na braku szkody. Tymczasem bywa to jedna z najciekawszych i najbardziej efektywnych strategii. Jej sens sprowadza się do pytania, czy wierzyciel uzyskałby większe zaspokojenie, gdyby zarząd zareagował wcześniej w sposób przewidziany ustawą.

Innymi słowy, nie zawsze wystarczy powiedzieć, iż wierzyciel nie otrzymał pieniędzy. Trzeba jeszcze zbadać, czy terminowe zgłoszenie upadłości albo odpowiednio wczesne otwarcie restrukturyzacji mogłoby realnie zwiększyć stopień jego zaspokojenia. o ile odpowiedź brzmi przecząco, linia obrony oparta na braku szkody może okazać się bardzo silna.

Tego rodzaju obrona wymaga jednak zwykle zaawansowanej pracy na danych finansowych. Często wiąże się także z koniecznością odtworzenia hipotetycznego przebiegu zdarzeń: jaki był majątek spółki we właściwym czasie, jakie były jej zobowiązania, jaka byłaby kolejność zaspokojenia wierzycieli i czy powód rzeczywiście uzyskałby cokolwiek więcej. To obrona ambitna, ale właśnie dlatego w rękach doświadczonego pełnomocnika bywa bardzo skuteczna.

TK P 5/19: punkt zwrotny dla byłych członków zarządu

W ostatnich latach szczególnego znaczenia nabrał wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie P 5/19. Dla praktyki obrony oznacza on istotne wzmocnienie pozycji byłych członków zarządu w tych sprawach, w których postępowanie przeciwko spółce zostało wszczęte już po utracie przez nich statusu członka zarządu.

Znaczenie tego rozstrzygnięcia polega przede wszystkim na tym, iż w określonych stanach faktycznych były członek zarządu może dziś skuteczniej kwestionować samą podstawę wierzytelności stwierdzonej orzeczeniem przeciwko spółce. To bardzo ważne w sprawach historycznych, gdzie po latach próbuje się dochodzić zapłaty od osób już dawno niezwiązanych ze spółką. W takich sprawach nie można automatycznie zakładać, iż prawomocny wyrok przeciwko spółce bezwzględnie zamyka drogę do merytorycznej obrony byłego członka zarządu.

Oczywiście znaczenie wyroku TK P 5/19 nie jest nieograniczone. Nie usuwa on art. 299 KSH z systemu prawa i nie zmienia każdej sprawy w pełne ponowne badanie całego stosunku podstawowego. Ale w określonych konfiguracjach procesowych daje byłym członkom zarządu dużo silniejsze narzędzia obrony niż jeszcze kilka lat temu. To właśnie dlatego w każdej sprawie trzeba precyzyjnie ustalać nie tylko skład zarządu, ale również moment wszczęcia postępowania przeciwko spółce.

Przedawnienie roszczeń z art. 299 KSH

Przedawnienie bywa traktowane jako zarzut techniczny, ale w sprawach z art. 299 KSH potrafi mieć bardzo duże znaczenie praktyczne. Wierzyciele często koncentrują się na podstawowym celu, jakim jest odzyskanie należności, a analiza chronologii i biegu przedawnienia schodzi na dalszy plan. Z perspektywy obrony jest to błąd, którego nie warto popełniać.

W wielu sprawach dopiero szczegółowe odtworzenie sekwencji zdarzeń pozwala ocenić, kiedy wierzyciel dowiedział się o bezskuteczności egzekucji, kiedy zidentyfikował albo mógł zidentyfikować osoby odpowiedzialne oraz czy w międzyczasie nie doszło do zdarzeń wpływających na bieg przedawnienia. Zdarza się, iż powód przez długi czas dysponował pełną wiedzą, ale z przyczyn taktycznych odkładał wniesienie pozwu. To właśnie wtedy zarzut przedawnienia może zyskać realną skuteczność.

W praktyce nie należy traktować tego zarzutu jako rutynowego dodatku do odpowiedzi na pozew. Trzeba go analizować dokładnie i osadzać w konkretnej osi czasu. W sprawach gospodarczych właśnie szczegóły chronologiczne bardzo często przesądzają o wyniku sporu.

Jakie dowody naprawdę wygrywają sprawy z art. 299 KSH

W sprawach z art. 299 KSH przewagę daje nie tyle liczba dokumentów, ile ich uporządkowanie i funkcja dowodowa. Bardzo często sądy otrzymują obszerne, ale chaotyczne zbiory załączników, z których nie wynika jasno ani sytuacja finansowa spółki, ani tok myślenia zarządu, ani momenty graniczne dla oceny odpowiedzialności. Tymczasem dobra obrona wymaga czegoś odwrotnego: jasnej narracji i dokumentów przypisanych do konkretnych tez.

