Tajni agenci UOKiK ruszą na łowy. Rząd chce przejmować domeny e-sklepów

5 godzin temu

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) może niedługo zyskać potężne uprawnienia operacyjne, które pozwoliłyby urzędnikom na robienie zakupów pod przykrywką oraz przejmowanie całych witryn internetowych. Procedowany w tej chwili projekt nowelizacji zakłada radykalną zmianę w walce z patologiami w handlu elektronicznym, co dałoby państwu możliwość całkowitego usuwania oszustów z polskiej sieci.

Fikcyjna tożsamość urzędnika jako twardy dowód w sądzie. UOKiK z nowymi uprawnieniami?

W pierwszym kwartale bieżącego roku Rada Ministrów planuje przyjąć nowelizację, która mogłaby całkowicie zrewolucjonizować zasady kontroli w polskim internecie. Zgodnie z założeniami rządowego dokumentu, kontrolerzy zyskaliby wyraźną podstawę ustawową do sprawdzania sprzedawców poprzez tzw. zakupy testowe.

W praktyce nowe przepisy oznaczałyby, iż urzędnik weryfikujący dany sklep mógłby złożyć zamówienie, posługując się całkowicie zmyślonymi danymi osobowymi. System losowałby z bazy urzędu fikcyjne imię, nazwisko oraz adres mailowy, który w żaden sposób nie zdradzałby prawdziwej tożsamości pracownika państwowego. Sprawa wyglądałaby jeszcze poważniej w przypadku skomplikowanych produktów, takich jak usługi finansowe. Gdyby weryfikacja całego procesu sprzedaży wymagała zawarcia zaawansowanej umowy, prawo pozwalałoby na użycie wygenerowanego numeru PESEL oraz sztucznej historii transakcji.

Pamiętajcie, iż UOKiK pozwala na zgłoszenie naruszeń prawa konkurencji (całkowicie anonimowo) / Źródło zdjęcia: UOKiK

Z analitycznego punktu widzenia taka zmiana diametralnie przemodelowałaby relacje na linii państwo i biznes. Dotychczas organy kontrolne opierały się w głównej mierze na weryfikacji suchych regulaminów oraz analizie skarg nadsyłanych przez klientów. Projektowane przepisy sprawiłyby, iż pełnoprawnym dowodem w postępowaniu stałoby się realne doświadczenie zakupowe. UOKiK sprawdzałby w praktyce jak firma radzi sobie z obsługą zwrotów lub komunikacją, co uniemożliwiłoby oszustom zasłanianie się wyłącznie poprawną dokumentacją.

Stopniowa egzekucja i wykreślanie adresów z polskiego rejestru

Równie bezprecedensowe uprawnienia dotyczyłyby bezpośredniej ingerencji w funkcjonowanie serwisów internetowych. Autorzy nowelizacji zauważyli, iż tradycyjne kary finansowe nakładane m.in. przez UOKiK bywają nieskuteczne wobec podmiotów działających wyłącznie w środowisku cyfrowym. Dlatego projekt wprowadzałby przemyślany mechanizm wielostopniowych sankcji technicznych. jeżeli zaszłoby uzasadnione podejrzenie poważnego naruszania zbiorowych interesów klientów, prezes urzędu mógłby nakazać zamieszczenie na stronie wyraźnego ostrzeżenia dla odwiedzających.

Brak natychmiastowej reakcji ze strony sprzedawcy uruchamiałby kolejne i znacznie bardziej dotkliwe narzędzia. Instytucja państwowa zyskałaby prawo do zażądania od dostawcy hostingu usunięcia konkretnych treści, ograniczenia dostępu do określonych elementów interfejsu lub całkowitego wyłączenia witryny. Najcięższe działo wytoczono by jednak na sam koniec tej urzędowej procedury. W sytuacjach skrajnych organ kontrolny miałby możliwość wystąpienia o wykreślenie pełnej nazwy domeny i zarejestrowanie jej na rzecz prezesa UOKiK. Oznaczałoby to prawną i techniczną możliwość całkowitego wymazania nieuczciwego biznesu z internetu.

Zgoda sądu na przeszukanie i koniec absurdów podatkowych

Rozszerzenie urzędniczych kompetencji dotknęłoby również fizycznego wymiaru działalności przedsiębiorstw. Projektowane przepisy pozwalałyby na przeprowadzanie nagłych przeszukań w siedzibach firm. Także w sprawach dotyczących masowych naruszeń praw zwykłych konsumentów. Ustawodawca przewidziałby jednak konkretny mechanizm kontrolny, który zapobiegałby ewentualnym nadużyciom ze strony organów władzy. Każde wejście do firmy bezwzględnie wymagałoby uprzedniej zgody Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a samo przeszukanie musiałoby być dodatkowo uzasadnione ogromnym ryzykiem zatarcia ważnych dowodów.

Nowelizacja miałaby rozwiązać przy okazji niezwykle irytujący problem zwykłych obywateli. Zgodnie z dotychczasowymi interpretacjami prawa rekompensaty finansowe wywalczone dla klientów od nieuczciwych firm traktowano często jako przychód wymagający wystawienia deklaracji podatkowej i odprowadzenia daniny państwu. Rządowy dokument wprost wpisywałby takie świadczenia kompensacyjne na listę zwolnień w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych. Taki krok ostatecznie skończyłby z absurdalnym karaniem podatkiem ludzi, którzy i tak zostali już wcześniej poszkodowani przez nierzetelnych sprzedawców.

Szacuje się, iż projekt ustawy ma zostać przyjęty przez radę ministrów jeszcze w pierwszym kwartale 2026 roku.

Źródło tekstu: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów / Zdjęcie otwierające: Gemini

polskasklepy internetoweuokik
Idź do oryginalnego materiału