
W ciągu roku ubyło 10 672 dłużników alimentacyjnych, zmalała też łączna wartość zadłużenia – o ponad 24,4 mln zł. Tylko iż mniejsza liczba wpisów w rejestrze wcale nie musi świadczyć o wyraźnym osłabieniu problemu. Długi pozostałych osób rosną. Przeciętna zaległość jednego rodzica wzrosła o 2124 zł, przekraczając tym samym poziom 60 tys. zł.
Co ważne, statystyki BIG InfoMonitor obejmują jedynie te zobowiązania, które zgłoszono do bazy. Całkowita liczba osób niepłacących alimentów oraz ich zaległości mogą być jeszcze większe.
Prawie 280 tys. rodziców nie płaci na swoje dzieci
Średni dług alimentacyjny wynosi w tej chwili 60,1 tys. zł na osobę. Taka kwota odpowiada wielu miesiącom, a niekiedy latom nieuregulowanych zobowiązań wraz z odsetkami.
Niealimentacja, czyli uchylanie się od płacenia zasądzonych alimentów, najmocniej uderza w dzieci oraz rodziców, którzy sprawują nad nimi codzienną opiekę. To oni muszą samodzielnie pokrywać koszty mieszkania, żywności, edukacji, leczenia i zajęć dodatkowych.
Ten problem staje się szczególnie widoczny podczas wakacji. Tygodniowy obóz lub kolonia kosztują od 2 do 4 tys. zł, nie licząc wyposażenia dziecka, transportu i kieszonkowego. Gdy alimenty nie wpływają, wydatki te obciążają wyłącznie jednego rodzica. Dla części gospodarstw domowych oznacza to rezygnację z wyjazdu, półkolonii albo innych letnich aktywności.
Dłużników ubyło, ale średnia zaległość wzrosła
W porównaniu z czerwcem 2025 r. liczba niesolidnych płatników oraz łączna kwota zaległości nieznacznie spadły. Dane o przeciętnym zadłużeniu pokazują jednak odwrotny kierunek.
Przeciętny dług urósł w ciągu roku o ponad 2,1 tys. zł. Można więc wnioskować, iż zobowiązania części osób pozostających w rejestrze przez cały czas narastają.
– Warto zaznaczyć, iż ogólnopolski spadek liczby dłużników nie oznacza rozwiązania problemu. Skala zaległości jest wciąż ogromna, a liczby, które widnieją w naszej bazie to tylko wierzchołek góry lodowej. Z drugiej strony, niepłacenie alimentów jest coraz częściej postrzegane nie tylko jako problem prawny, ale także moralny i społeczny, co może mieć pozytywny wpływ na zachowania części zobowiązanych – mówi Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Z raportu BIG InfoMonitor o kulturze finansowej wynika, iż uchylanie się od alimentów należy do zachowań najrzadziej usprawiedliwianych przez Polaków. Mimo to przez cały czas 11 proc. badanych dopuszcza możliwość jego wytłumaczenia.
Warszawa ma najwięcej dłużników
Największą liczbę dłużników alimentacyjnych skupia Warszawa. W stolicy z płatnościami zalegają 7933 osoby, a suma ich zobowiązań wynosi 506,7 mln zł. Na jednego warszawskiego dłużnika przypada średnio 63,9 tys. zł. To więcej niż przeciętna wartość dla kraju, choć stolica nie zajmuje pierwszego miejsca pod względem jednostkowej kwoty zaległości.
Drugą pozycję pod względem liczby wpisanych osób zajmuje Łódź. Jej 6042 dłużników ma do oddania łącznie 366,9 mln zł, czyli średnio 60,7 tys. zł na osobę.
W Krakowie zarejestrowano 3913 niesolidnych płatników. Łączne zadłużenie sięga tam 280,5 mln zł, a przeciętna zaległość wynosi 71,7 tys. zł – o ponad 10 tys. zł więcej niż w Łodzi. Na kolejnych miejscach znajdują się kolejno Gdańsk, Poznań, Wrocław i Białystok.
Najwięcej zaległości na Mazowszu, Śląsku i Dolnym Śląsku
W podziale na województwa największą kwotę zadłużenia odnotowano na Mazowszu. Ponad 32,3 tys. dłużników zgromadziło tam zobowiązania o wartości 2,1 mld zł.
Na Śląsku do rejestru trafiło 33,8 tys. osób zalegających łącznie z kwotą 1,8 mld zł. Dolny Śląsk odpowiada za kolejnych 26,3 tys. dłużników i 1,5 mld zł niespłaconych alimentów.
