Rządowe dotacje wstrząsają rankingiem elektryków

2 godzin temu
Chińska marka BYD awansowała w styczniu 2025 roku na pierwsze miejsce w rankingu TOP10 osobowych elektryków w Polsce. To zasługa niskich cen, ale też rządowych dotacji z programu NaszEauto. Zdetronizowana amerykańska Tesla spadła na szóstą pozycję, ale ma szansę na powrót na podium, bo budżet programu się wyczerpał. Na rynku samochodów osobowych w Polsce mamy do czynienia z silną korektą. Po tym, jak w 2025 roku sprzedaż wzniosła się o 8,3 procenta do 597 435 sztuk, lądowanie było bardzo bolesne. W styczniu 2026 roku zarejestrowano bowiem tylko 40 281 nowych aut osobowych, o 9 procent mniej niż w analogicznym miesiącu 2025 roku i aż o 40,6 procent mniej niż w grudniu ubiegłego roku. Tylko trzy kategorie napędów odnotowały wzrosty licząc rok do roku: elektryczne (o 216,1 procent), hybrydy plug-in (95,7 procent) i z montowanymi fabrycznie silnikami na LPG (8,2 procent). Chińskie BYD wskoczyło na pierwsze miejsce Uwagę może przykuwać szczególnie segment samochodów z pełnym napędem elektrycznym, których zarejestrowano 3 544, ponad 3-krotnie więcej niż rok wcześniej. Kto na tym skorzystał? Na pewno nie amerykańska Tesla, która z pozycji lidera spadła aż o pięć oczek w styczniowym rankingu. Na pierwsze miejsce awansował jej globalny konkurent, czyli chiński BYD, który odnotował 449 rejestracji osobowych elektryków, co dało mu 12,7 procent udziałów w tym segmencie. Drugie miejsce na podium przypadło BMW, niemieckiej marce premium, której zarejestrowano 269 e-aut. Niżej na pudle stanął niemiecki Volkswagen (256). Kolejne miejsca zajęły: niemiecki Mercedes Benz (233), ex aequo francuski Citroën i czeska Škoda (197). Tuż na nimi znalazła się wspomniana amerykańska Tesla (195). Stawkę w TOP10 zamykają niemieckie Audi (185), chiński Leapmotor (179) oraz amerykański Ford (174). Jak widać różnice pomiędzy większością marek spoza podium są niewielkie. W lutym prawdopodobnie dojdzie do kolejnych przetasowań. BYD, który zawdzięcza awans na pozycję lidera głównie modelowi Dolphin Surf (265 rejestracji), też nie może być pewny swego. Ten niewielki miejski kompakt o nadwoziu hatchback, o cenie od 97 700 złotych, cieszył się dużym wzięciem wśród beneficjentów rządowego programu NaszEauto (podobnie, jak modele innych marek popularnych). A jego budżet wyczerpał się dwa tygodnie temu. Czy elektryki to papierowy tygrys polskiego rynku? To za sprawą programu NaszEauto elektryki mają za sobą najlepszy rok w historii – z salonów dealerskich wyjechało 43 311 sztuk, o 161,5 procent więcej niż w 2024 roku. To przełożyło się na udział w sprzedaży na poziomie 7,2 procent w całym 2025 roku. W styczniu wzrósł on do 8,8 procent. Tylko, iż w grudniu 2025 roku wydano zielone tablice rejestracyjne dla 7 684 osobowych e-aut, co było miesięcznym rekordem w historii polskiego rynku. To oznacza spadek o 53,8 procent licząc miesiąc do miesiąca. Czyżby miłośnicy czterech kółek, napędzanych wyłączne energią elektryczną przystopowali z zakupami? Najwyraźniej. Wzrost o 216,1 procent licząc rok do roku wynika w dużej mierze z niskiej bazy. W styczniu 2025 roku zarejestrowano bowiem 1 121 elektryków, czyli zaledwie 2,6 procent wszystkich. Kierowcy wstrzymywali się z decyzjami, bo obecny rząd nie przedłużył dotacyjnego programu Mój elektryk, wprowadzonego przez prawicowych poprzedników. Zapowiedział nowy. Popyt napędzany przez 1,18 miliarda złotych dotacji Pamiętać trzeba bowiem, iż boom na elektryki to w dużym stopniu zasługa dotacyjnego rządowego programu NaszEauto, uruchomionego 3 lutego 2025 roku. Zapewnia(ł) on do 40 tysięcy złotych dofinansowania do zakupu/leaesingu/najmu długoterminowego osobowych elektryków, przy limicie wartości auta podniesionym do 225 tysięcy złotych netto. Mogły się o nie ubiegać osoby fizyczne, w tym prowadzące działalność gospodarczą. Od 20 października objęto nim także pojazdy kategorii M2, czyli e-busy (do 600 tysięcy złotych dotacji, nie więcej niż 50 procent wartości pojazdu) oraz N1, czyli lekkie auta dostawcze (do 70 tysięcy złotych, nie więcej niż 30 procent wartości). Po zmianie regulaminu osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą mogły ubiegać się o dotacje do tych pojazdów, i to bez limitu sztuk. Grono beneficjentów poszerzono o: parki narodowe (zeroemisyjne pojazdy trzech kategorii), organizacje pozarządowe, państwowe jednostki budżetowe, osoby prawne oraz jednostki samorządu terytorialnego i ich związki, którym obiecano dofinansowanie do elektrycznych samochodów dostawczych i e-busów. Pieniądze, z budżetu programu NaszEauto ograniczonego do 1,18 miliarda złotych (z 1,61 miliarda złotych) skończyły się 27 stycznia 2026 roku. Naboru wniosków jednak nie wstrzymano, choć osoby ubiegające się o dofinansowanie, nie mają żadnych gwarancji, iż je dostaną. To dotacje wpływały na ranking elektryków Jak wynika z ostatnich danych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, operatora programu NaszEauto, zmiana przyznawania zasad dotacji nie miała większego wpływu na statystyki. Po dofinansowanie występowały niemal wyłącznie osoby fizyczne (99,98 procent), i głównie po zeroemisyjne auta osobowe (99,0 procent). Program NaszEauto miał więc decydujący wpływ na sytuację w segmencie nowych samochodów osobowych z napędem elektrycznym. W 2025 roku złożono bowiem 29 938 wniosków, przy 43 311 zarejestrowanych e-autach (69,1 procent). W tym roku, do 3 lutego do NFOŚiGW wpłynęło 8 933 wniosków na zeroemisyjne pojazdy kategorii M1. Co może zaskakiwać, bo przecież rejestracji było tylko 3 544. Po dotacje zgłosiły się prawdopodobnie osoby, które nabyły e-auta w 2025 roku, co tylko pokazuje, jak duży miały wpływ na sytuację w tym segmencie rynku. Co będzie w kolejnych miesiącach, skoro budżet programu się wyczerpał? Spadek liczby rejestracji w styczniu, w porównaniu do grudnia, sugeruje korektę. I to dużą. Tomasz Brzeziński
Idź do oryginalnego materiału