Saudyjski system przesyłowy East-West Pipeline (Petroline) i rurociąg Abu Dhabi Crude Oil Pipeline (ADCOP) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to najważniejsze szlaki eksportu ropy naftowej omijające zablokowaną od 70 dni cieśninę Ormuz. Niemniej, oba rurociągi mogą jedynie częściowo zrekompensować zamknięcie tej drogi wodnej dla tankowców.
Władze w Teheranie skutecznie przejęły kontrolę nad cieśniną Ormuz wraz z wybuchem 28 lutego wojny na Bliskim Wschodzie, zapoczątkowanej atakami USA i Izrael na Iran. Przed konfliktem przez ten jeden z głównych szlaków handlowych na świecie transportowano około 20 mln baryłek ropy naftowej dziennie, a także około jednej piątek światowego eksportu skroplonego gazu ziemnego. Zamknięcie cieśniny doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i paliwa lotniczego.
Firma Lloyd’s List Intelligence, zajmująca się branżą morską, podała, iż w okresie od początku działań wojennych do 4 maja przez cieśninę Ormuz prawdopodobnie przepłynęły 534 statki. Szacuje się, iż w tym samym okresie, gdyby nie było konfliktu, szlak ten pokonałoby od 6500 do 8450 jednostek. Według amerykańskiego wojska w tej chwili w regionie Zatoki Perskiej utknęło 1550 statków, na pokładach których przebywa około 22 500 marynarzy.
W obliczu trwającego kryzysu wzrosło znaczenie dwóch instalacji, które pozwalają eksportować ropę z Zatoki Perskiej z ominięciem cieśniny Ormuz.
Pierwszą z nich jest rurociąg Petroline, zbudowany w latach 80. XX wieku, w trakcie wojny irańsko-irackiej, kiedy jednostki Arabii Saudyjskiej stały się celem ataków w ramach tzw. wojny tankowców. Przepustowość saudyjskiego systemu o długości 1200 km wynosi 7 mln baryłek dziennie. Jego pracę ogranicza terminal przeładunkowy w mieście Janbu na wybrzeżu Morza Czerwonego, który nie został zaprojektowany do transportu tak dużej ilości ropy z tak dużą szybkością.
Prof. David B. Roberts z King’s College London zwrócił uwagę na łamach portalu The Converstation, iż ropa naftowa z Janbu do Europy musi przepłynąć przez Egipt rurociągiem Sumed, którego przepustowość wynosi 2,5 mln baryłek dziennie. „Chociaż przepływ ropy tym rurociągiem wzrósł o 150 proc. od początku wojny, jego stosunkowo niewielka przepustowość przez cały czas stanowi poważne ograniczenie dla dostaw z Europy” – ocenił ekspert, zajmujący się bezpieczeństwem międzynarodowym i tematyką bliskowschodnią. Rurociąg Petroline był celem ataków irańskich dronów, co spowodowało w kwietniu kilkudniowe ograniczenie przesyłu do 700 tys. baryłek dziennie.
Drugą kluczową instalacją jest ADCOP, biegnąca z Habshanu do Fudżajry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, z przepustowością poniżej 2 mln baryłek dziennie. Jest to jedyny rurociąg, który z Zatoki Perskiej wychodzi bezpośrednio na Ocean Indyjski. Podobnie jak Petroline, był on także celem irańskich dronów, które doprowadziły do pożarów zbiorników magazynowych i chwilowego wstrzymania załadunku.
Roberts zwrócił uwagę na znaczenie rurociągu Kirkuk-Ceyhan, łączącego irackie pola naftowe z tureckim portem nad Morzem Śródziemnym. Po trwającej dwa i pół roku przerwie został on ponownie otwarty we wrześniu 2025 r. W marcu tego roku wielkość jego przepływu osiągnęła 250 tys. baryłek dziennie.
Także sam Iran zbudował ropociąg Goreh-Jask o długości 1 tys. km, omijający cieśninę Ormuz i wiodący do Zatoki Omańskiej. Według projektu jego przepływ może osiągnąć 1 mln baryłek dziennie, ale przepustowość w tej chwili jest niewielka w związku z sankcjami, jakimi został objęty Iran, oraz nieukończoną budową terminalu.
Według szacunków Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), latem 2024 r. tym rurociągiem płynęło mniej niż 70 tys. baryłek dziennie, po czym we wrześniu tego samego roku załadunek ustał całkowicie. Firma Kpler, zajmująca się monitorowaniem globalnego ruchu na morzach, podała, iż w terminalu Jask załadowano tylko jeden tankowiec przewożący około 2 mln baryłek ropy, do czego doszło 7 marca 2026 r.
W opinii brytyjskiego eksperta „wezwanie do budowy większej liczby rurociągów w (regionie) Zatoki Perskiej, jak dzieje się od początku wojny (na Bliskim Wschodzie), jest zrozumiałe. Ale to nie jest odpowiedź”.
„Zbudowanie rurociągów, (które by zastąpiły transport przez cieśninę Ormuz – PAP), kosztowałoby setki miliardów dolarów, i trwałoby to przez dekadę. A w rezultacie nowe rurociągi i terminale w Janbu, Fudżajrze i gdziekolwiek indziej nie stanowiłyby trudniejszych celów dla dronów niż te już istniejące” – dodał Roberts.
źródło: PAP
fot. iStock / Grassetto

1 godzina temu