Duże wartości w metropoliach wynikają przede wszystkim z liczby mieszkańców. Więcej ludności oznacza większą liczbę rodzin, spraw alimentacyjnych oraz osób trafiających do rejestru.
Tutaj średnie długi alimentacyjne są najwyższe
Inaczej wygląda zestawienie przeciętnych zobowiązań. Pod tym względem rekordy padają także w znacznie mniejszych ośrodkach. Średnia zaległość alimentacyjna w rekordowym pod tym względem Elblągu wynosi 82,3 tys. zł na osobę. To o ponad jedną trzecią więcej niż przeciętnie w Polsce. W tym mieście zarejestrowano 1468 dłużników, a suma ich zobowiązań sięga 120,8 mln zł. Mniejsza liczba osób niż w Warszawie, Łodzi czy Krakowie idzie więc w parze ze znacznie wyższą kwotą przypadającą na jednego płatnika.
Wysokie średnie zadłużenie występuje również w Kielcach, gdzie wynosi 76,3 tys. zł. kilka niższe wartości odnotowano w Kędzierzynie-Koźlu – 76,1 tys. zł – oraz we Włocławku, gdzie przeciętny dług sięga 74,6 tys. zł.
Najniższe obciążenie w zestawieniu mają Szczecin i Lublin. Średnia zaległość wynosi tam odpowiednio około 49,2 tys. oraz 52,6 tys. zł.
Dlaczego zadłużenie alimenciarzy w mniejszych miastach jest tak wysokie?
Dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor, łączy wysokie średnie zaległości w mniejszych miejscowościach z kilkoma czynnikami gospodarczymi i społecznymi.
– Pierwszym z nich są niższe dochody i większe bezrobocie. Na terenach wiejskich i małych miast częściej występują niższe zarobki oraz ograniczona liczba miejsc pracy, co utrudnia dłużnikom terminowe regulowanie zobowiązań. Po drugie praca nierejestrowana. W mniejszych miejscowościach częściej spotyka się pracę „na czarno” lub sezonową. Utrudnia to komornikom skuteczną egzekucję alimentów, ponieważ oficjalne dochody są niskie lub nie istnieją – tłumaczy ekspert.
Wśród powodów wymienia też mniejszą mobilność zawodową. Mieszkańcy małych miast i terenów wiejskich mają zwykle mniej ofert pracy w bezpośredniej okolicy, a przeprowadzka lub codzienne dojazdy nie zawsze są możliwe. Dodatkowo długi alimentacyjne rosną wraz z czasem.
– jeżeli alimenty nie są płacone przez wiele lat, dług stale rośnie o kolejne raty i odsetki. W miejscowościach o słabszej sytuacji ekonomicznej takie zadłużenie może narastać szybciej. Ponadto w niektórych regionach obserwuje się większą skalę migracji zarobkowej, rozpadów rodzin czy problemów związanych z uzależnieniami, co również może wpływać na poziom zadłużenia alimentacyjnego – dodaje dr hab. Waldemar Rogowski.
Niepłacenie alimentów odbiera dzieciom możliwości
Statystyki opisują zobowiązania finansowe rodziców, ale ich skutki ponoszą przede wszystkim dzieci. Brak regularnych wpłat może ograniczać wydatki na codzienne potrzeby, rozwój i wypoczynek. Choć wakacyjny wyjazd nie jest obowiązkowym kosztem utrzymania, dla wielu dzieci stanowi istotną część życia społecznego. Rezygnacja z obozu, wycieczki czy zajęć może pogłębiać różnice między nimi a rówieśnikami.
Wzrost średniego zadłużenia pokazuje też, iż część spraw ciągnie się przez długi czas. choćby niewielka miesięczna zaległość po kilku latach może przekształcić się w zobowiązanie liczone w dziesiątkach tysięcy złotych.
Dane pochodzą z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i przedstawiają stan na koniec czerwca 2026 r. Obejmują zobowiązania alimentacyjne zgłoszone do rejestru, a nie wszystkie niespłacone alimenty w Polsce.
Polecamy także:
- Zmiany klimatu uderzą w PKB. Problem w tym, iż modele pokazują zupełnie różne rachunki
- Przemysł ma 20,5 tys. wakatów. Poszukiwani robotnicy i operatorzy maszyn
- Kredyt na sfinansowanie jednego dnia? Polacy wolą przełożyć wesele

4 godzin temu




