Do Sejmu trafiła petycja, której autor domaga się modyfikacji skierowanej do prezydenta nowelizacji ustawy – Prawo o adwokaturze.
Chodzi o art. 95p, który przewiduje kary (grzywna do 200 tys. zł albo ograniczenie wolności) za gromadzenie i publiczne udostępnianie wszystkich lub niektórych informacji przechowywanych w rejestrze adwokatów bez zgody okręgowej rady adwokackiej lub Naczelnej Rady Adwokackiej. Zdaniem autora petycji „pierwszy raz we współczesnej historii Polski jakaś grupa zawodowa zyskała prawo do swoistego cenzurowania publikacji na swój temat”.
Krzysztof Kwarciak, prezes fundacji „Można lepiej” przekonuje, iż w efekcie nowej regulacji „klienci mogą stracić możliwość wyrażania opinii w internecie o świadczonych usługach, a dziennikarzom opisującym działania mecenasów będzie potencjalnie groziła odpowiedzialność karna”. Zaś „media relacjonując procesy, chcąc dostosować się do nowych przepisów będą musiały pisać, iż np.: »adwokat Jan. K, broni oskarżonego Adama N.«” – stwierdza Kwarciak.
– Wprowadzając art. 95p do ustawy – Prawo o adwokaturze, wylano dziecko z kąpielą. Owszem, mamy realny problem przetwarzania danych adwokatów i radców prawnych w ramach oszukańczego procederu portalu Lexspace (chodzi o stronę internetową wykorzystującą dane adwokatów do pozyskiwania klientów – red.), ale wydaje się, iż już dziś istnieją regulacje pozwalające na jego zwalczanie. To zadanie prokuratury i tylko ją można winić, iż mu nie podołała – komentuje Marcin Wolny, adwokat z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Nasz rozmówca przekonuje, iż tworzenie nowego typu przestępstwa jest działaniem nieproporcjonalnym, zbyt daleko idącym.
– Co więcej, postąpiono wbrew zasadom prawidłowej legislacji. Karalność gromadzenia i upubliczniania danych uzależniono od zgody adekwatnych władz adwokatury. Problem polega jednak na tym, iż nie wprowadzono równocześnie przepisu o charakterze kompetencyjnym dającym prawo do udzielania takiej zgody i określającym warunki, w jakich może to nastąpić. Uprawnień tych nie można wyprowadzać z przepisu o charakterze sankcyjnym. W obecnym prawie o adwokaturze nie ma żadnej reguły kompetencyjnej dla NRA albo adekwatnej ORA do udostępnienia danych i nowelizacja też niczego w tej sprawie nie zmienia – podkreśla mec. Wolny.
Sejm odrzucił poprawkę
Projekt nowelizacji prawa o adwokaturze został wniesiony do Sejmu w październiku 2025 r. jako propozycja sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, a nie projekt rządowy. Przyjętą przez Sejm regulację w Senacie skrytykowali przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości. Potrzebę jej wdrożenia do systemu prawnego podali w wątpliwość zarówno wiceminister Dariusz Mazur, jak i były minister Adam Bodnar.
Senat przychylił się do ich opinii i zaproponował wykreślenie kontrowersyjnego przepisu. Wskazał, iż zasadne jest „odstąpienie od uzupełnienia Prawa o adwokaturze o art. 95p – przepis karny o nieokreślonym przedmiocie ochrony, nieostrych przesłankach odpowiedzialności, penalizujących gromadzenie i udostępnianie danych ze swej istoty jawnych (figurujących w rejestrze adwokatów oraz w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej). Senat uznał, iż użycie tych danych w celu przestępnym może być ścigane i karane już obecnie”.
Następnie senacka poprawka została odrzucona na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Wcześniej debatowano nad nią podczas posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Konieczność wprowadzenia kar przewidzianych w art. 95p Prawa o adwokaturze spotkała się z ponadpartyjnym konsensusem.
– Ten przepis ma penalizować zachowania, które narażają zwykłego człowieka na niebezpieczeństwo obsługi nie przez prawnika – stwierdził poseł Polski 2050 Paweł Śliz. Tego rozwiązania bronił również Marcin Warchoł, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Obaj są adwokatami.
