Rozwodowego armagedonu nie będzie. Sprawa z Giżycka i granice rozliczeń neosędziów
Zdjęcie: Czy zwykłego Kowalskiego obchodzi, kto mu podpisał papiery rozwodowe? Sędzia czy „neosędzia”? / Shutterstock
Opinię publiczną zelektryzowała wieść, iż Sąd Rejonowy w Giżycku zakwestionował wyrok rozwodowy innego sądu, ponieważ w jego wydaniu uczestniczył tzw. neosędzia. Wbrew obawom o „rozwodowy armagedon”, uważam jednak, iż giżycka sprawa będzie wyjątkiem. A za chwilę może się okazać, iż ci, którzy za czasów PiS byli stawiani jako przykład bojowników o praworządność, otrzymają łatkę wichrzycieli.

6 godzin temu

