Sąd broni Strefy Czystego Transportu, a obwarzanek krakowski płonie

3 godzin temu

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Krakowie odrzucił skargę wojewody małopolskiego, który twierdził, iż nowo wprowadzona Strefa Czystego Transportu dyskryminuje mieszkańców okolicznych miejscowości, tzw. obwarzanka krakowskiego. Sąd zmienia zapis o obowiązkowym meldunku, a przedsiębiorcy grzmią, iż nie mogą dojechać do pracy. Teraz czas na konkretną definicję mieszkańca.

Strefa Czystego Transportu to temat znany w Krakowie od lat. Pierwsze konkretne próby jej wprowadzenia sięgają 2019 roku, ale najnowsza wersja na dobre zakiełkowała w głowach władz miasta w 2025 roku. 12 czerwca klamka zapadła i Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia SCT w Krakowie.

Przepisy weszły w życie 26 czerwca 2025 roku, a sama strefa zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2026 roku. W jej myśl od początku nowego roku do Krakowa mogą wjechać samochody benzynowe produkowane od 2005 roku i diesle z rokiem produkcji od 2014. SCT obejmuje obszar wewnątrz IV obwodnicy Krakowa, z wyjątkiem obszarów podmiejskich. To około 60 procent powierzchni miasta.

Sąd broni SCT, ale uchyla istotny zapis

Wjazd starszych modeli niż te wyżej wymienione został więc zakazany, co spotkało się ze sprzeciwem przedsiębiorców zamieszkujących okoliczne miejscowości. Mieszkańcy okolicznych gmin, czyli tzw. obwarzanka krakowskiego, alarmowali, iż nie mogą dojechać do pracy – z SCT mieli być zwolnieni tylko ci zameldowani w Krakowie. W sieci od początku roku pojawiały się liczne wpisy sprzeciwu.

– Płacę podatki w Krakowie, firma zarejestrowana w Krakowie, samochód zarejestrowany w Krakowie. W związku z tym, iż nie jestem zameldowany w Krakowie, tylko 5 km od jego granic moja firma nie może używać tego samochodu do pracy i zarabiania pieniędzy, a co z tym się wiąże odprowadzaniem z tego tytułu podatków – pisze Pan Jakub, jeden z krakowskich przedsiębiorców, na Facebooku.

Wcześniej do sądu trafiły oficjalne skargi, m.in. ta autorstwa wojewody małopolskiego Krzysztofa Jana Klęczara. To właśnie jego sprzeciw został częściowo uwzględniony przez WSA, natomiast pozostałe, np. gminy Skawina oraz dwóch osób prywatnych, zostały oddalone lub odrzucone.

– Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpatrzył w środę, 14 stycznia skargi na uchwałę Rady Miasta Krakowa z 12 czerwca 2025 roku w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie. Trzy z nich zostały odrzucone, częściowo uwzględniona została tylko skarga wojewody małopolskiego. Nie zmienia się nic, jeżeli chodzi o prawo Krakowian do zwolnienia z wymagań SCT. Wyrok nie jest prawomocny – czytamy w komunikacie.

– Sąd uznał za nieuzasadnione różnicowanie uprawnień do wjazdu do SCT na podstawie meldunku, ten ma bowiem charakter administracyjny i nie może być traktowany jako miarodajny wyznacznik faktycznego związku z miastem – czytamy.

Sędziowie nie uwzględnili pozostałych zarzutów wojewody dotyczących dyskryminującego traktowania osób zamieszkałych poza Krakowem w stosunku do mieszkańców miasta, którzy są objęci częściowym zwolnieniem od zasad obowiązujących w Strefie. W opinii sądu takie zwolnienie jest uzasadnione i nie narusza konstytucyjnej zasady równości.

Meldunek a zamieszkiwanie w obrębie SCT

Jak twierdzi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego (PAS), środowe orzeczenie sądu to jedno, ale najważniejsze będzie spodziewane w niedalekiej przyszłości pisemne uzasadnienie.

