Po październikowym upgradzie programu NaszEauto wpłynęło 6 wniosków o rządową dotację na małe dostawcze elektryki i ebusy od samorządów, i tylko od samorządów. Nie zgłosiła się żadna organizacja pozarządowa. A dofinansowanie jest bardzo wysokie. Do ebusa można otrzymać choćby 600 tysięcy złotych, a do dostawczaka 70 tysięcy refundacji. Wygląda na to, iż po dotacje zgłosiły się osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, bo sprzedaż takich aut gwałtownie wzrosła w ostatnich miesiącach.
Segment w pełni elektrycznych samochodów osobowych w Polsce, jest rozpędzony jak nigdy dotąd. W grudniu 2025 roku ich udział w sprzedaży wyniósł 11,3 procent, dzięki czemu, zakończyły one rok na poziomie 7,2 procent, pokonując diesle. Symboliczny najwyższy szósty bieg, choć w tych autach nie ma skrzyni biegów, to w dużym stopniu zasługa dotacyjnego rządowego programu NaszEauto. Zapewniającego sowite dopłaty do elektryków. W 2025 roku, jak wynika z danych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, operatora programu zgłosiło się po nie 29 938 osób, przy 43 311 rejestracji fabrycznie nowych osobowych aut z takim napędem.
Zrobiono aktualizację, by poprawić wyniki naboru
Od 20 października 2025 roku zmieniono regulamin programu NaszEauto poszerzając katalog beneficjentów i zwiększając liczbę kategorii pojazdów, do których należą się dopłaty. Uruchomiony 3 lutego program był dedykowany pierwotnie dla osób fizycznych, w tym prowadzących jednoosobowo działalność gospodarczą, i obejmował tylko samochody osobowe (kategoria M1).
Pod koniec października listę beneficjentów poszerzono o parki narodowe, organizacje pozarządowe, państwowe jednostki budżetowe oraz osoby prawne (realizujące zadania opiekuńczo-wychowawcze lub działalność edukacyjną w ramach powszechnego systemu oświaty czy działalność leczniczą realizowaną w ramach kontraktu z NFZ) a także jednostki samorząd terytorialnego (lub ich związki). Mogli one uzyskać dotacje do pojazdów kategorii M2, czyli e-busów, mających więcej niż osiem miejsc oprócz siedzenia kierowcy, o maksymalnej masie całkowitej do 5 ton). A także do lekkich aut dostawczych, czyli N1 o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 ton). Parki narodowe mogły nabywać dodatkowo samochody osobowe.
Brak zainteresowania wśród publicznych beneficjentów
Biznes Alert postanowił sprawdzić, jak zmiana regulaminu wpłynęła na wyniki naboru wniosków, prowadzonego przez NFOŚiGW. Okazuje się, iż do końca roku wniosków o dotacje nie złożył żaden z 23 parków narodowych, choć wcześniej część z nich deklarowało chęć zakupu. Po dopłaty nie zgłosiła się ani jedna organizacja pozarządowa. Tak samo sceptyczne wobec elektryfikacji floty były państwowe jednostki budżetowe i osoby prawne (realizujące zadania opiekuńczo-wychowawcze lub działalność edukacyjną w ramach powszechnego systemu oświaty czy działalność leczniczą realizowaną w ramach kontraktu z NFZ).
Honor uratowały jednostki samorządu terytorialnego (lub ich związki). Według danych uzyskanych przez BiznesAlert od NFOŚiGW, złożyły one wnioski o dofinansowanie zakupu 1 pojazdu kategorii M2 oraz 5 pojazdów kategorii N1. Łącznie więc kupiono więc 6 samochodów z napędem elektrycznym, co stanowi 0,014 procent. W Polsce jest 314 powiatów i 66 miast na takich prawach oraz 2479 gmin (w tym 302 miejskich, 718 miejsko-wiejskich i 1459 wiejskich).
Nie zmieniono sposobu publikacji danych
Mimo zmiany regulaminu NFOŚiGW nie zmienił sposobu prezentacji wyniku naboru wniosków. W sprawozdaniu statystycznym (z danymi na 31 grudnia 2025) zamieszczonym na dedykowanej stronie internetowej NaszEauto nie ma danych w podziale na kategorie M1, M2 i N1 (wcześniej prezentowano je tylko dla aut osobowych). Nie ma też informacji o wnioskach od samorządów.
NFOŚiGW publikuje przez cały czas wyniki dla osób fizycznych (złożyły 9 622 wniosków o dotacje, bez wycofanych), w tym posiadających kartę dużej rodziny (2 460) oraz prowadzących jednoosobowo działalność gospodarczą (17 856). Udział wniosków złożonych przez mikroprzedsiębiorców wynosiła więc 59,6 procent. Na koniec października było to 60,8 procent.
To zastanawiające, bo zgodnie z nowymi zasadami określonymi w upgradowanym pod koniec października programie NaszEauto, osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą (JDG) mogą złożyć jeden wniosek na jeden samochód osobowy (jak wcześniej) ale mogą też nie ubiegać się o dofinansowanie na dowolną liczbę elektryków kategorii M2 i N1.
Mikroprzedsiębiorcy ruszyli po ekodotacje?
Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, w 2025 roku zarejestrowano 2 369 dostawczych elektryków, o 26,8 procent więcej niż rok wcześniej. Na koniec października odnotowano 1 607 rejestracji, o 10,9 procent więcej, licząc rok do roku. Czy jest to efekt programu NaszEauto nie sposób wyczytać ze statystyk NFOŚIGW.
Wygląda na to, iż tak i mikroprzedsiębiorcy zgłosili się po dotacje (choć nie tak powszechnie jak zwykli Kowalscy). Dla lekkich samochodów dostawczych z napędem elektrycznych refundacja może wynieść do 70 tysięcy złotych (w tym 10 tysięcy złotych za kasację auta spalinowego), ale nie więcej niż 30 procent wartości takiego elektryka. W przypadku ebusów można ubiegać się choćby 600 tysięcy złotych (w tym 10 tysięcy złotych ekopremii), przy czym dofinansowanie nie może przekraczać 50 procent wartości pojazdu. Trudno zrozumieć, dlaczego po takie dofinansowanie nie zgłosili inni beneficjenci.
Refundacja przysługuje na elektryki, które mocą być nabyte tylko do 31 marca 2026 roku. Budżet programu, finansowanego z funduszy Krajowego Planu Odbudowy obniżono o 100 milionów euro, do 273,75 miliona euro, i wynosi on w tej chwili do 1,18 miliarda złotych. Z tej puli na koniec grudnia zostało 241,6 miliona złotych.
Tomasz Brzeziński

3 godzin temu

