Dziesiątki statków handlowych utknęły u wybrzeży Iranu. Nie wpływają do portów mimo gotowości do rozładunku. Armatorzy wolą czekać na otwartym morzu niż ryzykować znalezień się w środku konfliktu, który coraz wyraźniej rysuje się na linii Teheran-Waszyngton. Dane morskie pokazują skalę zjawiska, a eksperci mówią wprost: to efekt rosnącego strachu przed eskalacją militarnej konfrontacji.
Statki poza portami
W ostatnich dniach dziesiątki jednostek handlowych zakotwiczyły poza oficjalnymi granicami irańskich portów. Jak wynika z danych analityczne firmy Pole Star Global oraz systemu MarineTraffic, na które powołuje się agencja Reuters, ten ruch ma charakter wyłącznie zapobiegawczy.
Obszary portowe są uznawane za szczególnie niebezpieczne. W przypadku ewentualnych ataków lotniczych na infrastrukturę lądową statki znajdujące się w granicach portów mogłyby stać się ofiarami ubocznych szkód. Z tego powodu armatorzy decydują się na postój dalej od brzegu, choćby jeżeli oznacza to opóźnienia i dodatkowe koszty.
Iran w bardzo dozym stopniu polega na handlu morskim. Właśnie tą drogą do kraju trafiają towary masowe, ładunki drobnicowe i kontenery, a ropa naftowa jest eksportowana przez tankowce. Każde zakłócenie ruchu morskiego od razu odbija się na gospodarce.
Co pokazują dane?
Skala zmian jest widoczna wyraźnie w danych analitycznych. Jak informuje agencja Reuters, powołując się na analizy firmy Pole Star Global, w ciągu kilku dni gwałtownie wzrosła liczba tankowców pojawiających się u wybrzeży Iranu. 6 stycznia w tym rejonie znajdowała się tylko jedna taka jednostka, a 12 stycznia było ich już 36.
Mowa o statkach, które wpłynęły do tak zwanej wyłącznej strefy ekonomicznej (EEZ). To obszar morza rozciągający się maksymalnie 24 mile morskie od linii brzegowej. Formalnie nie są to jeszcze wody terytorialne państwa, jednak kraj może tam prowadzić działalność gospodarczą – jak handel czy wydobycie surowców.
Dla armatorów to miejsce pośrednie. Statki pozostają blisko portów, ale jednocześnie poza ich granicami, co zmniejsza ryzyko w razie ewentualnych ataków na infrastrukturę lądową.
Podobne wnioski płyną z danych serwisu MarineTraffic, który śledzi ruch statków dzięki sygnałom nadawanym przez system AIS. Z jego analiz wynika, iż co najmniej 25 masowców stało w bezruchu na wodach EEZ w pobliżu portu Bandar Imam Chomejni, a około 25 kolejnych jednostek, w tym kontenerowce i statki towarowe, zakotwiczyły dalej na południe, u wybrzeży Bandar Abbas.
Eksperci podkreślają, iż tak duża liczba jednostek czekających jednocześnie poza portami jest nietypową sytuacją. W praktyce oznacza to, iż statki są gotowe do rozładunku lub załadunku, jednak celowo wstrzymują wejście do portów, czekając przy tym na rozwój sytuacji politycznej i militarnej w regionie.
Problemy z GPS na Zatoce Perskiej
Niepokojące sygnały napływają również z morza. Według informacji przekazanych przez amerykańskie Combined Maritime Force, w minionych tygodniach znacząco wzrosły zakłócenia systemów nawigacji satelitarnej GNSS – w tym GPS – na obszarze Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz.
-„Najprawdopodobniej jest to spowodowane środkami ochrony sił zbrojnych podjętymi w związku z trwającymi napięciami politycznymi w regionie. Może to mieć wpływ na statki przepływające przez ten obszar” – przekazały Połączone Siły Morskie (CMF) w oficjalnym komunikacie.
Dla żeglugi oznacza to realne zagrożenie bezpieczeństwa. Bez precyzyjnej nawigacji choćby rutynowy rejs przez jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata staje się ryzykowny. Rosnące napięcie polityczne coraz wyraźniej przenosi się więc na morze. Statki stoją w bezruchu, załogi czekają na rozwój wydarzeń, a światowy handel obserwuje region.
Fot. pixabay

6 godzin temu





![105 lat tradycji i nowy kurs. Uniwersytet Morski buduje następcę „Daru Młodzieży” [WYWIAD]](https://polskamorska.pl/wp-content/uploads/2026/01/Warner-Spencer.jpg)

