YouTube ma dodać najlepszą nowość na trasy. Wtedy kupię premium

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Google negocjuje z wydawcami wprowadzenie audiobooków do YouTube Premium. Nowa funkcja pozwoli platformie bezpośrednio powalczyć o słuchaczy ze Spotify i Audible.

Najwięksi gracze streamingowi szukają nowych sposobów na zatrzymanie płacących użytkowników. Pierwszy mocny ruch wykonał Spotify, dorzucając do standardowego abonamentu Premium 15 godzin słuchania książek miesięcznie bez dodatkowych opłat.

Gdy wciągniesz się w fabułę i zabraknie ci czasu w połowie rozdziału – możesz dokupić kolejne 15 godzin w opcji Audiobooks+ albo kupisz pojedynczy tytuł przez przeglądarkę.

Taka zagrywka zmieniła układ sił w branży, gdzie wcześniej karty rozdawał należący do Amazona serwis Audible, a u nas, bardziej lokalnie Audioteka. Słuchacze gwałtownie przyzwyczaili się, iż w ramach jednej subskrypcji dostają muzykę, podcasty i literaturę. Teraz po swój kawałek tego tortu sięga kolejny gigant technologiczny, który dysponuje gotową infrastrukturą oraz setkami milionów aktywnych kont.

Książki w YouTube Premium i koniec szarej strefy

Według raportu „The Wall Street Journal” własną sekcję z audiobookami szykuje YouTube. Przedstawiciele platformy od kilku miesięcy rozmawiają z wydawcami książek, żeby zabezpieczyć prawa do katalogu. Nowa funkcja może wystartować w 2027 r., choć Google oficjalnie nie potwierdził jeszcze tych planów.

Google is reportedly in talks with book publishers about adding official audiobooks to YouTube.

– Audiobook access could be bundled with YouTube Premium at no extra cost
– The feature could arrive as early as 2027
– Follows recent YouTube Premium price increases across several… pic.twitter.com/GosH1xLJx7

— SammyGuru (@sammygurus) October 15, 2026

Z przecieków wynika, iż książki audio miałyby trafić do abonamentu YouTube Premium, dołączając do wideo bez reklam oraz usługi YouTube Music. Kwestia rozliczania pozostaje otwarta. W grę wchodzi pełny dostęp do katalogu na wzór droższego planu Audible, sztywny limit godzinowy skopiowany ze Spotify lub opcja kupowania pojedynczych pozycji na własność.

Wdrożenie takiej funkcji to niejedyny przypadek, kiedy YouTube kopiuje sprawdzone rozwiązanie od konkurencji. Ten sam manewr widzieliśmy przy formacie Shorts, będącym odpowiedzią na popularność TikToka.

Ale odrzucają myśl, iż mamy tutaj kopię kopiowania pomysłu, tak wprowadzenie oficjalnych audiobooków ma tu sens, bo użytkownicy od lat szukają na platformie literatury do słuchania. Po wpisaniu w wyszukiwarkę popularnego tytułu trafia się na klasykę z domeny publicznej, ale też na pirackie wrzutki łamiące prawa autorskie. Ostatnio plagą stały się również kopie czytane przez głosy wygenerowane przez AI.

Co wygra? Cena i brak chaosu

Myślałem chwilę, i o wygraniu tej kategorii zdecyduje to, gdzie nowa funkcja fizycznie wyląduje w interfejsie. Główna aplikacja YouTube’a jest już dziś mocno przeładowana: na jednym ekranie mieszają się długie filmy, pionowe rolki Shorts, transmisje na żywo i podcasty. No i gry.

Wciśnięcie między miniatury wideo wielogodzinnych plików dźwiękowych ze statyczną okładką wprowadziłoby bałagan w UI i zepsuło codzienny UX.

Dużo lepszym miejscem dla audiobooków jest aplikacja YouTube Music. Jej układ od początku projektowano pod obsługę samego dźwięku i słuchanie z wygaszonym ekranem w kieszeni.

Łatwiej tam wdrożyć czytelny podział na rozdziały, wyłącznik czasowy przed snem czy zapamiętywanie dokładnej sekundy przerwanej lektury, bez zaśmiecania historii oglądanych klipów wideo.

Idź do oryginalnego materiału