Najbardziej przydatne okazują się zwykle: uchwały zarządu, protokoły posiedzeń, sprawozdania finansowe, zestawienia należności i zobowiązań, raporty płynnościowe, korespondencja z księgowością i doradcami, notatki z rozmów inwestorskich, dokumenty dotyczące prób pozyskania finansowania, materiały z postępowań egzekucyjnych, a także akta spraw upadłościowych lub restrukturyzacyjnych. Istotne znaczenie mają również dokumenty korporacyjne pozwalające ustalić realny skład zarządu i zakres faktycznego wpływu poszczególnych osób na prowadzenie spraw spółki.

Z perspektywy obrony najważniejsze jest także stworzenie czytelnej osi czasu. Kiedy powstał dług? Kiedy zarząd uzyskał wiedzę o problemach płynnościowych? Kiedy zobowiązania przestały być regulowane w sposób trwały? Kiedy analizowano upadłość, restrukturyzację lub inne działania naprawcze? Kiedy sytuacja uległa definitywnemu pogorszeniu? o ile te pytania nie znajdują wyraźnej odpowiedzi w materiale dowodowym, sąd często buduje własną rekonstrukcję zdarzeń, a to dla pozwanego bywa bardzo ryzykowne.

Najczęstsze błędy pozwanych członków zarządu

Pierwszym błędem jest obrona wyłącznie intuicyjna i emocjonalna. Pozwany jest przekonany, iż skoro działał uczciwie, poświęcał czas na ratowanie spółki i nie chciał nikogo skrzywdzić, to sąd powinien to uwzględnić. Problem polega na tym, iż w procesie z art. 299 KSH takie argumenty bez solidnego materiału dowodowego mają ograniczoną siłę.

Drugim błędem jest pomijanie przesłanek po stronie wierzyciela. Pozwani zbyt gwałtownie przyjmują, iż powód „na pewno ma rację” co do istnienia zobowiązania i bezskuteczności egzekucji. Tymczasem to właśnie na tej warstwie nierzadko udaje się wygrać sprawę jeszcze zanim dojdzie do szczegółowego badania przesłanek egzoneracyjnych.

Trzecim błędem jest niedocenienie wartości dokumentacji. W wielu spółkach decyzje zarządcze zapadają faktycznie, ale nie są dostatecznie protokołowane, nie powstają notatki z analiz, nie archiwizuje się korespondencji ani raportów finansowych. Gdy po dwóch lub trzech latach trzeba odtworzyć tok decyzyjny zarządu, okazuje się, iż rzeczywiste działania nie zostały udokumentowane w sposób pozwalający je udowodnić.

Czwartym błędem jest nieuwzględnianie zmian sytuacji spółki w toku procesu. Pozwani niekiedy zakładają, iż skoro kiedyś egzekucja była bezskuteczna, to tak pozostanie już na zawsze. Tymczasem poprawa sytuacji majątkowej spółki może osłabić albo choćby wyeliminować podstawę odpowiedzialności z art. 299 KSH.

Piątym błędem jest uproszczone rozumienie „właściwego czasu”. W praktyce nie wystarczy powiedzieć ani iż zarząd zadziałał na czas, ani iż czekał zbyt długo. Trzeba wykazać to w sposób precyzyjny, na tle realnych danych finansowych i rzeczywistej sytuacji przedsiębiorstwa.

Jak ograniczać ryzyko jeszcze przed pozwem

Najlepsza obrona przed roszczeniami z art. 299 KSH zaczyna się na długo przed doręczeniem pozwu. W nowoczesnym zarządzaniu spółką nie wystarczy dziś sama kontrola wyniku finansowego. Potrzebny jest również system wczesnego reagowania na ryzyka prawne związane z niewypłacalnością i odpowiedzialnością członków zarządu.

W praktyce oznacza to regularny monitoring płynności, okresowe raportowanie przeterminowanych zobowiązań, analizę struktury zadłużenia, bieżący przegląd zobowiązań publicznoprawnych, protokołowanie najważniejszych decyzji zarządu, szybki kontakt z doradcą restrukturyzacyjnym w sytuacji pogorszenia płynności oraz konsekwentne archiwizowanie materiałów, które w przyszłości mogą stać się dowodami. To nie są formalności „na wszelki wypadek”. To realna warstwa ochronna dla członków zarządu.