– Przepisy, na jakich bazujemy, funkcjonują od lat i w takim otoczeniu prawnym nie udało się państwu i systemowi wyrugować sytuacji (wykorzystywania danych adwokatów do oszustw – red.). Należy zatem przyjąć, iż problem nie leży w wykonywaniu przepisów, ale w ich konstrukcji – powiedział Maciej Tomczykiewicz, poseł KO i adwokat.
– Dobrem chronionym tym przepisem ma być interes konsumenta, czyli eliminowanie sytuacji, z którą mamy do czynienia w tej chwili i z którą nie umie sobie poradzić prokuratura w ramach dostępnych instrumentów prawnych. Ani nie gwarantują tego przepisy chroniące dane osobowe, ani te z zakresu ochrony konkurencji, ani przepisy prawa karnego – mówił Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej (NRA).
Podkreślał, iż przepis ułatwia wyciąganie konsekwencji wobec osób, które prowadzą nielegalne rejestry adwokatów.
– Istnienie tego przepisu będzie wsparciem dla obywateli, żeby mieli dostęp do rzetelnych informacji pochodzących z rejestru ustawowego prowadzonego przez samorząd adwokacki – przekonywał wówczas prezes NRA.
Nadzieja w wąskiej interpretacji
Inaczej na tę sprawę patrzy Marcin Wolny.
– Przepis karny został napisany nieprecyzyjnie i bardzo szeroko, tworząc ryzyko popełnienia przestępstwa przez każdą osobę, która będzie gromadzić dane adwokatów. Literalnie odczytując przepis, możliwe będą próby pociągnięcia do odpowiedzialności karnej każdego, kto upubliczni dane o adwokacie, np. krytyczną opinię o jego usługach. Nadzieja wyłącznie w tym, iż w praktyce ten przepis będzie interpretowany wąsko – mówi mec. Wolny.
– Nie zmienia to jednak faktu, iż może zaistnieć efekt mrożący w odniesieniu do tych, którzy chcieliby np. publicznie poddawać ocenie działania danego adwokata, budować jakieś rankingi czy systemy służące do oceny rzetelności konkretnych prawników. Nie widzę racjonalnych powodów, by regulacja ta była tak szeroka. Z pewnością można było napisać ją lepiej – dodaje przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Etap legislacyjny: nowelizacja czeka na podpis prezydenta
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Przemysław Rosati
prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Przepis ten nie penalizuje posłużenia się imieniem i nazwiskiem adwokata. Nie penalizuje też publikowania opinii o adwokacie. Jego znamiona są skonstruowane inaczej. Chodzi o nieuprawnione „gromadzenie i publiczne udostępnianie” danych pochodzących z list adwokackich albo o „prowadzenie rejestru lub innego zestawienia” obejmującego takie dane.
Dlatego samo wskazanie przez dziennikarza nazwiska adwokata przy opisie prowadzonej przez niego sprawy, podobnie jak zamieszczenie przez klienta indywidualnej opinii o konkretnym adwokacie, nie realizuje znamion tego czynu zabronionego. Przepis karny musi być interpretowany ściśle i nie można rozszerzać jego zakresu na zachowania, których ustawodawca w nim nie opisał. W przepisie wyraźnie jest mowa o nieuprawnionym gromadzeniu i udostępnianiu informacji z rejestru adwokatów albo o prowadzeniu rejestru lub innych zestawień obejmujących wszystkie lub niektóre dane z rejestru adwokatów. Rejestr adwokatów prowadzony jest na podstawie list adwokatów prowadzonych przez okręgowe rady adwokackie.
Dodać należy, iż celem tej regulacji jest ochrona obywateli przed masowym przejmowaniem danych adwokatów, tworzeniem fałszywych baz i kancelarii oraz oferowaniem rzekomej pomocy prawnej przy wykorzystaniu tożsamości rzeczywistych adwokatów. Przepis obejmuje także zakaz tworzenia bez wymaganej zgody baz czy katalogów lub innych zestawień danych adwokatów.
Nie podzielam więc przedstawionej w petycji tezy, iż przepis miałby zakazywać dziennikarzom używania nazwisk adwokatów czy uniemożliwiać klientom publikowanie indywidualnych opinii o świadczonej pomocy prawnej. Taka interpretacja nie ma nic wspólnego z treścią przepisu. Trzeba odróżnić takie działania od systematycznego agregowania danych adwokatów i tworzenia na ich podstawie odrębnych rejestrów, katalogów czy zestawień – właśnie tego rodzaju zjawisk dotyczy istota regulacji.

1 dzień temu





