Szwecja strategicznym partnerem w programie Orka

9 godzin temu
Zdjęcie: Szwecja strategicznym partnerem w programie Orka


26 listopada, podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił decyzję, która wyznaczy kierunek modernizacji polskich sił podwodnych na najbliższe dekady. Partnerem strategicznym w programie Orka zostało Królestwo Szwecji.

To jedno z najważniejszych rozstrzygnięć w historii współczesnej Marynarki Wojennej RP. W konferencji uczestniczyli m.in. inspektor Marynarki Wojennej wadm. Jarosław Ziemiański, dowódca 3. Flotylli Okrętów kadm. Andrzej Ogrodnik oraz dowódca Dywizjonu Okrętów Podwodnych kmdr Łukasz Szmigiel – osoby, które odegrają najwazniejszą rolę w procesie wdrożenia nowych jednostek.

Proces wyboru partnera trwał od wielu miesięcy. W połowie roku Agencja Uzbrojenia zakończyła wstępne konsultacje rynkowe, a specjalnie powołana grupa robocza określiła wymagania sprzętowe oraz przygotowała studium wykonalności. We wrześniu powstał międzyresortowy zespół zadaniowy, który miał wypracować ostateczne rekomendacje dotyczące pozyskania nowych okrętów podwodnych.

Szwecja została wskazana jako „państwo pierwszego wyboru” po analizie ponad 3000 stron materiałów, biorąc pod uwagę nie tylko kwestie techniczne, ale także współpracę strategiczną na Bałtyku oraz bezpieczeństwo regionu. Ministerstwo liczy, iż umowę uda się podpisać do końca roku. Agencja Uzbrojenia wskazuje jednak jako ostateczny termin II kwartał przyszłego roku.

Do rywalizacji przystąpiły największe światowe koncerny stoczniowe: Fincantieri (Włochy) – U212NFS, Hanwha Ocean (Korea Południowa) – KSS-III Batch 2, Hyundai Heavy Industries (Korea Południowa) – KSS-III PL, Naval Group (Francja) – Scorpene, Navantia (Hiszpania) – S-80, Saab Kockums (Szwecja) – A26, TKMS (Niemcy/Norwegia) – 212CD

Ostatecznie najwyżej oceniono propozycje Niemiec, Szwecji i Włoch, jednak – jak podkreślano – żadna oferta nie została wykluczona. Szwedzkie A26 otrzymały dodatkowe wsparcie ze strony rządu Wielkiej Brytanii.

Szczegóły oferty Szwecji pozostają niejawne, a opinia publiczna musi opierać się na deklaracjach wicepremiera. Pewne jest jednak, iż wybór wywołuje kontrowersje. Szwedzkie okręty A26 Blekinge – zamówione dla Marynarki Królewskiej – od lat borykają się z opóźnieniami. Najnowszy aneks do umowy z 2015 roku opóźnia dostawę jednostek po raz drugi i zwiększa ich koszt do 25 mld SEK(ok. 9,6 mld zł). Problemy mają zarówno charakter techniczny, jak i organizacyjny – Saab przejął stocznię Kockums będącą w głębokim kryzysie, co odbiło się na ciągłości kompetencji projektowych.

Polsce zadeklarowano budowę trzech okrętów typu A26. Optymizm budzi deklaracja, iż pierwszy z nich mógłby być gotowy już w 2030 roku, choć eksperci oceniają ten scenariusz jako bardzo odważny. Aby dotrzymać terminu, Szwecja musiałaby przekazać Polsce prototypowy okręt budowany dla własnej marynarki lub część jednostek.

Kosiniak-Kamysz ogłosił również, iż Szwecja zamierza kupić w Polsce okręt typu Ratownik, którego budowę właśnie rozpoczęto. Ma to być element szerokiej współpracy przemysłowej. Szwedzka jednostka ratownicza Belos jest już wiekowa i będzie musiała zostać zastąpiona. Nieoficjalnie wskazuje się także na inne potencjalne formy współpracy, m.in. przy zakupie fregat dla Marinen. W tle pojawia się możliwość, iż projekt mógłby w pewnym stopniu bazować na brytyjskim Arrowheadzie 140 – tym samym, na którym powstają polskie fregaty Miecznik.

Kosiniak-Kamysz potwierdził, iż koszt programu będzie „ponad 10 mld zł”, ale dokładna kwota zostanie określona w umowie. Inwestycja nie będzie finansowana przez mechanizm SAFE, ale bezpośrednio z budżetu państwa, co będzie wymagało przesunięć w innych obszarach.

Premier Donald Tusk potwierdził także, że: okręty będą serwisowane w Polsce, polskie stocznie wejdą w skład łańcucha obsługowego, szkolenia rozpoczną się natychmiast dzięki rozwiązaniu „gap-filler”.

Polska posiada dziś tylko jeden okręt podwodny – ORP „Orzeł”, blisko 40-letnią jednostkę, która walczy z ciągłymi awariami. Jej wycofanie oznaczałoby utratę zdolności szkoleniowych i bojowych na lata. Eksperci ostrzegają, iż opóźnienie programu Orka mogłoby na długo pozbawić Polskę strategicznej przewagi podwodnej na Bałtyku. Decyzja podjęta dziś ma temu zapobiec.

Jeśli deklaracje zostaną zrealizowane, za kilka lat Polska może znów stać się państwem zdolnym do prowadzenia pełnowymiarowych operacji podwodnych.

fot: SAAB

Idź do oryginalnego materiału