W dobrze zorganizowanej spółce powinny istnieć wręcz procedury „anty-299”: określone progi alarmowe, zasady raportowania, tryb zwoływania posiedzeń kryzysowych i ścieżka konsultacji prawno-finansowych. Z perspektywy procesu najważniejsze jest to, iż po czasie da się wykazać nie tylko samą troskę zarządu, ale także jej konkretne, udokumentowane przejawy.

FAQ: najczęstsze pytania o art. 299 KSH

Czy pozew z art. 299 KSH oznacza automatyczną odpowiedzialność członka zarządu?

Nie. Wierzyciel przez cały czas musi wykazać podstawowe przesłanki odpowiedzialności, w szczególności istnienie odpowiednio wykazanego zobowiązania i bezskuteczność egzekucji przeciwko spółce. Dopiero w kolejnym kroku aktualizuje się potrzeba wykazywania przesłanek egzoneracyjnych przez pozwanego.

Czy członek zarządu odpowiada całym majątkiem prywatnym?

W praktyce odpowiedzialność z art. 299 KSH może prowadzić do sięgnięcia do majątku prywatnego członka zarządu, ponieważ po spełnieniu przesłanek ustawowych wierzyciel może dochodzić roszczenia bezpośrednio od niego. Nie oznacza to jednak, iż w każdej sprawie odpowiedzialność powstaje automatycznie albo w pełnym zakresie żądanym przez powoda.

Czy wystarczy złożyć rezygnację z funkcji, aby uniknąć odpowiedzialności?

Nie zawsze. Rezygnacja nie usuwa automatycznie odpowiedzialności za zdarzenia związane z okresem pełnienia funkcji. Znaczenie ma to, kiedy powstała podstawa zobowiązania, kiedy wystąpił stan niewypłacalności oraz kiedy wszczęto postępowanie przeciwko spółce. W określonych stanach faktycznych istotne może być także znaczenie wyroku TK P 5/19.

Czy restrukturyzacja chroni przed odpowiedzialnością z art. 299 KSH?

Może chronić, ale nie każda i nie w każdym momencie. Dla obrony najważniejsze jest wykazanie, iż odpowiednie postępowanie restrukturyzacyjne zostało uruchomione we adekwatnym czasie i w sposób przewidziany przez ustawę.

Na czym polega obrona oparta na braku szkody?

Taka obrona zmierza do wykazania, iż choćby gdyby zarząd zareagował wcześniej, wierzyciel nie uzyskałby wyższego poziomu zaspokojenia. Nie jest to argument prosty, ale w odpowiednich sprawach może być jedną z najmocniejszych linii obrony.

Czy w sprawie z art. 299 KSH można podnieść zarzut przedawnienia?

Tak. W wielu sprawach przedawnienie wymaga bardzo dokładnej analizy biegu terminów i dat. najważniejsze potrafią być nie tylko terminy wystąpienia określonych zdarzeń gospodarczych, ale także uzyskania przez wierzyciela wiedzy o szkodzie oraz o osobach potencjalnie odpowiedzialnych.

Podsumowanie

Dobra obrona przed roszczeniem z art. 299 KSH nie polega na jednym efektownym zarzucie. Polega na zdyscyplinowanym zbudowaniu całej architektury procesu. Najpierw trzeba sprawdzić, czy wierzyciel rzeczywiście wykazał przesłanki odpowiedzialności po swojej stronie. Następnie — o ile to konieczne — należy konsekwentnie budować jedną lub kilka linii egzoneracyjnych: terminową reakcję upadłościową, adekwatnie przeprowadzoną restrukturyzację, brak winy albo brak szkody.

W praktyce właśnie sprawy z art. 299 KSH najlepiej pokazują różnicę między formalną znajomością przepisu, a realnym doświadczeniem procesowym. Tu liczy się nie tylko prawo spółek, ale również pojęcie o realnym funkcjonowaniu biznesu, prawo upadłościowe, restrukturyzacyjne, procedura cywilna i umiejętność pracy na materiale dowodowym. Dlatego skuteczna obrona członka zarządu przed odpowiedzialnością za długi spółki wymaga nie tylko znajomości prawa, ale przede wszystkim dobrej strategii.

Artykuł przygotowany przez Radcę Prawnego Piotra Kłodzińskiego, biznesowego prawnika specjalizującego się w prowadzeniu spraw dotyczących odpowiedzialności członków zarządu. W kancelarii mamy także radców prawnych i doradców restrukturyzacyjnych, specjalizujących się w zakresie postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych.

Idź do oryginalnego materiału