– Z tego co pojawiło się na rozprawie wiemy, iż nie tylko meldunek ma być gwarancją zwolnienia z przepisów strefy, ale również zamieszkiwanie. To ostatnie, jakkolwiek zostanie podjęte w uzasadnieniu, nie będzie prostą kwestią. Posiadanie meldunku można łatwo potwierdzić, natomiast w przypadku zamieszkiwania potrzebne będą precyzyjne, szczegółowe przepisy – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego w rozmowie z Biznes Alert.

Niechlubny przykład SCT na Kazimierzu

Przykładem nieprecyzyjnej definicji „zamieszkiwania” jest ta z 2019 roku, umieszczona w zapisach przy okazji próby wprowadzenia SCT na krakowskim Kazimierzu (dzielnica Krakowa). Wówczas strefa miała obowiązywać przez pół roku, ale po trzech miesiącach została zlikwidowana. Doprowadziły do tego protesty mieszkańców i problemy z egzekucją regulaminu przez służby. Wszystko dlatego, iż założenia nakreślone przy biurku w urzędzie, nie miały racji bytu w codziennym ruchu drogowym.

Z dnia na dzień objęto zakazami kilka ulic, co doprowadziło do paraliżu części Krakowa. Straż Miejska otrzymała nieprecyzyjne wytyczne, wobec których wystarczyło oświadczyć, iż mieszka się pod danym adresem lub dostarcza zgrzewkę wody do danej restauracji (zaopatrzenie), i można było jechać dalej, unikając mandatu w wysokości 500 złotych. Kontrole w wielu przypadkach były więc stratą czasu zarówno kierowców, jak i strażników.

– Strefa na Kazimierzu nie działała dobrze z powodu różnych niedopracowanych zwolnień, które pozostawiały pole do omijania przepisów. Dziś czekamy więc na szczegóły prawne odnośnie do definicji zamieszkiwania. Te jeszcze powinny się pojawić i tutaj, jak zwykle, diabeł będzie tkwił w szczegółach – mówi Piotr Siergiej na łamach Biznes Alert.

Konsultacje społeczne kontra obwarzanek

Urzędnicy, doświadczeni sytuacją sprzed lat, zapowiadali, iż tym razem podejdą do sprawy ostrożniej. W uniknięciu błędów z Kazimierza miały pomóc szeroko zakrojone konsultacje społeczne w sprawie nowej SCT. Trwały one od 29 listopada 2024 do 17 stycznia 2025 roku – podaje Urząd Miasta Krakowa. W tym czasie mieszkańcy mogli zgłaszać uwagi, uczestniczyć w spotkaniach i wypełniać ankiety konsultacyjne.

– Konsultacje społeczne SCT przez Urząd Miasta Krakowa były prowadzone dosyć rozlegle, a dyskusje o niej trwały od dawna. Mieszkańcy mieli wiedzę o planowanych zmianach i wydaje się, iż ich zdanie zostało uwzględnione. Ten proces trwał bardzo długo, dłużej niż na przykład w Warszawie. Moim zdaniem, urząd miasta wyczerpał opcje prób dotarcia do jak największej liczby mieszkańców. Z badań wiemy, iż ponad połowa z nich (62 procent) była za przepisami strefy – mówi Piotr Siergiej.

Rzecznik PAS podkreśla, iż w tej chwili negatywne sygnały od mieszkańców okolic Krakowa mogą wynikać z większych braku kampanii informacyjnych w gminach ościennych.

– Być może gminy dookoła Krakowa, w obrębie tzw. obwarzanka krakowskiego, mogły skuteczniej informować mieszkańców, ale z drugiej strony mogą powiedzieć, iż to nie ich strefa – dodaje.

– Widać, iż jest pole do poprawy, ale dobrze się stało, iż ta strefa już jako przepis ogólny weszła w życie, a sąd jej nie zakwestionował. To chyba najważniejsza informacja z ostatniej rozprawy – podsumowuje Piotr Siergiej na łamach Biznes Alert.

Jędrzej Stachura

Idź do oryginalnego materiału