Organizacja w swojej petycji zwróciła uwagę, iż gdy święto przypada w sobotę, to wtedy każdy zatrudniony może w innym terminie odebrać w zamian dzień wolny. Zasada ta jednak nie obowiązuje w przypadku, o ile uroczystość wypadnie w niedzielę. Jak wskazuje fundacja, mimo iż sytuacja jest adekwatnie identyczna dla większości zatrudnionych, to kodeks pracy oba przypadki traktuje zupełnie inaczej. „We wprowadzonym ponad 20 lat temu przepisie jest mowa, iż uroczystość przypadająca w innym dniu wolnym niż niedziela obniża wymiar czasu pracy w danym okresie rozliczeniowym. Jak można się domyślać chodziło głównie o sytuacje, gdy ktoś musi pracować podczas święta i w przepisie po prostu zostały uwzględnione wszystkie dni będące formalnie roboczymi”- czytamy w petycji.
Niekorzystny kalendarz
Czasy i przepisy się jednak zmieniły, dlatego organizacja postuluje, żeby pracownicy mogli odbierać wolne niezależnie od tego czy święto wypada w sobotę lub niedzielę, co wydaje się po prostu, w ich ocenie, konsekwentnym rozwiązaniem.
I podaje przykład, iż w 2026 r. kalendarz układa się bardzo niekorzystnie dla pracowników. Dni 3 maja i 1 listopada wypadają właśnie w niedzielę, więc święta nie wpłyną na czas, jaki trzeba będzie przepracować. Sytuacja wyglądałaby jednak zupełnie inaczej, gdyby uroczystości przypadły na sobotę, wtedy każdy zatrudniony mógłby odebrać w danym okresie rozliczeniowym dzień wolny, co często miało miejsce w ostatnich latach. „Może warto zastanowić się zatem w czym niedziela jest gorsza od soboty?” – podkreślają autorzy petycji.
Dalej twierdzą też, iż w poprzednich latach przepis nie budził kontrowersji, bo od 2022 r. żadne święto nie przypadało w ostatnim dniu tygodnia. Teraz sytuacja wygląda jednak inaczej. Dlatego warto zwrócić uwagę na dosyć osobliwy zapis kodeksu pracy.
Fundacja wskazuje też, iż w ostatnich latach raczej nie pojawiały się głosy, iż możliwość odbioru wolnego za święto przypadające w sobotę jakoś dezorganizowała działanie firm.
„Gdyby rozszerzyć zasadę na niedzielę, to liczba dni wolnych w każdym roku byłaby zawsze taka sama, co wydaje się sprawiedliwym rozwiązaniem” – przekonuje organizacja.
Jak zaznacza, jej inicjatywa nie oznacza skracania czasu pracy. Chodzi jedynie o wprowadzenie spójnych zasad. „Tym bardziej, iż zdarza się przecież, iż przez parę lat żadne święto nie wypada w weekend i sytuacja, gdy pracownikom przysługuje cała pula dni wolnych nie jest dużym obciążeniem dla gospodarki”- czytamy w petycji.
Biznes sceptyczny
Fundacja przyznaje jednocześnie, iż zmieniając przepisy trzeba brać też pod uwagę różne perspektywy, w tym także opinie pracodawców. Zapytaliśmy ich zatem co myślą o takim rozwiązaniu.
Jeremi Mordasewicz, Konfederacja Lewiatan uważa, iż nie powinniśmy zwiększać liczby dni wolnych, bo na razie pod kątem choćby produktywności jesteśmy w tyle za krajami Europy Zachodniej. – w tej chwili oprócz wolnych (co do zasady) weekendów, są urlopy, święta właśnie i do tego średnio 12 dni na pracownika z tytułu zwolnienia chorobowego, więc ostatecznie pracujemy nieco ponad 200 dni w roku – wylicza ekspert.
W jego ocenie, na tym etapie rozwoju gospodarczego nie powinniśmy jeszcze myśleć o kolejnych wolnych.
Przypomina też o trwających testach dotyczących skrócenia czasu pracy. Chodzi o rządowy pilotaż realizowany pod hasłem: „mniej godzin w firmie, ale to samo wynagrodzenie”.
Oznacza to, iż podmioty, które zdecydowały się wziąć udział w rekrutacji do projektu, mogły np. zredukować u siebie liczbę godzin pracy w jednym dniu tygodnia (aby był wolny, np. poniedziałek lub piątek) lub skrócić czas pracy w kilku dniach w tygodniu (w mniejszym wymiarze). Możliwe było też przyznanie dodatkowych dni urlopu.
Pilotaż ma odpowiedzieć na pytanie, czy firmy „stać” na skrócenie czasu pracy. To znaczy, czy są one w stanie zmniejszyć liczbę godzin do przepracowania bez uszczerbku dla efektywności i produktywności.
Katarzyna Kamecka
Polskie Towarzystwo Gospodarcze
Mam wrażenie, iż w Polsce i tak mamy stosunkowo dużo dni wolnych od pracy. Konstrukcja odbioru wolnego za święto przypadające w sobotę ma w istocie zrekompensować pracownikom historyczny fakt, iż ten dzień – który kiedyś był roboczym – przestał nim być. Jest to więc pokłosie zmiany społecznej. Oczywiście zdarza się, iż święto wypada w niedzielę, ale takie sytuacje nie są szczególnie częste. Nie wydaje mi się, aby brak dodatkowego dnia wolnego w takim przypadku oznaczał realne pozbawienie pracowników prawa do wypoczynku. Biorąc pod uwagę to, iż prawo pracy w ostatnich latach w wielu obszarach zmienia się na korzyść zatrudnionych, uważam, iż pracodawcy po prostu nie zgodzą się na wprowadzenie kolejnych dni wolnych, które musiałyby być dodatkowo uwzględniane w grafikach. Zresztą przy każdym takim pomyśle jest ten sam argument – iż generuje on koszty dla gospodarki. I to jest prawda. Obecna sytuacja na rynku pracy również nie sprzyja takim zmianom. Ofert jest mniej, a bezrobocie – zwłaszcza wśród ludzi młodych – rośnie. Wydaje mi się więc, iż w tej chwili powinniśmy koncentrować się na innych problemach rynku pracy, zamiast na przyznawaniu kolejnych wolnych. Tym bardziej iż niedawno wprowadzono wolną Wigilię. Wydaje się rozsądne, aby takie zmiany realizować stopniowo. Moim zdaniem pozostało za wcześnie na zwiększanie liczby dni wolnych – warto najpierw zobaczyć, jak gospodarka poradzi sobie z już wprowadzonymi rozwiązaniami, odczekać i ewentualnie wrócić do tego tematu w przyszłości. Szczególnie, iż dla pracodawców oznaczałoby dodatkowe obciążenia – zwłaszcza przy obecnych kosztach, wolnej Wigilii, dniach wolnych za oddawanie krwi czy planach skrócenia tygodnia pracy. Na tle Europy Polska i tak wypada dość korzystnie pod tym względem.

2 godzin temu


